PSE Forum mieszane

smaki z dziecinstwa.

Started by optymistka 191 posts last post 4 years ago Page 7 of 10

#121

Transcription

Znaczy to i do tej pory kupisz, ale to już chyba nie jest to samo.

Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P

#122

Transcription

No nie, no nie jest już to samo, no bo wiadomo, że czasy się zmieniły.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#123

Transcription

Co do jeszcze właśnie tych smaków z dzieciństwa, to właśnie mi się przypomniały czekogóziczki, nie wiem czy ktokolwiek jadł, ale mnie to bardzo smakowało. Jeszcze pamiętam, że jadłam kiedyś rosyjską czekoladę, ona była taka... ...nito napompowana i to taka duża była i była bardzo pyszna.

<3 :* <3

#124

Transcription

Czego guziki? Czego guziki? To ja po raz pierwszy coś w takim słyszę. Z całą drogą ciekawe jak to musiało smakować. Naprawdę.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#125

Transcription

Witam serdecznie, mam pytanko, a gdzie to Pani kupowała rosyjskie czekolady, poszło to mi się w mieście, jest coś, może gdzieś znajdę. Natomiast też sobie przypomniałem, że jak byłem jeszcze w szkole podstawowej, w latach 2003-2009, to... pamiętam kiedyś, chyba to było właśnie w szkole, kupiłem taki lód, bo się czułem, że lód wolny to taki teraz na patytu taki, a to by było jeszcze, czy nie wiem, o co już nie pamiętam, ale chyba bardziej w szkole, kupiłem taki lód, taki zapakowany, taki jak, nie wiem, może skrytyczek lub taki, że się tak wymyślił, wyciskało trochę i właśnie jadł się, w ten sposób jadł się taki lód. Nie wiem, czy gdzieś takie lody jeszcze można dostać w jakichś sklepach, tego nie wiem, ale było, jeśli dobrze pamiętam, było coś takiego, ale jakoś to nie przypadło mi do ustu, ale pamiętam, że raz sobie spróbowałem, jak to spakuje. No i sobie pamiętam, że zawsze, czy to, czy to właśnie w gimnazjum, czy w podstawówce, w sklepiku zawsze jak się nie miało zbyt dużo pieniędzy, a się chciało czasami pójść do sklepiku po coś słodkiego, to zawsze awaryjnie, pamiętam, miały panie takie malutkie bardzo cukiereczki owocowe po 10 groszy w sztukach. Pamiętam, może też kiedy było, nie wiem, nie wiem jak teraz, czy dalej po tylu latach, jeszcze były sprzedawane, póki się to wszystko zaczęło, czy jeszcze dalej były sprzedawane, takie małe cukiereczki po 10 groszy, ale pamiętam, że nie raz się je kupowało. A się chciało coś słodkiego, chciało się pójść do sklepiku. No i chyba na razie tyle, co jeszcze do moich kolejnych smartów z dzieciństwa. Jak coś sobie przypomnę, to się tutaj jeszcze dogram. Pozdrawiam.

Pozdrawiam

#126

Transcription

Ja nawet takich ledów nigdy nie widziałem.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#127

Transcription

Witam serdecznie, dla zainteresowanych, jest u Państwa sklep białoruski, bo dzwoniłem, bo chciałem się zapytać, czy mają moją, chyba to z Białorusi, to wiem, że jest u Państwa sklep Nostalgia, na Złotej, już numeru nie pamiętam, ale wiem, że na Złotej sklep Nostalgia, co ciekawe, ma tam wiele słodyczy, a nawet i lody białoruskie, no to się przepraszam, nie będzie białoruskie, lody zagraniczne. Tyle ode mnie, pozdrawiam.

Pozdrawiam

#128

Transcription

Dobrze wiedzieć. Dzięki.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#129

Transcription

Witam wszystkich, bardzo ciekawy wątek swoją drogą, co do smaków z dzieciństwa, to tak, przede wszystkim dużo warzyw, dużo owoców, po drugie trzy bity nagminne, teraz mniejsze ilości, ale jeżeli już to strasznie z sentymentem podchodzę do tego smaku. Okej, co jeszcze, swego czasu jadłem dużo, znaczy dużo, po prostu lubiłem jeść zupę pomidorową, a teraz, a teraz to jakoś tak średnio, swego czasu też jedliśmy dużo chipsów cebulowych, które były po prostu chyba może nie jedynymi, ale jednymi z nielicznych lejsów wtedy. Chyba. No, wiecie, no to jest tak, że jak się mówi o czymś, co robiło się będąc małym, to nie wszystkiego, nie ze wszystkiego ma się świadomość, no bo jednak nie robiło się tylu rzeczy, ino się robi teraz, nie wiedziało się też tylu rzeczy, więc nie wiem, czy to były wtedy jedyne, czy może jedne z nielicznych, ale to jest nieistotne, ważne, że po prostu były u nas często, przez co teraz tak delikatnie ich unikam. Też jadło się swego czasu. W tej takiej większej młodości, że tak powiem, dużo frytek, bo one też były chyba taką w miarę nowością i kinder pingui, albo jakieś takie kinder mleczne kanapki i tego typu. Co do oranżadek w proszku, które były tu gdzieś na początku wątku, też je pamiętam, jeśli chodzi o te same. Co do w ogóle ilości jedzenia. Które w siebie wciśniemy i od dwunastego roku życia miałem bardzo wielki limit w takim sensie, że mało jadłem po prostu, nie wiem dlaczego tak jakoś wynikało, a potem teraz już nie jest aż tak źle chyba, a nie jest też przesadnie, więc w sumie okej, ale na przykład mowa tu była o nutelli, to więc mi się zdarzało, jak są to takie w takich właśnie słoiczkach z takim wieczkiem, zdarzało mi się też cały tak. O, nawet palcem, bo to w ogóle w internacie nam dali jakieś takie słoiki pod jakimś, do jakiegoś Mikołaja czy czegoś takiego i to tak sobie poszło. Po prostu palcem, nie? Cały słoik na setkę, znaczy na jeden, po prostu na jeden raz, tak? No, tak właśnie sobie to szło i lubię chałwę, tak na koniec, bo widzę, że bardzo was przejęła ona. Także, no.

#130

Transcription

To ja powiem w ten sposób. Jeżeli chodzi o chipsy, to w młodości lubiłem jeść szczególnie cebulowe, chyba jak pamiętam. Do tej pory nienawidzę i nigdy bym nie pnął citosów serowych, bo to dla mnie jest... po prostu mnie to odrzuca. A jeżeli chodzi o 3-bit, no to swego czasu się jadł tego sporo. Też również tego jadłem, więc to tak wygląda. Do tej pory, co mi zostało z dzieciństwa, to mania jedzenia princesy. Tak. Tak, to akurat mogę jeść bez przerwy, więc nawet tutaj dzisiaj będą w sklepie. Kupiłem sobie princesę mleczną, ponieważ mojej ulubionej princesy nie było, a moją ulubioną princesą to jest princesa kokosowa, więc tutaj jej niestety nie było. Właściwie to, co kupiłem, to nie nazywa się princesa, tylko piąty polo, ale to jest jeszcze... To już jest inne. Inna sprawa. Natomiast jeszcze tutaj, co lubiłem jeść w dzieciństwie, to grześki. Grześki bardzo lubiłem też jeść, bo teraz tak sobie tutaj przypomniałem, więc również to lubiłem jeść. No i tam czasami boboniarki. Ale nie wiem, czy pamiętacie. Też lubiłem, znaczy było, przepraszam, były też i są do tej pory ciastka, które nazywają się familinne, rodzinne. Też są dobre. I jeszcze markizy. Markizy też lubiłem i do tej pory również lubię.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#131

Transcription

Witam serdecznie wszystkich. Ja też miałem okazję jeść chałwę, ale nie białoruską, tylko rosyjską. No i ta rosyjska to była z orzechami, no i bez. Była bardzo słodka i też duża, nie powiem, że nie. No i takie chałwy akurat u nas sprzedawane nie były, ale miałem okazję jeść taką chałwę, bo mi ojciec właśnie przywoził. Jak był tam gdzieś w obozie krajnigradzkim, to przywoził mi słodycze. Albo czasami też trafiało się, jak mama tam dostała jakieś tam cukierki rosyjskie, które się kamfiety nazywały. Ale to tak po rosyjsku brzmi. To były takie czekoladowe, trochę inaczej pakowane w ogóle, bo nie były tak, że się rozwijał ten płemienek, tylko po prostu trzeba było go rozerwać. Ale bardzo dobre były, nie powiem, że nie. Albo też krówki mieli i tak dalej. No, różne rzeczy. Powiem Ci, powiem Wam, że... Rosyjskie słodycze to akurat też są dobre, nie powiem, że nie. O! A jeszcze tak nawiązując do smaków dzieciństwa, to miałem okazję na przykład, bo u nas w Polsce to rzadko tak jakoś sprzedawane były soki z soku granatowego, z owoców granat. Akurat miałem okazję pić taki sok na Litwie, jak byłem. No, tak poza tym to... No i też miałem okazję pić też na przykład kwas chlebowy litewski. Białoruski też jest dobry, nie powiem, że nie. Próbowałem. Podpiwek też próbowałem, nie powiem, że nie. Też nie jest niczego sobie. No... ... ... ...A! Jeszcze tak nawiązując do starych czasów, to... ...A! Jeszcze tak nawiązując do starych czasów, to... ...A! Jeszcze tak nawiązując do starych czasów, to... ...pamiętam jak w szkole kupowaliśmy sobie orężadę w butelkach szklanych, teraz do tej pory... ...teraz, dzisiaj to można spotkać tylko orężadę w butelkach plastikowych bardziej. Ja wolę bardziej właśnie w butelkach szklanych, bo to jest bardziej zdrowsze niż właśnie tych plastikowych, no ale... ...takie życie. Ktoś mówi... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ... ...

Muzyka rap jest mądra i pouczająca i trzeba skupić się na przekazie.??

#132

Transcription

Nie no, to jeżeli chodzi o orężady w butelkach szklanych, to ja nie piłem tej orężady. Ale chyba pamiętam, że swego czasu było jakieś kole w szklanych butelkach, ale mogę się w tym momencie mylić, ale coś mi świta, że było.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#133

Transcription

Witam serdecznie, akurat ja miałem możliwość próbowania aż czterech rodzajów białoruskiego kwasu chlebowego, miałem beczkowy, licki, ciemny i jasny, no i żaden mi nie posmakował zbytnio, dla mnie wszystkie jakby, no tak średnio. Natomiast jeśli chodzi o kwas literacki też, jest na giełdzie u nas taki sklep, niby cenę zdrową, żeby na osiemdziesiąt sprzedawał, taki niewielka buteleczka, może pół litra, może mniej, sześć złotych, ale teraz więcej też, jeżeli o niej tobie było widać, ja akurat zakwasałem ten nieprzepad, jakoś mi kwasy nie posmakowały do gustu. Natomiast jak jeszcze była w Białymstoku... alejka białoruska na białostockiej giełdzie, to pamiętam, że był napój drenatowy, kupiłem go pod święta, Boże do narodzenia, juliańskie w styczniu, myślę na święta spróbuję. Jak spróbowałem, taki kwaśny, ojej, taki kwaśny jak nie wiem, ja co lubię bardziej, nie rozumiem. Nie lubię takich zbyt słodkich, ale zbyt kwaśnych rzeczy, co ja też nie lubię. To jest tak kwaśne, że aż normalnie dla mnie, że to, przepraszam za wyrażenie, dębę wytrzywiło. Pamiętam, aczkolwiek to był... Kupowałem u tej pani, co zawsze kupuje sobie herbaty. A, tak, pamiętam, jak już wspominałem, oranżatki w małych buteleczkach, pamiętam. Pamiętam, jak zawsze chodziło się do sklepu, a to był sklep GS, a to był państwowy chyba. Pamiętam. Cię zawsze kupowało, jak najbardziej, takie oranżatki w małych buteleczkach. Ale nie pamiętam, czy było coś tam. Tam akurat było 80 groszy, bodajże, taka buteleczka kiedyś kosztowała. 80 groszy. Bez kaucji. Bez kaucji, to żeby butelecze trzeba było odnieść kiedyś. Teraz to już chyba nie ma. Kiedyś się kupuje jakiś tam napój, inni mówią o alkoholach, że... Trzeba odnosić. Ale bardziej mi chodzi, że kiedyś to... Kiedyś się właśnie odnosiło, tak, kiedyś, więc... A teraz chyba nie trzeba, patrzę, mam wrażenie, bo zdarzało się. I powiem szczerze, pamiętam się te czasy z dzieciństwa, jak upoczywało się u babci na wsi, się chodziło do tego sklepu. Jak jeszcze było, nawet potrafiłem chodzić codziennie. Kupować. Właśnie takie oranżatki. Kiedyś właśnie takie oranżatki piją, tak naprawdę, codziennie. Teraz pole, ale kiedyś właśnie takie oranżatki. I nie zapomnę, naprawdę. Bo mam szczerze, też to było. Pamiętam to dobrze. No i było. Było trochę rzeczy. Natomiast teraz powiem jeszcze. Może to... Nie z mojego dzieciństwa, ale... Mojej matki, czy babci nawet. Kiedyś ludzie na wsi, jak zbliżało się... U prawosławnych świętozwiastowania, przy Najświętszej Maryi Panny. Zawsze piekło się, a to był wielki post. Zawsze się piekło. Taką bułkę drożdżową. W kształcie łapy bociana. To kiedyś była też taka właśnie tradycja. Że właśnie kiedyś... Ale to nie... To w momencie dzieciństwa, wtedy mnie jeszcze... Na świecie nie było. Ale co... Jak już mówię, jeśli chodzi o moje. To ja już tam chyba w większości, jak nie wiem co tu powiedziałem. To... No i powiem. Szczerze. No i chyba to byłoby jak na razie tyle. Pozdrawiam.

Pozdrawiam

#134

Transcription

Ja nigdy nie próbowałem kwasu chlebowego.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#135

Transcription

Witam, przepraszam, że powinienem tam dodać, że ten sklep Nostalgia, o którym mówiłem w którymś ze swoich poprzednich wpisów, znajduje się oczywiście w Warszawie. Jeszcze raz przypomnijmy, według Google to jest to, że on mówi, Złota 64 przez 66, taki adres, ulica Złota 64 przez 66. Pozdrawiam.

Pozdrawiam

#136

Transcription

Ogólnie zakwas chlebowy czy kwas, jak kto woli, nie jest niczym fajnym w smaku, chociaż słyszałam osoby, które to piją, ale wiecie co, w jednej rzeczy smakuje super wręcz w żurku. Jak zrobisz żurek na takim zakwasiku, to wymiata, jest tak lekko kwaśny, cierpi, jeszcze jak połączysz go z chrzanem, ale wpadliśmy, co, ze słodyczu z chipsów do żurku. Fantastycznie, nie?

#137

Transcription

Żurek na zakwasie też lubi. Lubiałem i lubię. Natomiast nie wiem, czy bym tknął kwas chlebowy.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#138

Transcription

No bo to jest cierpkie dosyć w smaku, więc ciężko jakby to przełknąć i bardzo dobrze Cię rozumiem, bo to na drożdżach, tak? Poza tym drożdże są tłuczące, no i w ogóle... nie, nie, nie. Też bym tego nie tknęła.

#139

Transcription

Więc tym bardziej bym tego nie tknął.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#140

Transcription

Mi bardzo smakuje kwas chlebowy, mi przypomina smakiem piwo Carmi, które jest bezalkoholowe, także ja to mogę pić, wiadomo, nie w dużych ilościach, ale tam na przykład do tortilli, czy no do różnych tam, tak jako popitka, nie?

<3 :* <3