@Żywek No ale wiesz, w jednej byłeś... Generalnie trzeba po prostu wyczuć sytuację - jak się zawsze chodzi do tej samej biedronki i wie dobrze, gdzie co leży, to znowu po co kogoś fatygować? No chyba, że ochrona "sama łapie". :)
Różnie. Bo ty akurat dobrze trafiłeś. A ja pytając kiedyś o konkretny produkt usłyszałem coś w rodzaju: Nie zawracaj nam pan teraz głowy! Jesteśmy dwie na kasie, a ochrona jest od czego innego. W ogóle dlaczego pan z przewodnikiem nie przyszedł!
Teoretycznie nie. Znaczy faktycznie, jak powiedzieliście, prawdopodobnie często tak. Aczkolwiek nie, o ile w ogóle da się zrozumieć to, co piszę. Generalnie w tych większych marketach nie powinno być problemem to, że pytamy kogoś tak przy kasie, w obsłudze klienta, jak to robię w lecklerku, cz jak to sę tam... Więc, hm, nie. Nawet w jakichs osiedlowych, dzikich sklepach, jak idę sobie z Damianem po... Hmm... To nikt nie robi problemów z tego, że kolega niedowidzi, ja nie widzę i nawet bez laski często jestem i zawsze to, co chcemy kupić to mamy :D
Różnie bywa nie tylko w biedronkach - ja w moim Leviatanie byłem dwa razy i stałem z lagą - nikt się nie pofatygował. POwiedzialem sobie, że więcej tam nie pójdę, ale niestety zostałem sam i zaopatrzenie w puszki zostao źle obliczone i brakło, a nie mogłęm kupić byle jakiej bo mam psa cukrzyka i musi być bez curku i zboża, a te leviatanowe takowe są. Musiałem więc się udać do Leviatana i stanąłem i poprosiłem czy mógłby mi ktoś pomóc - miałem puszkę na wzór i pomogli, od tamtej pory tylko wchodzę i już ktoś się pyta czy potrzebna pomoc. byłem jednak w kilku biedronkach i w żadnej nikt do mnie nie podszedł, nawet dla sprawdzenia po dwóch się przespacerowałem z lagą i nic haha. W Stokrotce jest dwóch na zmianę ochroniarzy - jeden mnie zna już bo się okazało, że jak chodzę do pracy to tam mieszka i jest dozorcą - ten mi pomaga, ale ten drugi to jakiś opóźniony i bywa, że pomoże, chce pomóc ale jak już jestem prawie po haha.
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie wspierali i pomagali, wszystkim tym, z którymi miło się gawędziło i spędzało czas. Ostatnie zdarzenia przyspieszyły moją decyzję, odchodzę. Na koniec chciałem pogratulować moderatorom grupy o telefonach, Samodzielność oraz Polskie społeczeństwo działań skutkujących tym, że nie chce się tutaj zaglądać Mają wyłączność na słuszność, user nie ma prawa mieć innego zdania, a jeśli takowy broni swoich racji spuszczają ze smyczy swoją obronną maskotkę. Działania władzy pokazują jedynie, że wspomniana moderacja ma w głębokim poważaniu to co miśli zwykły user bez uprawnień moderatorskich, bo kimże taki user jest.. Brak wyjaśnień, merytorycznych, podpartych choćby regulaminem, to brak szacunku. Jak to nawet namiastka władzy potrafi uderzyć do głowy... Aha, kroplę czary przelał ban otrzymany za to, że napisałem do maskotki moderatorek, że się podlizuje, żałuję jedynie, że nie napisałem kulturalnie, a nie zgodnie z moimi zasadami, że zawsze piszę to co myślę, czyli, że liże dupę.
To nie jest kwestia przyjęcia czegoś na klatę, tylko zwykłego buractwa tych osób mogli przecież poprosić o przyjście później. Bo nikt nie ma obowiązku mieć przewodnika czy opiekuna jeśli nie jesteśmy ubezwłasnowolnieni i jesteśmy pełnoletni. I tu właśnie też leży pies pogrzebany że nie ma na to przepisów i wszystko zależy od konkretnych ludzi. Jak trafisz na chętnych do pomocy to jest spoko, ale gdy nie… Ja zawsze zawracam głowę, bo nigdy nie zapamiętam co gdzie i wolę tak niż się rozbijać jeszcze wśród wielu innych klientów z lagą.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
@Julitka... "Obawiam się, że ty. Powiesz: "A czy to ma znaczenie, jakie to warzywa"? Hm, dla Ciebie może nie ma, dla mnie ma." No więc widzisz... Dla mnie też ma i dlatego kiedy przychodzi do dokładniejszej weryfikacji pytam. Ale Ciągnięcie człowieka, jakiegokolwiek, nieważne, z obsługi czy innego kupującego, żeby mi pomógł ze wszystkim... No jakoś tak nie przemawia. Powiedziałaś coś o tym, że jak coś zwalisz, to się nie przejmujesz, bo "nie widzisz". :O? Ja nie pamiętam, żebym coś takiego napisała, naprawdę. Raczej wręcz przeciwnie, że jak gdzieś narobię więcej szkód niż pożytku to komu da, to się nie próbuję nawet tam pchać. I, żeby jasność była, nie pochwalam takiego działania. No i... OK, poniosło mnie z tym strasznym słowem za które dziw, że moderacja się nie wzięła i zbyt dumna z jego użycia nie jestem, ale nie wydaje mi się, by miało ono coś bezpośrednio wspólnego z moją argumentacją. Ale cóż, w końcu masz prawo do swojej opinii.
A ja raczej ustawiam się w strategicznym miejscu i poluję na każdego, kto przechodzi obok dość wolno, bym zdążyła powiedzieć do niego kilka słów zanim ucieknie poza zasięg głosu
W podobnej sytuacji widziałam jednego kolegę w akcji. Wyglądało to tak. Ustawił się z boku przejścia, nasłuchiwał, a kiedy ktoś nadchodził on wyskakiwał przed nim jak myśliwy z zasadzki i: "Przepraszam, czy mogę zająć na momencik?"
Nie no, tak jest ok, ale wiecie, mnie chodzi o takiego niewidomka co stoi... stoi... stoi i czeka, aż ktoś podejdzie... ten ktoś podchodzi i pyta... i dopiero niewidomek się odzywa. :)
Oczywiście, że stanie z laską to zły pomysł, ale to było świadome, chciałem sprawdzić czy zostanę dostrzeżoy i czy zostanie mi zaproponowana pomoc. Ten sam test, ale ze spacerem po sklepie w biedronce przeprowadziłem i bez powodzenia. Nie ma niestety u nas w sklepach asystenta osoby niewidomej co za granicą zaczyna być normą.
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie wspierali i pomagali, wszystkim tym, z którymi miło się gawędziło i spędzało czas. Ostatnie zdarzenia przyspieszyły moją decyzję, odchodzę. Na koniec chciałem pogratulować moderatorom grupy o telefonach, Samodzielność oraz Polskie społeczeństwo działań skutkujących tym, że nie chce się tutaj zaglądać Mają wyłączność na słuszność, user nie ma prawa mieć innego zdania, a jeśli takowy broni swoich racji spuszczają ze smyczy swoją obronną maskotkę. Działania władzy pokazują jedynie, że wspomniana moderacja ma w głębokim poważaniu to co miśli zwykły user bez uprawnień moderatorskich, bo kimże taki user jest.. Brak wyjaśnień, merytorycznych, podpartych choćby regulaminem, to brak szacunku. Jak to nawet namiastka władzy potrafi uderzyć do głowy... Aha, kroplę czary przelał ban otrzymany za to, że napisałem do maskotki moderatorek, że się podlizuje, żałuję jedynie, że nie napisałem kulturalnie, a nie zgodnie z moimi zasadami, że zawsze piszę to co myślę, czyli, że liże dupę.
Ja mam jeden prosty sposób. Żadne chodzenie i spacerowanie bez celu po sklepie bo wtedy mogą myśleć, że sobie niewidoma osoba radzi. Ja idę do kasy i tyle przynajmniej wiem czy mi pomogą czy nie. Minusem tego jest to, że nieraz muszę dwa razy czekać w kolejce jak mie ludzie nie chcą przepuścić żebym dostał się do kasjera.
Ale ja nie byłem na zakupach :) Ja przechodziłem i chciałem zobaczyć reakcję i nit tylko obsługi - nikt, ale to nikt się nie zaptał, czypotrzebuję pomocy. Nie mówię, że tak jest wszędize. Nieraz wchodzę do sklepu i od razu jest pytanie i nie zawsze od obsługi - mowa o sklepach gdzie jestem pierwszy raz bo tu na osiedlu to już są sklepy gdzie mnie znają.
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie wspierali i pomagali, wszystkim tym, z którymi miło się gawędziło i spędzało czas. Ostatnie zdarzenia przyspieszyły moją decyzję, odchodzę. Na koniec chciałem pogratulować moderatorom grupy o telefonach, Samodzielność oraz Polskie społeczeństwo działań skutkujących tym, że nie chce się tutaj zaglądać Mają wyłączność na słuszność, user nie ma prawa mieć innego zdania, a jeśli takowy broni swoich racji spuszczają ze smyczy swoją obronną maskotkę. Działania władzy pokazują jedynie, że wspomniana moderacja ma w głębokim poważaniu to co miśli zwykły user bez uprawnień moderatorskich, bo kimże taki user jest.. Brak wyjaśnień, merytorycznych, podpartych choćby regulaminem, to brak szacunku. Jak to nawet namiastka władzy potrafi uderzyć do głowy... Aha, kroplę czary przelał ban otrzymany za to, że napisałem do maskotki moderatorek, że się podlizuje, żałuję jedynie, że nie napisałem kulturalnie, a nie zgodnie z moimi zasadami, że zawsze piszę to co myślę, czyli, że liże dupę.
No i proszę, trochę czasu minęło i widzę kolejną duszę, która ma podejście świadome do proszenia odn pomocy przy zzakupach, jak między innymi Majkmik. (tak tak dla tych najbardziej oburzonych , że jak to
nie prosić o pomoc? jestem na zakupach, to muszę prosić" świadomy jestem Zuziu tego co piszę, bo sam majkmik mnie uczył poruszania się po biedronce i robienia zakupów, także tym milej że tu się odezwałaś, bo w pewnym momęcie zwątpiłem w zdolności percepcyjne myślenia innych o ułatwianiu sobie funkcjonowania w sklepach. Pozdrawiam
--Cytat (Zuzler): Jak tak wasze wpisy czytam, to nachodzą mnie takie refleksje: ludzie kochani, jeśli nie potraficie odróżnić makaronu od innych produktów albo omyłkowo odłożonych pierogów od krokietów to faktycznie, macie problem i to dość podstawowy bym rzekła. A co do zmieniających położenie produktów... 1: owszem, zdarza się to, ale nie aż tak często, by nie móc sobie przyswoić w międzyczasie gdzie mniej więcej co się znajduje, żeby nie ciągać ludzi/siebie samego po całym sklepie. 2: to raczej dotyczy na tak wielką skalę sieciówek i molochów od Żabki wzwyż, niż osiedlowych sklepików. Tam gdzie macie 5 półek i dwie lodówki na krzyż za wiele nie przestawią, choćby dlatego, że nie mają czego. :P A teraz napiszę o sobie: gdybym ja, w najbliższym mego domu sklepie za każdym razem kiedy potrzebuję kupić jakąś pierdołę odrywała od kasy któregoś ze sprzedawców, to choć jest ich często dwójka, kolejka wyszłaby chyba za drzwi. Dlatego też staram się po prostu prosić ich o pomoc tylko wtedy, kiedy muszę. Chleb, bułkę, owoce czy po prostu jogurt kiedy mi nie zależy na jego smaku mogę sobie z powodzeniem wziąć sama. O rodzaj piwa mogę spytać człowieka, który nawet nie musi wychodzić zza lady po prostu dotykając każdej butelki w rządku i prosząc o podanie nazwy. Problem pojawia się, kiedy przyjdzie do odróżniania identycznych opakowań, np słoików, różnych rodzajów soków lub też serów i szynek w plasterkach czy różnych mięs, które też często są w takich samych pudełkach. Apropo mięs zamrożonych, jak się tu ktoś zastanawiał: ja bym potrafiła rozpoznać tylko kostki rybne w biedronce, bo są po prostu zapakowanymi charakterystycznie w folię zamrożonymi na beton prostopadłościanami. Produkty w sklepowej lodówce raczej nie są oszronione, więc można je sobie macać do woli bez zamrożenia paluchów. Zgrubsza da się rozpoznać grupę produktów, spośród których jeden może być tym poszukiwanym. I tak jest w zasadzie ze wszystkim. Warto podjąć jednak ten wysiłek i po prostu spróbować sobie poradzić, choćby wtedy, kiedy pracownicy sklepu mają inne zajęcie. Naprawdę, to nie boli. Oglądanie nieopakowanych owocó0w, które się je ze skórką czy pieczywa luzem też nie jest niczym obrzydliwym jeśli oderwiemy sobie z rolki leżącej zawsze gdzieś w pobliżu jedną siateczkę i będziemy macać przez nią. A co do programów wspomagających... No powiem tak. Po dzisiejszych testach Seeing assistant home już wierzę, że tak się da. Sami spróbujcie, to zobaczycie. Po doświadczeniach z Seeing AI, którym udało mi się rozpoznać może kilka produktów w ciągu pół godziny prób w sklepie nie uważałam, by było to bardzo sensowne, ale teraz... Teraz zmieniam zdanie. No i ludzie drodzy, przecież produkty różnych firm różne mają opakowania. Najprostszym przykładem chyba są napoje. Tym, którzy próbować by chcieli przekonywać, że to niemożliwe, proponuję obejrzenie butelki Coli i porównanie jej z butelkami Fanty i Sprite. A potem butelek Nałęczowianki, Dobrowianki i Żywca Zdrój. I, naprawdę, podobnie sprawa ma się z niektórymi piwami, słoikami, jogurtami. I powiecie pewnie z radością: no i co z tego, skoro nie poznam po wyglądzie butelki czy to Żywiec czysty, czy smakowy. No owszem, ale macie już przynajmniej grupę produktów, które chcecie obadać dalej, np wspomagającą aplikacją, albo którą możecie wskazać paluchem osobie poproszonej o pomoc. A jak widać, że lepiej się gdzieś nie pchać, bo więcej to przyniesie szkody, niż dobrego, dlatego, że wszystko postrącam, to ja po prostu nie próbuję. Po co, skoro potem ktoś będzie to po mnie nawet nie musiał, ale chciał posprzątać? Żenujące. Ale z drugiej strony żenujące dla mnie jest też proszenie o pomoc tam, gdzie to nie jest konieczne. A to, że mi to chwilę więcej zajmie... No cóż, mi to nie przeszkadza. A to, że będę chodzić i wszystko merać na półkach... A co mam do cholery robić? Przecież nie widzę, a jeśli uważam, to żadnych szkód nie narobię. A jak się to komu nie podoba? To niech wypier..., nie po to ja żyję, żeby się wszystkim podobać, a oni nie po to żyją, żeby mieli się wtrącać w moje życie. Jak tacy mądrzy są to proszę bardzo, ja pomocy kiedy jest mi potrzebna nie odmawiam. Ale kiedy sobie dam radę, to wolę nie zawracać innym głowy swoją osobą. I szczerze mówiąc... Bliżej mi jednak, choć się nie zgadzam z nim do Żywka niż do Łowcy. A najbliżej już chyba do Majkmika. A, i jeszcze taki drobiazg: jak po nim zaczęliście jeździć, to ja się jakoś tak nie dziwię, że Wam zaczął się odcinać.
--Koniec cytatu
LINE
This site uses cookies to enhance your experience.