PSE Forum mieszane

czym się bawiliście w dziecinstwie?

Założony przez optymistka 105 wpisów ostatni wpis 2 lata temu Strona 6 z 6

#101

Transkrypcja

A ja wam szczerze powiem, że jakoś długo i bardzo to się zabawkami nie bawiłem, no wiadomo, klocki jak każdy, gdzieś tam jakieś samochodziki chyba też, ale tego nie pamiętam, mnie od najmłodszych lat, słuchajcie, już ciągnęło do elektroniki, w radio mogłem świecić całe dnie, skanować pasmo, całe oczywiście, cały FM zdałem na pamięć, wiedziałem gdzie co u nas nadaje, mogłem z pamięci po prostu podyktować komuś tę zdolliwość już tam w wieku 5-6 lat i jarało mnie strasznie tropo, pamiętam, jak można było odebrać stację z daleka, zawsze mi to gdzieś tam kręciło, do dziś mi to zostało, chociaż w ostatnich latach w sumie coraz mniej mi się chce przy tym wszystkim siedzieć, no ale tak to właśnie wygląda, no i co ja mogę jeszcze powiedzieć, mówię no, z takich rzeczy to faktycznie uwielbiam klocki i wszelakie puzzle, nad tym mogłem siedzieć, a siedzieć, a siedzieć i tworzyć jakieś wydarzenia wymyślone odjechane konstrukcje, chociaż nigdy nie byłem w tym dobry lubiłem wycinać z papieru, chociaż nic to nie przypominało po prostu lubiłem pisać wierszyki i opowiadania i inne pierdoły już od skąd się nauczyłem brać, no słuchajcie no i tak to właśnie się toczyło, a jeszcze często brałem jakąś książkę, bo dawno że ją czytam to jest w ogóle takie dziwne, no ale no i no i tak to właśnie się toczyło, a jeszcze często brałem jakąś książkę, bo dawno że ją czytam, no ale no i tak to właśnie się toczyło, a jeszcze często brałem jakąś książkę, bo dawno że ją czytam, no ale co ono, nie znałem przecież Hebraila no i tak to właśnie się toczyło, a jeszcze często brałem jakąś książkę, bo dawno że ją czytam, no ale co ono, nie znałem przecież Hebraila nie miałem dostępu do książek, chciałem być jak wszyscy i chciałem czytać książki potrafiłem się nawet wyłukrzeć książki jakiegoś tam fragmentu i na tym fragmencie otwierać i udawać, że go czytam, chociaż recytowałem z pamięci no ale to zawsze jakaś taka namiastka, że jestem fajny no ale to zawsze jakaś taka namiastka, że jestem fajny

Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P

#102

Transkrypcja

Jeżeli chodzi o elektronikę, to ja w dzieciństwie miałem manię do rozbierania różnych radii, że tak powiem, i różnych boomboxów, bo od najmłodszych lat miałem coś takiego, że właśnie interesowało mnie, co jest w środku. I zawsze było tak, że kabelki musiały być pourywane, głośniki musiały być wyjęte ze środka na siłę, oczywiście te papierki z głośników musiały być wszystkie potargane, membrany wyrwane, więc u mnie daszku było podobnie.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#103

Transkrypcja

Czym się bawiłem w dzieciństwie? No w dzieciństwie bawiłem się wszelkiego rodzaju zabawkami, które wydawały dźwięk. Czy to samochody, czy to jakieś inne blużaki, jakieś zwierzaki takie, że jak cię naciskało to był dźwięk takiego zwierzaka. Ale minus był taki, że baterie się szybko przerpywały w tych zwierzakach, a żeby wymienić te baterie to trzeba było rozkręcić ten mechanizm tam tego zwierzaka i po prostu wymienić. Tam wchodziły takie baterie jak do zegareków mówiących, tak mniej więcej. No i jeszcze potem miałem manię na pistolety. Ojejku, kochany. Co odpust po prostu kupowałem sobie nowe pistolety. Mimo tego, że miałem już tych pistoletów sporo, to co odpust musiał po prostu być kupiony nowy pistolet, bo mi się podobał. Jakieś tam dźwięki, które wydawały. I już po prostu moja mama mówi już może dość tych pistoletów, bo już masz ich tyle i tak dalej. No i kiedyś miałem taką sytuację, że był odpust u nas, znaczy to wtedy mieszkaliśmy jeszcze w starym domu. No i był odpust, no i moja ciocia taka jedna zwracała mnie i mówi no chodź. No chodź Marku, pójdziemy na stragany. No i poszliśmy na te stragany. No i był tam taki jeden pistolet, który mi się spodobał. I właśnie ten pan mi ze straganów, ten pan sprzedał sobie powiedział, że jak baterie trzeba zmienić, to jeszcze podkręcić śrubkę. No to wierzę, okej. No to pytam ile kosztuje. No to podał mi cenę. No to ta ciocia mówi, no okej, dobra możemy kupić, ale lepiej już pytamy się mojej mamy czy mogę kupić. No i poszliśmy tam do mojej mamy. No i mówimy, że jest taki fajny pistolet, no to chcę go kupić. A moja mama mówi nie, daj spokój Marysia, bo moja ciocia się Marysia nazywała.

#104

Transkrypcja

Kontynuując, no więc mówi tam moja mama, no daj spokój Marysia, po co chcesz kolejny pistolet kupić, jak już masz tyle tych pistoletów. No i potem nie wiem dlaczego się rozpłakałem i wróciłem z płaczem do domu, jeszcze mama mi tłumaczyła, że to co na stragalach sprzedają to jest strasznie badziebne, jak ona to powiedziała. I że się szybko psuje, no i była mi trochę szkoda, że nic sobie nie kupiłem, no tak mi się ten pistolet spodobał jeden i chciałem go po prostu mieć. I mi się, no do tej pory jest mi smutno, że poszliśmy do mamy zamiast teraz go kupić, to my poszliśmy zapytać mamę, no i trochę tego żałuję, no ale coś było, minęło i tyle. A teraz już no odpuśćcie sobie, nic nie kupuję. Nie... Poza watą cukrową, ostatnio był u nas odpust w parafii, to sobie watę cukrową kupiłem. Ale chodzimy na stragany zobaczyć co tam mają, czy jakieś zabawki ciekawe czy coś, ale to wszystko co mają na odpustach to jest standardne trochę, na straganach to już nie warto chyba chodzić.

#105

Transkrypcja

Ja jeszcze w dzieciństwie miałem coś takiego, że jak miałem zabawki grające, to potrafiłem je zalewać wodą, bo wtedy grałem w wyższym tonie. I też miałem, pamiętam, taki zabawkowy telefon, który mówił dziękuję, do widzenia, nie wiem czy ktoś z Was pamięta, to też potrafiłem go zalać wodą, tylko po to, żeby mieć efekt, że wtedy zaczynam przyspieszyć i szybko mówić. Jeszcze miałem taką grającą piłkę, która śpiewała ole, ole, ole, wystarczyło ją tylko pacnąć i to śpiewała i też tą piłkę miałem, ale też przez chyba krótki czas, tylko ja już za bardzo szczerze powiedziawszy nie pamiętam, co się z tą piłką stało. Więc tak mniej więcej u mnie wyglądało, jeżeli chodzi o moje dzieciństwo. Dziękuję.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.