1 likes
Miałam napisać dokładnie, to co Ballteam, tego typu historie krążą przynajmniej odkąd ja byłam w podstawówce, a to było baaardzo dawno temu i nie wyprodukowano tylu protez, żeby obsłużyły te wszystkie historie.
2 likes
Z protezami ponoć w ogóle sporo ciekawostek bywało, bo jednak czaszka rośnie, a protezy jakoś nie chcą więc potrafią wypadać w absolutnie bezcennych momentach np. do talerza z zupą albo na środek chodnika, przy czym komentarz w rodzaju "ej, poczekajcie, bo muszę oko znaleźć" robi robotę.
Ja też, choć bardziej dotyczyło to kolejki i osoby, która była posądzana o udawanie niepełnosprawności poto, by ją przepuszczono. Wyciągnęła protezę, aby udowodnić, że nie widzi. Tyle, że ta historia ponoć się działa w czasach słusznie minionych i nie było elementu z omdleniem.
Takie legendy miejskie chyba, bo słyszałem toto z różnych stron i w różnych wariantach.
5 likes
Mi tam kiedyś oko wypadło przy wchodzeniu do sali lekcyjnej :) ale było bez widowni.
A z zabawnych sytuacji. prowadzę niewidomego kolege, przed nami dosyć wolno idzie pani. Ciężko było zachować odpowiednią odległość i przez przypadek laska wsunęła się między kroczące nogi tejże pani. A ta odwróciła się i z wyrzutem: no jak go prowadzisz. Podejrzewam, że to było do mnie, bo obaj mieliśmy laski a ja wiodłem akurat :)
Z kolei w pociągu konduktorka bardzo dziwiła się, czemu nie wzięliśmy sobiez kolegą biletu niewidomy z przewodnikiem, zamiast obaj dla niewidomego. Przecież mielibyśmy znacznie taniej :)
Wsiadałem na centralnej do pociągu. Ochroniarz nieumiejętnie wszedł pierwszy i będzie mnie wciągał, drugi mu asystuje gdzieś tam za mną. Pierwszy się pochylił i próbuje mnei wciągać, ja wsiadam i tak się złożyło, że mu z główki pociągnąłem w brzuch. Aż stęknął. Ochrona, khe, khe. niewidomy by ich rozłożył i to niechcący.
A z zabawnych sytuacji. prowadzę niewidomego kolege, przed nami dosyć wolno idzie pani. Ciężko było zachować odpowiednią odległość i przez przypadek laska wsunęła się między kroczące nogi tejże pani. A ta odwróciła się i z wyrzutem: no jak go prowadzisz. Podejrzewam, że to było do mnie, bo obaj mieliśmy laski a ja wiodłem akurat :)
Z kolei w pociągu konduktorka bardzo dziwiła się, czemu nie wzięliśmy sobiez kolegą biletu niewidomy z przewodnikiem, zamiast obaj dla niewidomego. Przecież mielibyśmy znacznie taniej :)
Wsiadałem na centralnej do pociągu. Ochroniarz nieumiejętnie wszedł pierwszy i będzie mnie wciągał, drugi mu asystuje gdzieś tam za mną. Pierwszy się pochylił i próbuje mnei wciągać, ja wsiadam i tak się złożyło, że mu z główki pociągnąłem w brzuch. Aż stęknął. Ochrona, khe, khe. niewidomy by ich rozłożył i to niechcący.
1 likes
Bezbłędna jest też konsternacja konsultantek gdy dowiadująsię, że my nie widzimy.
Chcą nam wcisnać jakiś bubel, a nasza ślepota działa jak zaklęcie, albo jak odstraszacz.
Talkuje i talkuje, a na słowo niewidomy tak fajnie wybija się z rytmu.
Chcą nam wcisnać jakiś bubel, a nasza ślepota działa jak zaklęcie, albo jak odstraszacz.
Talkuje i talkuje, a na słowo niewidomy tak fajnie wybija się z rytmu.
2 likes
Tak samo jest w przypadku natrętnych facetów szukających sobie na siłe kogoś. Takich, co piszą na portalach społecznościowych. Jak się dowie, że niewidzisz to z obowiązku coś tam jeszcze skrobnie, jak jest kulturalny, a jak nie od razu pisanie się urywa. Jest to dobry odstraszacz na natrętów, ale czasem, jeśli nam się ktoś spodoba to już jednak smutno, że jest tak a nie inaczej.
Myślałam o tym, pewnie dlatego, że takie kobiety są nastawione na pewien schemat.
Takie, w sensie zalogowane na portalach randkowych.
A WY im bezczelnie ten schemat łamiecie i niebożątka nie wiedzą co zrobić.
Takie, w sensie zalogowane na portalach randkowych.
A WY im bezczelnie ten schemat łamiecie i niebożątka nie wiedzą co zrobić.
Właśnie dzisiaj zadzwonił do mnie widzący przyjaciel był to telefon okolicznościowy.
DOkładnie cztery lata temu była u mnie gruba impreza:
Ja: "Gdy tylko zobaczyłam Twój numer na wyświetlaczu zgadnij o czym pomyślalam?
Mój przyjaciel:
Zobaczyłaś mój numer. Jestem w szoku.
Tak teatralnie udał osobę zszokowaną, a potem wybuchnął rechotem, to nie był śmiech, a jak wiecie śmiech bywa zaraźliwy.
DOkładnie cztery lata temu była u mnie gruba impreza:
Ja: "Gdy tylko zobaczyłam Twój numer na wyświetlaczu zgadnij o czym pomyślalam?
Mój przyjaciel:
Zobaczyłaś mój numer. Jestem w szoku.
Tak teatralnie udał osobę zszokowaną, a potem wybuchnął rechotem, to nie był śmiech, a jak wiecie śmiech bywa zaraźliwy.
Bywa.
-- (magmar):
Myślałam o tym, pewnie dlatego, że takie kobiety są nastawione na pewien schemat.
Takie, w sensie zalogowane na portalach randkowych.
A WY im bezczelnie ten schemat łamiecie i niebożątka nie wiedzą co zrobić.
--
-- (magmar):
Myślałam o tym, pewnie dlatego, że takie kobiety są nastawione na pewien schemat.
Takie, w sensie zalogowane na portalach randkowych.
A WY im bezczelnie ten schemat łamiecie i niebożątka nie wiedzą co zrobić.
--
Znaczy oko ludzkie nie rośnie przez całe życie więc to chyba jakiieś bejty są.
-- (tomecki):
Z protezami ponoć w ogóle sporo ciekawostek bywało, bo jednak czaszka rośnie, a protezy jakoś nie chcą więc potrafią wypadać w absolutnie bezcennych momentach np. do talerza z zupą albo na środek chodnika, przy czym komentarz w rodzaju "ej, poczekajcie, bo muszę oko znaleźć" robi robotę.
--
-- (tomecki):
Z protezami ponoć w ogóle sporo ciekawostek bywało, bo jednak czaszka rośnie, a protezy jakoś nie chcą więc potrafią wypadać w absolutnie bezcennych momentach np. do talerza z zupą albo na środek chodnika, przy czym komentarz w rodzaju "ej, poczekajcie, bo muszę oko znaleźć" robi robotę.
--
No tak, ale jeśli oko nie rośnie, to dół oczny też nie, więc korelacja, w stylu, że proteza nie rośnie a czaszka rośnie, no sama rozumiesz. Proteza nie rośnie, ale oko też nie rośnie.
-- (Zuzler):
Oko to może i nie, ale czaszka...
--
-- (Zuzler):
Oko to może i nie, ale czaszka...
--