Forum

Wasze szkolne wybryki i wspomnienia z dzieciństwa

Forum mieszane

Poprzednia 2 / 5 Następna

wojtas

#21 ·

1 likes
Transcription

Co? No nie, rzucił szybą. A u nas też się różne chore akcje działy. Typu na przykład kolega powiedział, że on zrobi cappuccino po 22, bo tak chciał. No generalnie to czasem naprawdę jest śmiesznie, ale z petardą w łóżku albo z szybą z regału to było lepsze.


lukasz1993258

#22 ·

Transcription

O matko boska, to nie, nie, nie. To tak jak tutaj wspominałem, czarną łapą mnie nie straszono w ogóle, także nie, no nie, nie mam pytań, nie mam pytań. Ale jesteś Mati którąś z osób, właśnie od której słyszę odnośnie czarnej łapy. Nie jesteś pierwszą osobą, od której to słyszę.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

matid25

#23 ·

Transcription

Jak zbiłem tą szybę w tej szafce, no to przestali mnie straszyć w domu, no bo się bali, żebym czegoś gorszego nie zrobił. I jedynie tam na dworzu czasami, jak byłem bardzo niegrzeszny, chciałem zabawkę, to ooo, zaraz dziad wyjdzie z tej kraty i cię złapie. Chodź, dziadzie, chodź, o co tam, nie, nie, nie, nie. No ale później, jakoś już miałem te pięć, pięć i pół, no też mama mówi, o dziad przyjdzie i cię złapie. No ale tak w końcu powiedziałem, mama, dlaczego on nie przychodzi, jak ty go wołasz? Czyli coś jest nie tak, no i przestałem się bać. No jeżeli ten dziad nie przychodził, to znaczy, że niczego nie ma. Ale jeszcze te cztery, cztery i pół, pięć, jeszcze się bałem. Jeszcze tam dawali sobie zabawę nad tym, ale im starszy, to już się nie bałem tego. Więc już potem przestali mnie straszyć, powiedzieli po prostu, że nic to nie da, a bardziej zaczęli mi mówić, że nie wiem, dostanę szczęście. Szlaban na przykład na coś, no to, to już bardziej pomagało, niż straszenie dziadem. Mówili, chodź do domu, bo cię dziad złapie. E, że tego dziadu nie ma, będziesz miał szlaban na bajkę. O, to już biegłem. No to tak mniej więcej to u mnie wyglądało później.


Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

matid25

#24 ·

Transcription

No w szczególności już jak miałem te 12-13 lat, to najgorszym moim jakby szlabanem było zabranie dyktafonu. Dla zabrania dyktafonu miałem zagrożenie z polskiego i dla zabrania dyktafonu i kaset potrafiłem w ciągu 3 godzin napisać 2 wypracowania z lektury ten obcy, po to tylko żeby mi dyktafonu nie zabrali. Zabranie dyktafonu to dla mnie było, nie wiem, jakby mi się świat zawalił totalnie. Więc zabraniem dyktafonu można było mnie naprawdę zmotywować do pracy, do jakiejś tam nauki czy do pomocy w domu, do robienia czegokolwiek. Inne później już nie, bo ci dyktafon zabiorę. Uuu, od razu, od razu wstawałem, robiłem co trzeba, żeby tylko nie stracić dyktafonu.


Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

lukasz1993258

#25 ·

Transcription

Eee no nie to tak bardzo działało Jak miałem 15-16 lat To zakaz korzystania z komputera O to wtedy To o matko boska To też mnie coś tam mobilizowało Ale wiesz


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

matid25

#26 ·

Transcription

To na mnie w wieku 15-16 lat działało to, że jeżeli nie będę się uczył, to mi telefon zabiorą komórkowy, a wiadomo, że chciałem mieć komórkę, no bo wiadomo, że wszyscy mieli, to ja też chcę mieć. Dyktafon już tak nie działał, zresztą oni wiedzieli, że dyktafon już na mnie nie działa, bo mi kiedyś zabrali dyktafon, to nic mi to nie zrobiło różnicy, bo miałem jeszcze magnetofon. A jak mi magnetofon zabrali, to się bawiłem telefonem. No i później właśnie założyli, że bardziej się bawię telefonem niż dyktafonem, no to z telefonem mówili, jeżeli się nie będziesz uczył, to ci skonfiskuje telefon. No to wtedy rzeczywiście brałem się do nauki, bo nie chciałem mieć telefonu zabranego. No a później to już 18 lat, no to już nic nie działało, bo zawsze mówię, ja mam 18 lat, nie możecie mi nic zabrać. No i... No i się skończyło.


Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

lukasz1993258

#27 ·

Transcription

A nie no, jeżeli chodzi o telefon komórkowy, to ja aż takich problemów z tym nie miałem, bo ja w ogóle pierwszy telefon komórkowy jaki miałem, to podejrzewam, że miałem w wieku 17 lat, ale no, że mi zabiorą telefon komórkowy, to aż takiego szantażu nie miałem na szczęście. Jedynie co mnie bardzo mobilizowało do nauki, to to, w wieku 13, 14, 15 lat podejrzę, że jeżeli nie będziesz się uczył, to masz zakaz oglądania W11. No i tak to wyglądało. A wtedy była faza na ten serial, pamiętam. No i z racji tego, że wszyscy oglądali, bo z mojej klasy praktycznie, bynajmniej większość, no to ja też chciałem, no to tak to wyglądało. Dziękuję.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

wojtas

#28 ·

1 likes
Transcription

No i dzień dobry, co do telefonów, to wam bym opowiedział taką akcję, że ponoć kiedyś, znaczy nie wiem ile w tym prawdy, bo to nie dotyczy bezpośrednio mnie, tylko koledzy mi opowiadali, że ponoć kiedyś ktoś w Laskach dzwonił na policję, czy coś takiego, na jakieś pogotowie gazowe, znaczy akurat na pogotowie gazowe to przy mnie ktoś dzwonił, ale na policję ponoć ktoś dzwonił i usłyszał i coś tam się wygłupiał do tego telefonu i ponoć potem policja przyjechała, naprawdę.


wojtas

#29 ·

1 likes
Transcription

A no, dosyć grubo. Jeszcze też kiedyś słyszałam taką historię, jak nasze koleżanki, w tym jedna na wózku inwalidzkim była, chciały sobie i pójść na wagary i się schowały za śmietnikiem. No i... No i wszyscy tam ich szukali, bo nikt nie wiedział, gdzie one są i finalnie je dyrektor znalazł za tym śmietnikiem.


wojtas

#30 ·

2 likes
Transcription

Jakoś chyba za często bywam na tym wątku nagrywanym się ostatnio, ale tak odsłuchując i postów Łukasza i moich, wpadła mi właśnie pewna historia, którą muszę przytoczyć, gdyż dotyczy bezpośrednio mnie. W pewien poniedziałek na pewnej lekcji religii przed przyjściem księdza postanowiliśmy z jedną z moich koleżanek schować się w szafie przed księdzem, chociaż tak naprawdę nie przed księdzem, tylko po prostu. Schowaliśmy się w tej szafie, ona na górze, ja na dole i siedzieliśmy tak przez całą lekcję. Dopiero pod koniec lekcji, kiedy już mieli się modlić. Na koniec lekcji, bo zawsze jest taka tradycja, wyskoczyliśmy z tej szafy i się ujawniliśmy.


Moonlight22

#31 ·

1 likes
Transcription

Witam. U nas coś takiego było, żeby taki automat i tam można było sobie za dwa złote, tam za złotówkę kupić tam herbatę, czekoladę, kawę, tam cappuccino. I słyszałam, że ktoś sobie chyba herbatę kupił. Jestem pewna, czy to była herbata, czy coś innego. I się chyba spieszył na lekcję i to porozlewał na schodach, bo właśnie są takie długie schody, tam jest najpierw 11 schodków, jest tak przerwa, takie jakby pół piętra, tylko że te schody są takie proste. I tam z półtora metra jest taka przerwa i kolejnych 11 schodków, to przez taką całą długość tych schodów porozlewał herbatę i już nie miał herbaty chyba. I coś jeszcze takiego śmiesznego sobie przypominam. A, to po prostu, to było jakoś w kwietniu lub w maju tego roku. Mieliśmy taką zabytkową wazę, tam wazon. Wazon. On był tam gdzieś, właśnie w budynku gimnazjum, tam na dole. I on był chyba od początku szkoły, czyli miał z 25 lat, bo właśnie w tym roku 2018-2019 obchodzimy 25-lecie. I ktoś ten wazon po prostu zbił. Tak. Super. Po prostu ktoś z wielkim pomysłem. Ktoś z wielkim pomyślunkiem zbił zabytkowy wazon. Naprawdę. Super. I chyba nic nie mam więcej do powiedzenia. A jeśli coś mi się przypomnił, to się dogram.


"Ich kann nur für das kämpfen, was ich liebe, ich liebe nur, was ich respektiere, ich respektiere nur, was ich verstehe".

lukasz1993258

#32 ·

Transcription

A propos właśnie automatów na Pepsi Takich, co można było w tej szkole kupować Właśnie jak tutaj już było wspomniane o tym To mi się przypomniało, że Jak byłem właśnie jeszcze w szkole już gimnozjalnej Ale generalnie ta sytuacja miała miejsce jak Byłem w pierwszej klasie gimnazjum No to była taka właśnie sytuacja Że mój kolega Postanowił sobie Że tak powiem Za darmo wziąć kolę Ale żeby tą kolę tak sobie za darmo wziąć Można było, trzeba było tam z tyłu coś tam pogrzewać I można było normalnie wyjąć I mój kolega w ten sposób raz Wyjął chyba z dwie, trzy, cztery kole I on to robił tak sporadycznie W końcu się połapali Że przed dziwnym trafem jakoś ta kola znika No i No Z tego tylko co wiem to Kolega właśnie miał jakąś tam rozmowę Z kimś tam Z jakimś psycholog czy coś Ale no Finał tego nie był Zbyt dobry Zbyt miły Bo potem to Potem ten automat właśnie Został zlikwidowany No i Tak to się skończyło Jeszcze pamiętam Pamiętam dokładnie jeszcze Teraz sobie też przypomniałem Ale tak jak byłem w podstawówce To pamiętam, że Była taka sytuacja Przez pewien czas Chodziłem do internatu w Dąbrowie Górniczej I to pamiętam, że to był okres dwóch miesięcy No i Pamiętam, że z takim kolegą Który jest tutaj na Alteniarie Się w ogóle nie loguje Mieszkaliśmy sobie w jednym pokoju To był dokładnie wokół 119 I pamiętam, że raz Wypożyczyliśmy sobie Jakąś bajkę Z biblioteki No i po Przesłuchaniu Paru rozdziałów Inaczej Paru, że tak powiem Minut tej bajki Kolega nagle stwierdził, że mu się ta bajka nie podoba I mimo moich protestów, żeby tego nie robił Kiedy nadeszła noc To wziął jedną z tych kaset i Że tak powiem Wyciągnął całą taśmę z tej kasety Caluśką Po czym wziął to i wyrzucił na korytarz No cóż Że tak powiem Yyyy Był niezły Ochrzan, że tak powiem Ale zurtat był tego taki, że kolega musiał to odkupować Więc Takie jeszcze dwie Że tak powiem W sumie dwa wybryki Szkolne mi się przypomniały To tyle Napisy by Jacek Makarewicz


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

Krepel88

#33 ·

Transcription

To mój kolega opowiadał o takim przekręcie, że wzięli pięciozłotówkę, wywiercili dziurkę, przywiązali cienką nitkę, wkładali pięciozłotówkę do automatu, brali to co chcieli, słodycz czy napój, wyjmowali resztę, która wyskakiwała, po czym znowu wkładali pięciozłotówkę, wyjmowali resztę, brali co chcieli i tak mogliby z końca.


Moonlight22

#34 ·

1 likes
Transcription

Aha, co do tych znikających rzeczy, to mi się właśnie taka historia przypomniała. Nawet dość świeża, bo chyba z początku grudnia. U mnie w klasie dwie koleżanki mają sklepik szkolny. I one tam są w poniedziałek, wtorek i środę, a w czwartek i piątek są chyba z innej klasy dwie dziewczyny. I jedna koleżanka tam była w tym sklepiku, a druga była chyba na próbie chóru. No i ta, co tam była, przyszedł kolega z naszej klasy i on tej koleżance coś tam dał jej swój telefon, żeby tam coś zobaczyła. A on w tym czasie zwinął bułkę słodką, bo chyba nie miał pieniędzy, a ona nic nie zauważyła. Nie wiem dokładnie, jak to się skończyło, ale tak. A potem jeszcze jak o tym tam gadał.


"Ich kann nur für das kämpfen, was ich liebe, ich liebe nur, was ich respektiere, ich respektiere nur, was ich verstehe".

wojtas

#35 ·

1 likes
Transcription

Mam podstawowe pytanie, jak oni doprowadzą ten sklepik, przecież tam musi być jakieś sanepidowskie papiery i to wszystko inne, czy to po prostu jest jakaś inicjatywa szkolna, którą po prostu nauczyciele czy inni opiekunowie nadzorują, a one tylko tam są, bo są.


Moonlight22

#36 ·

1 likes
Transcription

Nie, to jest taka szkolna inicjatywa, bo tam wspominałam, był taki automat z kawą, herbatą itd., ale został usunięty. No i coś tam od, nie wiem dokładnie, czy to od całego samorządu uczniowskiego, wyszło, czy od którejś pani, żeby właśnie sklepik stworzyć. No i to tak powstało, nie wiem. Ale to tam nie... Jakoś tak, bo jest dwa lata temu i nie wcześniej.


"Ich kann nur für das kämpfen, was ich liebe, ich liebe nur, was ich respektiere, ich respektiere nur, was ich verstehe".

lukasz1993258

#37 ·

Transcription

Nie, no to ja tylko pod koniec szkoły miałem tylko sklepik szkolny z jakimiś bułkami, czy nawet kawą, a to już było pod sam koniec, to już było pod sam koniec mojej szkoły, także...


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

wojtas

#38 ·

2 likes
Transcription

Odkopałem sobie wątek, bo mogłem. Mój kumpel ma sklepik, czy tam miał. W sumie to jest na tyle zmienne, że ja nawet nie wiem w tym momencie jak to jest. No i cóż, ma więcej z tym problemów niż zarobków. Także dla mnie jednakże ten. Co do wybraków, mam coś na szybko? Czy ja coś mam na szybko? A kiedyś, na przykład mój kolega, któremu to zachciało się jeść, poszedł na dół w nocy koło kuźwa drugiej i wziął sobie puszkę pasztetu i wszystko by było fajnie. Tam na pewno był chleb. Wziął ten chleb, zjadł sobie to. To nie, on sobie przyszedł do pokoju, otworzył pojemniczek, włożył palec, czy nawet w ogóle nie wiem co i zaczął jeść to. Nie dość, że śmierdziało, to jeszcze ten sposób obrzydliwy na pewno był. I jeszcze był mój kumpel, który trochę podpalał prześcieradło i dezodorantem. W sensie, nie podpalał samego prześcieradła, ale sama, że tak powiem, dymek szedł w prześcieradło. Robiło się to tak, że psikało się i to co wyskakiwało z tego psikania podpalało i wtedy było takie fajne BUM. Mam to gdzieś nagrane. No i tak, tak się kiedyś bawiliśmy też. No spacja.

matid25

#39 ·

Transcription

Co do szkolnych wybryków, to była też taka akcja, to już było na Królewskiej, no może nazwę to wybrykiem lub nie, albo nie wiem, wpustem, ale to zrobiło się strasznie śmieszne, bo było ciemno, to było gdzieś, no tak mniej więcej teraz, luty, styczeń, koniec lutego, początek marca, gdzie jeszcze wiadomo, że to jest ciemno i ponuro, zwłaszcza człowiek rozbudzony, czyli nie do końca rozbudzony, więc no wiadomo, że tam jakoś tak idzie. No i sobie tam poszedłem do łazienki, nagle coś mi się bzdurało, że, jak jeśli bym w ozwoju usłyszałem, że za 10 sekund wchodzi się czujnik przeciwpożarowy, no a te czujniki przy kolego wyły, no masakrycznie, więc ja wypadłem z tej łazienki, waląc oczywiście z całą siebie, bo wpadłem z impetem na te drzwi, trzasnąłem jednymi, wpadłem na drzwi od pokoju, trzasnąłem drugimi, no i się położyłem i tak, o, co ja zrobiłem, nagle słyszę stuk, stuk, stuk, stuk, stuk, stuk, kierowniczka biegnie, a myślę, o, tu się położyłem, przykryłem i udaję, że śpię, wchodzi sobie pani kierownik, tu cisza, tam cisza, no i rano była akcja, właśnie pani kierownik miała nocki z czwartku na piątek. I rano była akcja, schodziły na śniadanie, czy coś tam, czy ja gdzieś tam byłem, no i pani kierownik mówi, że no w nocy jakieś huki były, jakieś coś, jakiś huk, trzask, ale ja chodziłem i wszyscy spali, a ja mówię, wie pani, może to jest tarbunek, coś tu się dzieje, coś tu straszy, czy coś takiego, mówię, ja nic na pewno nie słyszałem, no taki trochę, no wybryk, nie wybryk, ale to może serdecznie o wybryku w sumie, nie był to sen, bo nie spałem, tylko mi się coś w głowie jakoś tak właśnie uroiło, że jakaś właśnie czujka mi się włączy, no i zacząłem ociekać, gdzie pieprz rośnie. No co do jeszcze takich szkolnych wybryków. No kiedyś mnie chłopaki zamknęli na sali gimnastycznej. No kiedyś mnie chłopaki zamknęli na sali gimnastycznej. No kiedyś mnie chłopaki zamknęli na sali gimnastycznej. No kiedyś mnie chłopaki zamknęli na sali gimnastycznej. No kiedyś mnie chłopaki zamknęli na sali gimnastycznej. No kiedyś mnie chłopaki zamknęli na sali gimnastycznej. No kiedyś mnie chłopaki zamknęli na sali gimnastycznej. Ona była duża i się bałem takich dużych pomieszczeń, i takiego brzasku nalobiłem, że to w ogóle była jakaś, nie wiem Masakra, gdyby mnie pan Tadeusz nie otworzył to mogłoby się to skończyć, że w końcu bym drzwi wyłamał. Wyłamał. włączałem się z drzwi. A druga akcja też była taka, że zerwałem czy w sumie dwie akcje były z marketingami, jednak akcja z firanką była taka, że. Siedzieliśmy sobie w pierwszej grupie w Laskach i ja powiedziałem, że coś zrobię, pociągnąłem za firankę, powiedziałem, że kaseta spadła, bo tu się okazało, że cały karnisz wyrwałem. A mówiłem kolegom, że kaseta spadła. A druga akcja była w szkole, jeszcze w starej podstawówce przed pożarem. Zbudowali sanę gimnastyczną w dziewięćdziesiątym bodajże czwartym, czy coś takiego. Jakoś tak. No i ja wlazłem na parapet. Nie umiałem zejść. No i oczywiście też pan Tadeusz mówi, że mam zejść. A ja mądry złapałem za karnisz. No i go ciągnę. Pan Tadeusz mnie ciągnie za karnisz. No i ja oczywiście pociągnąłem, złapałem się karnisza i razem z parapetem zleciałem razem z karniszem, bo to był taki szeroki parapet. To było takie szerokie parapety w tej sali gimnastycznej.

Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

matid25

#40 ·

Transcription

A jeszcze taki wybryk w szkole, no wkurzałem nocnych, oni przy sobie myśleli, że ja gadam przez sen i tam dresię, a to nieprawda, bo na przykład była taka sytuacja, że idzie sobie nocny, słyszę, że robi obchód, no i się drę, krowa, sowa, albo jakieś tam, albo nagle jakieś piski, boję się ratunku, no i nocny przychodzi jakoś mi liwy tam, że niby mnie wybudzał, że coś mi się znowu śniło, no ja po prostu to robię sprycjalnie. Bo kiedyś nocny, ja tak machnęłem nogą, że biurko przewróciłem z krzesłem razem, bo było naprzeciwko mnie. No więc takie też w szkole się robiło rzeczy, bardziej w internecie.

Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)
Poprzednia 2 / 5 Następna