Forum

Absurdalne ułatwienia i rozwiązania utrudniające życie niewidomych

Życie codzienne niewidomych

Poprzednia 6 / 11 Następna

MarOlk

#101 ·

3 likes
I jeszcze porównajmy natężenie ruchu w latach 80-tych, a obecnie.

Numernabis

#102 ·

Edytowano 4 likes
Mustafa, co innego przejść przez ulicę, a co innego kiedy masz nierówny chodnik, do tego tory tramwajowe i kolejne przejście, i naprawdę trzeba zasuwać, nie mówię o zwykłym spacerku. Nie pisałbym gdyby to było normalne tempo, bo i ludzie widzący nie nadążają, aby przejść, dochodząc do drugiego przejścia przez jezdnię już zaczyna szybsze pikanie.

@piecberg, nikt ut nie mówi o bezpieczeństwie absolutnym, ale można by było go zdecydowanie zwiększyć poprzez właściwe udogodnienia, a nie byle jakie, byle się mówiło, że jest.

Tym bardziej, że do testów, rozmów w tym celu są brane nie osoby samodzielne, niewidome, ale pociotki, bo za takie testy są płacone pieniądze, najczęściej są to osoby z przewodnikami, które samodzielnie się nie poruszają i mają najwięcej w tym temacie do powiedzenia.
Znajdź sobie zajęcie, które kochasz, a nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia.

piecberg

#103 ·

1 likes
Masz rację Tomek, ale czy jakiś niewidomy w ostatnich 30 latach zginął gdzieś w Polsce na skrzyżowaniu? Mam wrażenie a nawet jestem o tym przekonany, że my naprawdę nie jesteśmy samobójcami i zachowujemy daleko posuniętą ostrożność na ulicy, peronie, itd.
-- (tomecki):
Tylko wiesz, jeśli na pudełku z herbatą nie będzie w brailu, że to czarna to najwyżej wypiję np. zieloną i dziura w niebie od tego się nie stanie. Przejście na drugą stronę na czerwonym potencjalnie grozi śmiercią i tu jakkolwiek zdecydowanie jestem orędownikiem tego aby uczyć się przechodzić przez przejścia nieudźwiękowione to jednak również jestem zdecydowanie za tym aby w tego typu potencjalnie niebezpiecznych sytuacjach robić co się da, aby jak najmniej ludzi zginęło.

--

piecberg

#104 ·

W latach 80-tych był kurs orientacji a później przez długie lata też nie było sygnalizacji dźwiękowej a ruch wzrastał.
-- (MarOlk):
I jeszcze porównajmy natężenie ruchu w latach 80-tych, a obecnie.

--

mustafa

#105 ·

1 likes
Z opowieści, podobno tak, ale nawet przecież jak nie ma sygnalizacji, to mamy jeszcze uszy.
Jak nie jesteśmy pewni to nie przechodzimy i tyle.

-- (piecberg):
Masz rację Tomek, ale czy jakiś niewidomy w ostatnich 30 latach zginął gdzieś w Polsce na skrzyżowaniu? Mam wrażenie a nawet jestem o tym przekonany, że my naprawdę nie jesteśmy samobójcami i zachowujemy daleko posuniętą ostrożność na ulicy, peronie, itd.
-- (tomecki):
Tylko wiesz, jeśli na pudełku z herbatą nie będzie w brailu, że to czarna to najwyżej wypiję np. zieloną i dziura w niebie od tego się nie stanie. Przejście na drugą stronę na czerwonym potencjalnie grozi śmiercią i tu jakkolwiek zdecydowanie jestem orędownikiem tego aby uczyć się przechodzić przez przejścia nieudźwiękowione to jednak również jestem zdecydowanie za tym aby w tego typu potencjalnie niebezpiecznych sytuacjach robić co się da, aby jak najmniej ludzi zginęło.

--

--
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.

Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.

Numernabis

#106 ·

I właśnie dlatego, że jet takie podejście i brak zrozumienia między samymi niewidomymi, bo ci co sobie radzą uważają, że każdy inny sobie poradzi nic nikt z tym nie zrobi, bo po co skoro niewidomi sobie radzą, czyli jest OK.
Dalsza dyskusja w tym temacie dla mnie jest bezcelowa.
Znajdź sobie zajęcie, które kochasz, a nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia.

papierek

#107 ·

Znam światła, gdzie jest przejście jednopasmowe, a po rozpoczęciu się zielonego światła trwa ono ze 3 sekundy i zmienia się na czerwone, serio. Potem tego czerwonego jest ze 3 minuty. Widziałem, jak widzący mają czasem z tym problem, a co dopiero my.
po co mi sygnatura?

papierek

#108 ·

Może wartości przesadzone, może tam jest 5 sekund i 2 minuty, ale rozstrzał jest ogromny.
po co mi sygnatura?

piecberg

#109 ·

1 likes
Wiesz, to tak jakby sparaliżowany domagał się by świat dostosował się do niego. Tak nigdy nie będzie. Idąc twoim tropem myślenia lepiej nie wychodź na peron bo spadniesz na tory i proponuję żebyś napisał petycję by od dzisiaj perony zabezpieczyć barierkami, tak dla pewności, że żaden niewidomy nie zrobi sobie krzywdy.
-- (Numernabis):
I właśnie dlatego, że jet takie podejście i brak zrozumienia między samymi niewidomymi, bo ci co sobie radzą uważają, że każdy inny sobie poradzi nic nikt z tym nie zrobi, bo po co skoro niewidomi sobie radzą, czyli jest OK.
Dalsza dyskusja w tym temacie dla mnie jest bezcelowa.

--

MarOlk

#110 ·

7 likes
Mam wrażenie, że dyskusja zboczyła z głównego nurtu. Bo chyba nikt nie ma wątpliwości czy pożyteczne są rozwiązania ułatwiające życie czy poruszanie jak udźwiękowione światła, guzki na przejściach itp. I chyba nikt nie jest tu takim kozakiem, że będzie się obrażał na rzeczywistość stojąc przy pikającym przejściu i zacznie szukać tego nieudźwiękowionego, bo mu takie banialuki nie są potrzebne do życia. Inszą sprawą jest fakt, że umiejętność odnajdowania się w przypadku braku takowych też jest niezwykle przydatna, ale to inna para kaloszy. Temat główny dotyczy absurdów w tego typu rozwiązaniach. Bo przechodząc przez takie udźwiękowione i oznaczone przejście chcemy się spodziewać, że jego konstrukcja nie wyprowadzi nas na środek skrzyżowania, że jego dźwięki nie zmylą nas doprowadzając do potencjalnie bardzo niebezpiecznych sytuacji. Chodzi więc o jedno zdanie. Jeśli coś jest już jest robione, niech będzie zrobione to dobrze. Tyle i aż tyle.

tomecki

#111 ·

3 likes
Dlatego pisałem, że z jednej strony warto uczyć się przechodzenia przez nieudźwiękowione przejścia, ale z drugiej zawsze warto jednak próbować coś zmieniać, bo jednak to może być potencjalnie kwestia życia i śmierci. Nie znam osobiście nikogo, kto zginął na przejściu, chociaż parę lat temu coś na liście chyba Typhlos było. Zanm za to osobiście gościa, który wpadł pod metro i jedną nogę ma z głowy od kolana, z drugą chyba też coś nie tak. O tym też głośno było, facet średnio uważał, co z resztą u niego normalne było, ale jednak skoro widzący mają milion ułatwień w rodzaju tu czerwona linia, tu napis "ciągnąć" to może i nam coś zrobią... no i jednak udało się. problem w tym, że większość takich ułatwień wprowadzana jest dopiero, gdy dojdzie do jakiegoś, najlepiej dość mocno w mediach nagłośnionego wypadku. Innymi słowy zrobimy coś, ale dopiero gdy ktoś zginie lub przy najmniej zrobi se wielką krzywdę.

tomecki

#112 ·

2 likes
Swoją drogą z tego, co wiem to na zachodzie udźwiękowione światła to standard, a w niektórych krajach np. Belgii nie ma możliwości wpaść pod metro, bo zwyczajnie szklana ściana się otwiera po przyjeździe pociągu w odpowiednich miejscach i tylko tam można zejść z peronu prosto do pociągu. U nas pewnie by to nie przeszło, bo to raczej droga impreza, ale to nie jest tak, że świat się w ogóle nie dostosowuje. Im bogatszy kraj, tym grubsza więcej takich dostosowań. To oczywiście spore uproszczenie, bo wgłębiając się w szczegóły można o różnych wyjątkach poczytać, ale tak generalnie to raczej w tę stronę idzie.

Julitka

#113 ·

1 likes
Ja miałam kiedyś takie wibrujące przejście dla pieszych przy uniwersytecie; problemem wcale nie był duży ruch uliczny, ale natężenie ludzi, którzy sobie chodzili, gadali, palili papieroski, śmiali się itp. To byli zwyczajni, weseli, kontaktowi studenci. Zanim znalazło się taki słup wibracyjny, trwało to naprawdę sporo, a potem trzeba się było zastanowić, czy ja już jestem przy końcu zielonego, czy też owo dopiero się zaczęło. Jak weszłam na ulicę, to nie wiedziałam, czy już idę na żółtym, a może jednak na czerwonym, a może nie muszę się śpieszyć, bo dopiero się zaczęło zielone. I tak, owszem, jak nie byłam pewna, to zwykle nie przechodziłam. Tylko to strasznie wydłużało całą procedurę, a i tak nie byłam pewna po wejściu na ulicę przy następnym cyklu, czy mam 30 sekund, czy te przysłowiowe dwie minuty, bo akurat to przejście ma do siebie to, że raz jedna ulica ma dłuższy cykl, raz druga. Co śmieszne, ta równoległa, po której chodzę rzadziej, jest dwa razy szersza i tam to naprawdę się trzeba wysilić, by przejść w ramach czasowych. Problem jest taki, że jak się stresuję, że nie zdążę, to mnie bardzo znosi. Niestety były ze dwa przypadki, że wylądowałam na drugiej ulicy. Tak, było tak. Uczyłam się dopiero, ale o to mniejsza. Teraz też mnie znosi czasem trochę.
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

papierek

#114 ·

3 likes
Za to ci weseli studenci mogli ci pomagać, skoro ich tak dużo było.
po co mi sygnatura?

Julitka

#115 ·

3 likes
I pomagali. Czasem nadal pomagają, choć zmienił się sygnalizator. Ale nie chodziło wtedy o to, by się opierać na ludziach, tylko o to, by się nauczyć przechodzić.
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

balteam

#116 ·

2 likes
No, ale dalej w sumie światła dźwiękowe sygnalizują też gdzie jest przejście, czasami jest oddalone, wibracja tego nie robi, więc to wydłuża.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.

djdenismusic

#117 ·

1 likes
największym absurdem dla mnie jest niemówiąca lodka, no bo skąd mam wiezieć co mam zjeść i co jest w lodówce... przecież jesstem niewidomy, a rękoma macać wszystkiego w środku nie będę, bo jeszcze wsadzę moje biedne niewidome łapki w sam środek śledzika :D

pates

#118 ·

Co do tych świateł. Ostatnio byłem w Belgii i w rejonach, w których się znajdowałem to wyglądało jeszcze inaczej, ale też wsumie ciekawie. Otóż, gdy było czerwone, sygnalizator wydawał z siebie taki specyficzny dźwięk, jakby pykanie co powiedzmy sekundę. Dźwięk stopniowo przyspieszał gdy zostawało 5 albo 3 sekundy do zmiany światła na zielone, gdzie przez jakiś czas strzelał ciągłym sygnałem, i 3 5 sekund przed kolejną zmianą na czerwień dźwięk spowalniał do pierwotnego poziomu. Sprawdzę, czy gdzieś mam nagranie, bo uszkodził mi się rejestrator.
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.

nuno69

#119 ·

O, całkiem fajne tylko wiaomo, tzeba się przyzwyczaić.
- "Intelligence and wisdom is like jam. The less you have, the harder you're trying to spread it arround." - French proverb

nietoperz

#120 ·

Witajcie utrudniające życie niewidomym napewno są chulajnogi elektryczne
Poprzednia 6 / 11 Następna