Ja niektóre książki Chmielewskiej bardzo lubię, ale nie wszystkie mi przypadły do gustu. Są takie, które podobały mi się bardzo, lesio, dzikie białko, stódnie przodków, wielki diament, przeklęta bariera, wszyscy jesteśmy podejrzani pare pewnie jeszcze by się znalazło. Ja na te książki ogólnie muszę mieć nastrój, nie zawsze mam na nie ochotę, chociaż nie wiem czemu tak jest.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
Dziś odkryłam w twórczości CHmielewskiej coś przepięknego, mianowicie książkę dla dzieci "Pafnucy". Ludzie, jakie to jest jednocześnie na czasie tematycznie i świetnie napisane, taka książka o zwierzątkach i dla dzieci, ale w starym stylu, nie wprawiająca dorosłego czytelnika w zażenowanie i nie robiąca debila z odbiorcy, niezależnie od jego wieku. Gdybym znała jakieś dzieci potrzebujące polecajek książkowych, sama bym im to podstawiła pod nos.