A ja ostatnio zamiast się zdrzemnąć 10, góra 20 minut, to drzemię 2 - 3 godziny. Dzisiaj o 9:20 się położyłem, i chciałem przedrzemać do 9:30, no może 40, a przedrzemałem do 12:55. Wstałem o 6:30, żeby mieć więcej dnia dla siebie, i żebym się nie przyzwyczajał do późnego wstawania. 16 sierpnia wracam na warsztaty terapii zajęciowej, więc gdybym teraz wstawał późno, to potem, jak będą te warsztaty, to ciężko by mi było wstać rano. Ech, te urlopy, człowiek siedzi w domu, i mam już dość tego urlopu.
Kurua, zachciało mi się przysypiać w środku dnia. Zanim się ogarnęłam, ubrałam itd, to zrobiło się za późno, żeby iść na miasto. I darmowe kabanosy poszły się kochać.
Mam podobnie. Rozumiem Cię. Jakiś nienormalny paradoks zwany życiem się dzieje. -- (kazek5p): Na wykończeniu, niestety nie moje mieszkanie lecz moja psycha, dooooooosyyyyyć.
Naprawdę nie cierpię robienia opłat. Szlag mnie trafia, gdy widzę na koncie najpierw taakie sumszcze, a potem taaakie łajno, bo trzeba dać i na czynsz, i na jakieś rachunki...
Możliwe, ogólnie odnoszę wrażenie, że od pewnego czasu wszyscy zrobili się jakby bardziej podwściurwieni wejściowo. Dużo łatwiej wchodzą w konflikty, obrażają się, burzą, są jakby bardziej agresywni. Co gorsza, mnie to również dotyczy.
Mnie również. :( Chyba taka pogoda. -- (Zuzler): Możliwe, ogólnie odnoszę wrażenie, że od pewnego czasu wszyscy zrobili się jakby bardziej podwściurwieni wejściowo. Dużo łatwiej wchodzą w konflikty, obrażają się, burzą, są jakby bardziej agresywni. Co gorsza, mnie to również dotyczy.
Dzisiaj nie mogłem zasnąć, bo mi było za ciepło i przez to spałem zdecydowanie nie do tej godziny, do której bym chciał. Całe szczęście, że puki co mam wolne.