No, niedawno pytałam zaprzyjaźnionej instruktorki, jak ona postrzega tą teorię z oddawaniem przewodnikowi laski. Zaczęła się śmiać i powiedziała, że nie wie, "czego oni ich teraz uczą". ALe potem zwróciła mi uwagę, że źle trzymam laskę przy wchodzeniu po schodach - nie tak "ołuwkowo", tylko normalnie, pięścią. Chcąc wystawić ją na próbę spytałam, dlaczego właściwie należy tak trzymać laskę. Po chwili odpowiedziała, że "w sumie nie wie, po prostu tak uczą". Booooom!
No i takie odpowiedzi rozumiem, choć dla mnie taki chwyt jest generalnie raczej niewygodny, ale to chyba dlatego, że mam tę głupią ciężką laskę z gumową rączką (Revolution chyba), więc ciężko ołówkowo trzymać, poza tym generalnie trzymam dobrze, tzn. ołówkowo, tylko wtedy jakoś zamyśliłam się, czy coś takiego...
Ja przechodzę na chwyt ołówkowy często odruchowo. I nie tylko na stopniach, ale bywają sytuacje, gdy trzymamy się jakiejś ściany albo czegoś i wręcz łatwiej jest mi tak laskę złapać. I przyłapuję się na tym dopiero po jakimś czasie.
#StandWithUkraine
Shoot for the Moon. Even if you miss, you'll land among the stars.
To tak jak ja. Często ołówek leci gdy nie potrzebuję laski w tej chwili ale złorzyć byłoby mniej praktycznie. Schody wyjaśniła zuzler
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
Mnie denerwuje jednak ten maksymalny konserwatyzm w uczeniu orientacji. Bo dla jednych ołówkowe trzymanie laski pomaga i generalnie dla większości jest pomocne, a dla innych - nie. No i ci "inni", mają problem, bo instruktorzy krzyczą, że "co to za maniera"... Ja nie mówię, że nie korzystam z chwytu ołówkowego - korzystam, ale nie każdy przecież musi. No i jeszcze ta mania, żeby laska koniecznie była do mostka. Nie krótrza, nie dłuższa, idealnie tak. Rozmawiałam ostatnio z kimś, kto twierdzi, że w USA ta zasada znana i respektowana nie jest - tam laska jest conajmniej do brody, bo zwiększa to komfort chodzenia. Ale przecież każdy ma inne upodobania, ulubione rozmiary laski... Jak miałam pierwsze zajęcia z orientacji, to zwrócono mi uwagę, że może warto byłoby wymienić laskę, bo norma jest "do mostka". Nigdy nie miałam laski do mostka. Zawsze była dłuższa i jest to dla mnie najlepsze. Dlaczego mam dopasowywać się do normy?
Chwyt ołówkowy to taki, jak się wchodzi po schodach, pionizuje laskę i że niby trzeba ją chwycić w odpowiedni sposób. Ja ją chwytam tak, że obejmuję ją palcem wkazującym i kciukiem, a reszta jest schowana z tyłu, ale jest jeszcze inny, jeszcze bardziej pokręcony. To trudno wytłumaczyć. :)