Transcription
Ludzie, ale jakiś też ten temat jest fajny. Też wspominam dzieciństwo, też wspominam nagrywania na mikrokasety i na zwyczajne kasety i było fajnie, bo ja nagrywałem na przykład też takie swojego rodzaju audycje o nazwie na przykład Wolna Godzina, czy jakoś tak, jeżeli tłumaczy się na polskie, albo jakieś muzyczne, albo Bóg wie co.
Jeszcze nagrywałem takie, że z rozmowami niby telefonicznymi, w stylu, że brałem jeden dyktafon, nagrywałem na niego jakby coś, tak, głos naszego rozmowcy, podwyższałem troszeczkę, bo można było, bo była taka opcja, żeby troszeczkę zwyższyć to nagranie, a drugim już nagrywałem normalne audycje, że do nas zadzwoniła na przykład pani taka, taka stąd, a stąd.
To dzień dobry.
I ona nam coś tam mówi, że witam, chcę tam pozdrowić, nie wiem kogo tam, czy czemu, tak dalej.
Ja ją coś pytam, bo tam w nagraniu jest oczywiście przerwa, ja ją o czymś, o coś pytam, ona tam coś opowiada.
Albo nagrywałem na kasetach słuchawiska różnego rodzaju, albo na przykład nagrywałem śpiewanie na głosy, też było fajnie, bo masz jeden dyktafon, nagrywasz z niego, podsuwasz go do drugiego, włączasz swoje nagranie, dodajesz swojego głosu,
albo tam jakoś miksujesz, albo robisz, albo coś.
Fajne to było, naprawdę, takie wspomnienie, że ja nie mogę.
Ludzie tu naprawdę dużo wspominają.
Ja dostałem dyktafona pierwszego, to był Samsung, jakiś fajny, bo nagrywał naprawdę w dość dobrej jakości, nawet na te czasy.
Były tam ustawienia, nagrywał w jakimś swoim dziwnym formacie, także ja wam nie powiem, co to był za format, ale był.
Plus do tego Samsunga była płyta, gdzie był konwerter do plików, że można było zmieniać.
Te pliki i formatować ich, czy na WAV, czy na coś, nie pamiętam, no ale zmieniać w każdym razie, aby słuchać gdzieś indziej.
Plus był taki programik, który instalował z sobą syntezator LearnOdenHospi i wtedy jeszcze dzięki temu dyktafonowi nauczyłem się pisać na komputerze,
bo był taki program, że ty mu wpisujesz tekst, dajesz Enter i on ci go odczytuje.
To był pierwszy mój taki program.
To był pierwszy mój taki program, przez który, jeżeli nie liczyć szkołę, to przez który na własnym przypadku poznałem syntezę, także było bardzo ciekawe to jakby poznanie.
Dalej po Samsungu miałem jeszcze taki odtwarzacz firmy DIGMA, też już nie pamiętam dokładnie, co to był za odtwarzacz.
Miał on bardzo kiepski dyktafon, żeby nie było.
A tak to cały czas posiadam.
Przedałem sporo dyktafonów na kasety, chyba z dwa albo z trzy różnych.
Coś dostałem na jakichś konkursach, coś miałem po prostu jako prezent na jakieś święta czy coś.
A potem to był Olympus DS75, który żyje u mnie chyba od jedenastego roku, czy od jakiego nie pamiętam,
ale w każdym razie działa do dzisiaj i działa dobrze i działa jako karta dźwiękowa.
On pojawił się praktycznie...
W tym roku jak go zaczęli produkować jakby, także trzeba po prostu zobaczyć, w jakim roku wyszedł ten dyktafon.
Potem pojawił się u mnie Zoom H2n.
Też dość dobry, ale nie tak dobry może w konfiguracji, jakby tego chciał.
No i oczywiście Olympus DM770 teraz jest u mnie jeszcze.
Plus różnego rodzaju dyktafony w różnych playerach dla niewidomych.
Nie wiem, odtwarzaczach.
Plus oczywiście dyktafony telefoniczne, z początku Nokia albo nawet Sony Ericsson, który pisał w AMR.
Potem już iPhone, potem Android, potem znowu iPhone.
Także nagrałem na wszystkim, co tylko potrafi nagrać.
Oczywiście na kompa też, ale wspomnienia te były bardzo, bardzo dobre, które tu umieścili.