Queen to moja mama bardzo lubi. Natomiastdo moich faworytów, jeśli chodzi o coś cieższego mogę zaliczyć lim biskit, nie pamiętam jak się dokładnie to pisze, linkinpark, chociaż to chyba rap metal, jeden kawałek behemotha mi się podoba, jednak takiej muzyki nie słucham na wyższą skalę. Ewentualnie jak się wkurzę na kogoś lub przytłoczy mnie jakaś sytuacja. Tak czy inaczej uciekam od tych gatunków muzyki, o ile w hardstyle występują motywy metalowe, co się częstozdarza, wcale mi to nie przeszkadza.
Łysy: Kasia Kowalska to rock, a przynajmniej w latach 90, bo od 2000 to istotnie już rock zmieszany z pop'em. Słucham jeszcze również wspomnianego tu już Dżemu.
Zapomniałaś, jak mogłaś? Niektóre zapomnienia to az o pomstę do niebios wołają, NP. zapomnieć o Quen, czy teraz o Bonjovi. :) Nie chcę tutaj nikogo obrazić, to miał być żart, ale jeżeli kogoś obrazilam, to przepraszam.
Ech, może tu wszystkich wypowiedzi nie przeczytałam, bo było ich tak wiele, jak gwiazd na niebie. Nigdzie jednak, ze smutkiem, nie przeczytałam o moim ulubionym zespole rockowym. O Pink floydach było. Lubię ten zespół od wczesnego dzieciństwa, kiedy to tata pokazał mi pięcioletniej "On the run". Ani słowa natomiast nie było o cudownych Scorpionsach. Kocham te zespół długo, nałogowo i tyko w wannie. Ubustwiam głos Klausa Meina, ich rify gitarowe są cudowne no i wydali też płytę symfoniczną. W ich muzyce każdy coś znajdzie dla siebie: miłośnik ballad piękne ballady, kolekcjoner mocnych brzmień też je znajdzie, płyta z orkiestrą daje możliwość posłuchania symfonicznego rocka. Jeśli znacie tylko Wind of change i sent me an angel i ewentualnie Holly day, to posłuchajcie czegoś więcej, bo absolutnie warto. :D
Być może. Sama nie wiem, których wolę. To są dwa różne oblicza rocka. Scorpionsi są bardziej twardzi, bardziej wprost. Floydzi są bardziej wypracowani, wygłaskani, wymuskani. Potrafili spędzić pół roku w studiu i dopracowywać każdy dźwięk. Poza tym to jednak jakby trochę alternatywa rocka. Jaki jest twój ulubiony kawałek floydów?
Coś w tym jest, że scorpionsów można słuchać na co dzień, a na Pink Floydów trzeba mieć nastrój. Osobiście lubię chyba całą płytę "Devision bell", ale lubię też "Time", "On the run", "Post war dream". Nic oryginalnego, co dowodzi o tym, dlaczego są tak popularne. :D Jeśli chodzi o Scorpionsów wymieniać moznaby było długo, dlatego przestanę na trzech: "When you came in to my life", "A moment in a milior years", "No pane no gane".
A to ja się wtrącę. Moja ukochana piosenka P.F. to oczywiście "Echoes", a ze Scorpionsów to "Fly people fly" i "they need a million" z anonsowanej wcześniej przeze mnie płyty.
"Trzeba być wielkim przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę."
"Trzeba być wielkim przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę."