U mnie koty jeśli chcą przeżyć, muszą nauczyć się zasady podstawowej: kiedy zbliża się człowiek, trzeba spierdzielać, bo on nie będzie się cackać i każdego kroku sprawdzać we własnym domu.
Dlatego ja nie widzę problemu. U mnie pies zawsze zejdzie z miejsca gdy idę, a z doświadczenia wiem, że koty raczej wolą leżeć na kanapie, lub gdzieś w kontku.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
moje koty nie mają obrużek, dzwoneczkuw i tak dalej. uważam to za nie potrzebne. na prawdę koty zchodzązdrogi i bardzo żadko zdarzasię, że się na niego nadepnie a właściwie nogązachaczy.
Moje też nie, ale równie dobrze mogłyby mieć, choćby obrożę bez dzwoneczka, bo jeśli nie daj Boże któryś wylezie mi z domu na ulicę, dzięki obroży może przynajmniej nie zostanie potraktowany jak bezpański.
Moje koty są podobne sierścią i wielkością w sumie też, ale nie mam większych problemów z odróżnieniem, który jest który. Każdy ma inny kształt i inne zachowanie, gdy się go dotknie. Choć aktualnie jeden z nich ma wygoloną girę i głównie po tym go rozpoznaję, bo to najbardziej charakterystyczna w nim rzecz.
Ooo, a co mu się stało z nogą? -- (Zuzler): Moje koty są podobne sierścią i wielkością w sumie też, ale nie mam większych problemów z odróżnieniem, który jest który. Każdy ma inny kształt i inne zachowanie, gdy się go dotknie. Choć aktualnie jeden z nich ma wygoloną girę i głównie po tym go rozpoznaję, bo to najbardziej charakterystyczna w nim rzecz.
--
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Ale normalnie chodzi na tą nogę, bo mój pies przeszedł to bardzo ciężko i były marne szanse, że w ogóle prawidłowo mu się zrośnie noga i trzy miesiące miał zdrutowaną i obandarzowaną i nie mógł w ogóle na nią stąpać. -- (Zuzler): Wyleciało mu się z okna i go składali.
--
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
On nawet gipsu nie dostał. Wstawili mu kawał czegoś w kości, bo miał złąmanie poprzeczno-skośne, nałożyli kołnierz, żeby nie wylizywał szwów, ale gipsu nie dali. Zabronili dawać mu wielu okazji do ruchu, przeciwbólowe też dostał tylko na kilka pierwszych dni. I o dziwo to starczyło, choć przed operacją kazali zdecydować czy nogę operować, co kosztowałoby koło 1700 z przyległościami bez pewności, że się uda przywrócić ją do wystarczającej sprawności, czy mu ją odciąć, co kosztowałoby odpowiednio mniej, ale za to... No cóż, miałabym trójnoga w domu. Zaryzykowałam i widzący mówili, że już tylko troszkę kuleje.
This site uses cookies to enhance your experience.