Inne

Herbata

Założony przez Zuzler 93 wpisy ostatni wpis 1 miesiąc temu Strona 2 z 5

#21

@Misiek Która?
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#22

Obecnie testuję herbatę Lord Nelson brzoskwiniową. Dziwny to twór, bo raczej przypomina czarną herbatę z niewielkim dodatkiem zapachu i posmaku brzoskwini. Na plus fakt, że to raczej posmak realnego owocu, a nie typu jogurtowego. Tym niemniej nie wiem, czy ją polubię.
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#23

Czarna z dodatkiem brzoskwini, mmmmm. Uwielbiam. Zwłaszcza czarną cejlońską, czy srilankowską, bo ta herbata ma wyjątkowe właściwości do przyjmowania smaków i aromatów. Mam w domu czystą czarną cejlońską, mam też dostęp do suszonyc owoców. Nie ma w nich akurat brzoskwini, ale jest bardzo fajny ananas. A jakby tak pokroić dość drobno ananasa, wymieszać z herbatą, oczywiście w stosownej proporcji odmierzonej wagą i potrzymać w zakręconym słoiku tak ze trzy, cztery może pięć tygodni. Co o tym myślicie?
Miarą miłości jest miłość bez miary

#24

Tureckie jabłuszko.
-- (Julitka):
@Misiek Która?

--
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

#25

Średnio wiemy, co myśleć, bo nie jesteśmy smakoszami. :)
-- (Tygrysica):
Czarna z dodatkiem brzoskwini, mmmmm. Uwielbiam. Zwłaszcza czarną cejlońską, czy srilankowską, bo ta herbata ma wyjątkowe właściwości do przyjmowania smaków i aromatów. Mam w domu czystą czarną cejlońską, mam też dostęp do suszonyc owoców. Nie ma w nich akurat brzoskwini, ale jest bardzo fajny ananas. A jakby tak pokroić dość drobno ananasa, wymieszać z herbatą, oczywiście w stosownej proporcji odmierzonej wagą i potrzymać w zakręconym słoiku tak ze trzy, cztery może pięć tygodni. Co o tym myślicie?

--
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#26 1 polubienie

@Misiek Trudno orzec, czy sztucznawa.
Dziwnie smakuje, to fakt.
Ponadto teraz już nie pamiętam, czy to jest Tureckie Jabłuszko, czy herbata jabłkowa, bo obie miałam zamiar stestować i nie pamiętam, którą otworzyłam.
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

#27

Nie czepiaj się aż tak. :P
Miarą miłości jest miłość bez miary

#28 1 polubienie

Ja najbardziej lubię czarną Lipton, czarną Earl Grey i owocową. A Saga mi nie smakuje.
Give me a sign.

#29

Ja mam podobnie miód, imbir i cytryna obowiązkowo.
Wojna to pokój. wolność to niewola.
Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"

#30 3 polubienia

Czekam na głosy zapalonych herbaciarzy, ze Liptni Saga to koło herbaty tylko stoją dla zmyłki.

#31

A czy herbatę w liściach kupioną w herbabiarni o podobnym smaku uznajesz? Zuzler
Wojna to pokój. wolność to niewola.
Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"

#32 1 polubienie

Ja? Ja tam uznaję nawet tego Liptona. Jak się popieści, to się wszystko zmieści, a zatem cukier, cytrynka czy inny miodek z mlecza i robi się smaczny. Gorzej, że i z tymi bardziej kurturarnymi liściówkami tak robię ostatnio.

#33 2 polubienia

Miętowa herbata jest the best.
Ale nie wolno żadnej słodzić, to jest obraza dla herbaty.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P

#34

O nie liściówek nie traktuję innymi dodatkami, ale nnmasz rację ZUzler to są napoje herbaciane.
Wojna to pokój. wolność to niewola.
Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"

#35

Mam w domu dwie puszki sypanego Earl Grey'a. Jeden to zwykły Earl Grey, a drugi z dodatkiem wiśni. Oprócz tego czarną i zieloną cejlońską, również sypaną. Herbaciane ekspresówki uznaję tylko te, z organtyny lub jedwabiu, choć na te ostatnie jeszcze mi się nie udało trafić.
Miarą miłości jest miłość bez miary

#36 1 polubienie

Ależ to nie herbata, kolego. :)


-- (Tygrysica):
O kurczaczki, takie maleńki, śliczne i żółciutkie. Połowa z was herbatą nazywa coś, co herbatą nie jest. XD
Nie jestem z tych, co to herbatę tylko czystą i koniecznie sto gramów za sześćdziesiąt złotych. Lubię earl Grey'a, zieloną z ananasem, czy zwykły czarny Cejlon z mango. Ale owocowe, ziołowe mieszanki to nie jest herbata, tylko herbatka co najwyżej. W ekspresówkach jest wybredna jak tylko kot potrafi. Uznaję tylko te z organtyny, na jedwab mnie niestety nie stać i w kształcie piramidki. Aha, no i w środku muszą mieć całe liście, a nie pył złożony z liści, łodyg, ziemi i robaczków, słowem wszystkiego tego, co przeszło przez najdrobniejsze sita.

Nie wiem, czy nie zrobić na swoim blogu jakiegoś kącika herbaciano-kawowego, bo żeby wyjaśnic wszystkie niuanse herbaty, musiałabym tu zamieścić pewnie ze dwadzieścia dłuuuuuugich wpisów. :d

--
No przeciez to nie herbata, kolego, nie czytałeś?

#37 1 polubienie

Herbata sypana fakt faktem ma inny smak, ale w ogóle te w torebkach ostatnio na psy zeszły niektóre, jedynie chyba tylko miętowa nadal trzyma poziom.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P

#38 1 polubienie

Mięta, pokrzywa, melisa, skrzyp itd. Jasne, że trzymaja poziom, bo nie są herbatą. Bedę się przy tym upierać, jak najbardziej uparty osioł. Kopyt nie mam, więc nie pokopię, ale pazury wyciągnąć mogie.

Oczywiście, ze sypana ma inny, lepszy smak. Też nie mogłam w to długo uwieżyć, ale kiedy koleżanka kupiła mi puszkę a w niej sypaną herbatę i kiedy dokupiłam sobie sitko do parzenia tejże, uwieżyłam.
Miarą miłości jest miłość bez miary

#39

Mięta melisa i pokrewne najlepsze z ogródka.
Wojna to pokój. wolność to niewola.
Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"

#40 1 polubienie

Z ogródka albo z własnych doniczek. Zgadzam się zupełnie. A zaparzona taka świeża, niesucha, mięta smakuje o nieeeeboooo lepiej. Poza tym można ją również wrzucić do zimnej wody i zrobić orzeźwiający napój.
Miarą miłości jest miłość bez miary