O matko, jak trudno jest dobić białko w diecie, to masakra!
O matko, jak ciężko jest nie przesadzić z białkiem. Jak tu jeść.
-- (Julitka):
O matko, jak trudno jest dobić białko w diecie, to masakra!
--
-- (Julitka):
O matko, jak trudno jest dobić białko w diecie, to masakra!
--
Zależy kto co zjada, 2g białka na kilo, przy odpowiedniej liczbie błonnika, to nie tak łatwo, zwłaszcza na początku.
Ja wiem, zdaje sobie z tego sprawę, że może być problem, po prostu ja mam odwrotnie i jak celowałem w 2g, to nagle robiło się 3, albo 3,5. I to od tak.
kurde, mam hospitacje w przyszłą środę. Znaczy dwie dyrektorki przychodzą na moje zajęcia i musiałam uczniowi powiedzieć, że będziemy mieć gościa specjalnego i żeby czasem instrumentu nie zapomniał i zeszytku. No i to jest stres, a potem w sobote mam egzaminy ustne z uzyki filmowej i drugi z popularnej muzyki współczesnej, czy jakoś tak i nie zaczęłam się uczyć, bo nie mam z czego i mi się nie chce. Spałam na tych wykładachi nie wiem, co tam było.
Edytowano
Dla mnie te hospitazacje w szkołach to śmiech na sali. Jakby nauczyciel nie przykładał się zawsze bardziej przy dyrektorze. Z resztą, i co niby wynik takiej hospitazacji ma wnieść?
No ale w sumie ten sam poziom absurdu, odpytywanie ucznia na stojąco, kiedy nauczyciel siedzi.
No ale w sumie ten sam poziom absurdu, odpytywanie ucznia na stojąco, kiedy nauczyciel siedzi.
Też nie wiem, ale dwa razy albo raz do roku ją mamy.
Jak, ja się pytam?
-- (mustafa):
O matko, jak ciężko jest nie przesadzić z białkiem. Jak tu jeść.
-- (Julitka):
O matko, jak trudno jest dobić białko w diecie, to masakra!
--
--
-- (mustafa):
O matko, jak ciężko jest nie przesadzić z białkiem. Jak tu jeść.
-- (Julitka):
O matko, jak trudno jest dobić białko w diecie, to masakra!
--
--
Wiecie co, nie zrobiłam nic i jestem zmęczona. Chore to jest. Na basenie byłam, umyłam włosy i kabinę prysznicową. I jestem zmęczona!
3 g na kg, bez białka w proszku prawie niemożliwe, więc jeśli jeszcze piszesz Mustafa, że jesz co chcesz, no to nie wierzę akurat. No chyba, że wyjątkowo lubisz tylko białkowe rzeczy, ale zbilansowana dieta to raczej nie jest w żadnym stopniu.
Edytowano
200 gramów mięsa, pięć jajek, kostka twarogu, już się robi 120 gramów, do tego butelka kefiru przekraczamy 130 dolicz jakieś białko z płatków owsianych, czy makaronu i powoli dobijamy do 150, jeśli jedno i drugie to 160. A że mi się zdażało zjadać więcej mięsa, regularnie jem też większe ilości jajek. to bywały okresy że robiło się po 170-180. Przy uwczesnej wadze 65 67kg to wychodzi 2,7. Przesadziłem z tym 3,5, bo przyjąłem wartości, że 200 pewnie kilka razy się zdażyło, bo lubie zapodać koktajl z bananów płatków owsianych i właśnie odżywki, ale nie mniej jednak i tak dużo. Ten twaróg bardzo podbija, teraz już go tyle nie jem, ale kiedyś nie wyobrażałem sobie dnia bez kostki.
Btw, Julita, grachamka, posmarować masłem, pół kostki twarogu ze śmietaną i szczypiorkiem, sól pieprz rozrobić, masz śniadanie pewnie ze 30 gramów bo w grachamce też coś jest. Drugie śniadanie obiad czy jak to tam, jajka, w jednym 6 g, już się zbiera, na jednym przecież nie poprzestaniesz. Kawałek mięsa 150 g to w cale nie jakoś dużo kolejne 30g. Butelka kefiru właśnie, jakiś jogurt naturalny, 10 g wpadnie, a wchodzi od tak.
Gorzej jak są jakieś wykluczenia, ale nabiał to ogólnie super sprawa. Ser żółty też fajnie podbija, ale tam dużo fatu, więc więcej niż 40g dziennie to bym nie używał. No i pamiętajcie, że makaron, ryż, czy co tam, też ma i to też jest białko. Ja wiem, że niektórzy nie liczą, no ale to jednak jest białko. I zawszee można zagryzać jakimś ogórkiem, pomidorem czy papryką. Jajecznica na szpinaku fajna sprawa. Jabuszko na dobranoc na lepsze sranie heja.
Btw, zjadłbym jabko.
Btw, Julita, grachamka, posmarować masłem, pół kostki twarogu ze śmietaną i szczypiorkiem, sól pieprz rozrobić, masz śniadanie pewnie ze 30 gramów bo w grachamce też coś jest. Drugie śniadanie obiad czy jak to tam, jajka, w jednym 6 g, już się zbiera, na jednym przecież nie poprzestaniesz. Kawałek mięsa 150 g to w cale nie jakoś dużo kolejne 30g. Butelka kefiru właśnie, jakiś jogurt naturalny, 10 g wpadnie, a wchodzi od tak.
Gorzej jak są jakieś wykluczenia, ale nabiał to ogólnie super sprawa. Ser żółty też fajnie podbija, ale tam dużo fatu, więc więcej niż 40g dziennie to bym nie używał. No i pamiętajcie, że makaron, ryż, czy co tam, też ma i to też jest białko. Ja wiem, że niektórzy nie liczą, no ale to jednak jest białko. I zawszee można zagryzać jakimś ogórkiem, pomidorem czy papryką. Jajecznica na szpinaku fajna sprawa. Jabuszko na dobranoc na lepsze sranie heja.
Btw, zjadłbym jabko.
Ech, te subtelne różnice... Doręczyciel i dręczyciel, soki owocowe i siki owocowe, jajecznica i tofucznica...
-- (MarOlk):
Hospitacja od hospitalizacji różni się tym co koalicja od kopulacji :P
--
-- (MarOlk):
Hospitacja od hospitalizacji różni się tym co koalicja od kopulacji :P
--
@Julitka: Mnie też dopadło jakieś najpewniej przesilenie, bo ostatnio o której bym nie poszedł spać wstaję o 12 w nocy, albo koło tej godziny, nie wysypiam się, wiecznie chodzę zmęczony i w ogóle jakoś tak niedorzecznie jest.