Zuzler, tu bardziej chodzi o to, że gdybyś była takim facetem, czyli sobą w wersji męskiej, to jakby czystość czy fioła, jakiego ma czekoladka na jej punkcie była by ogrmną przeszkodą do sensownego związku. Ona może się zmienić trochę i mniej się czepiać, jej partner może się zmienić trochę i bardzij zwracać na to uwagę, ale przy dużych rozbieżnościach to będzie wszystko bardzo na siłę.
Znajdź mi relację, jakąkolwiek, gdzie nie trzeba się naginać do drugiej strony, jeśli nie chce się mieć stałych konfliktów. Czasem są to drobiazgi typu nie zrobienie awantury o nieumycie kibla, czasem sprawy grubsze, np. druga strona oznajmia kategorycznie, że ona żadnych kibli, żadnych podłóg ani naczyń nigdy w życiu nie umyje, choćby skały srały. ylko czy to, choćby doprowadzało do białjgorączki, jest powodem, by odrzucać tę osobejako potencjalnego partnera? Nie lepiej wymyślić, jk ten problem obejść?
To zależy, jeśli dogadujecie się bardzo mocno na innych płaszczyznach to może warto, ale pilnowanie porządku lub nie, przekłada się na inne dziedziny, więc łatwo nie będzie, ja w każdym razie punkt widzenia Czekoladki rozumiem i nie jest on dla mnie dziwny, może po prostu Zuzler nie mówisz o takich skrajnościach o jakich my.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
Mam identycznie tak, jak ty, także spokojnie nie jesteś sama. -- (czekoladka88): Oj Zuziu... To ja się też do debili zaliczam? :D Ja niestety bałaganu też zdzierżyć nie potrafię i niestety nawet moje krótkie wypady do domku rodzinnego często podnoszą mi ciśnienie, ponieważ nasze poczucie czystości różni się dość diametralnie i szacunek do tego, jak ktoś postrząta też w moim rodzinnym domku kuleje. Między inymi dlatego też nie chcę mieć lokatora i mieszkam sama, bo do szału mnie doprowadzają rozrzucone ubrania, podniesiona klapa od kibla, okruchy na blatach, piasek pod stopami, nie wietrzenie pomieszczeń i całe mnóstwo innych aspektów. Jestem w stanie to zrozumieć od czasu do czasu, bo sama jak się bardzo spieszę, to czasami coś gdzieś rzucę, ale na co dzień takiego stanu nie lubię. Dlatego też rzadko w moim mieszkaniu są imprezy, bo znajomi twierdzą, że przez te moje wariactwa to ciężko się wyluzować :D Nie lubię rozłożonego łóżka przez cały dzień, pogniecionego koca, nieposkładanych ubrań, nawet łażenie przez cały dzień wpiżamie jest dla mnie wręcz nie normalne. Każdy ma swoje normy, każdy nauczył się w życiu innych wartości i każdy ma swoje priorytety w takim codziennym funkjonowaniu.
-- (Zuzler): Jeśli to, że ktoś nie sprząta uznasz za olbrzymią górę, której ominąć ani przejść się nie da, no to owszem, debil jesteś.
Trochę się nagiąć to jedno, ale jak różnice są zbyt duże?
-- (Zuzler): Znajdź mi relację, jakąkolwiek, gdzie nie trzeba się naginać do drugiej strony, jeśli nie chce się mieć stałych konfliktów. Czasem są to drobiazgi typu nie zrobienie awantury o nieumycie kibla, czasem sprawy grubsze, np. druga strona oznajmia kategorycznie, że ona żadnych kibli, żadnych podłóg ani naczyń nigdy w życiu nie umyje, choćby skały srały. ylko czy to, choćby doprowadzało do białjgorączki, jest powodem, by odrzucać tę osobejako potencjalnego partnera? Nie lepiej wymyślić, jk ten problem obejść?
Chociaż by po tym krótkim opisie, jaki zamieściła Czekoladka88 wiem, że nie mógłbym tak żyć :P znam siebie i wiem, jaki czasem mam artystyczny bałagan na biórku, łużko nie zawsze pościelone i czasem nawet do południa w pidżamie. A czsem i dłużej. :P
nie no, mnie też osobiście byłoby trudno tak bardzo się zmienić. Nie mówię, że bym nie próbowała, bo nie wiem, ale jednak byłoby mi trudno.
Inna sprawa, że wydaje mi się, że istnieje prawdopodobieństwo, że skoro w kwestii porządku z kimś bym się nie dogadała tak bardzo, to w innych kwestiach też nie. No, ale to tylko moje przypuszczenia.
Ale właśnie Zuzanno w tym rzecz. Jak może zaiskrzyć, jak w tak fundamentalnych kwestiach się różnisz. Może mi się spodobać fizycznie i tak dalej, ale to by było dobre do łużka, a nie na związek.
-- (Zuzler): Pytanie, jak podeszlibyście do tego oboje, gdyby coś tam zaczęło iskrzyć na łączach.
Można, to prawda. Ale dla mnie ważne jest chodzenie sobie w piżamie nawet pół dnia, jeśli mam na to ochotę. I pewien luz, jeśli o porządek chodzi. Źle się czuję wśród ludzi, którzy są perfekcjonistami w tym względzie.
Chodzi mi o to, że nie wiem czy byłabym w stanie pójść na takie ustępstwo, zwłaszcza na dłuższą metę
No i ja wiem, że bym nie był na ten przykład, więc jedyna opcja, że to ta druga osoba by poszła, ale ciężko z perfekcjonisty zrobić, no, takiego bałaganiaża, jak ja. :P
No właśnie, sama trafiłaś w sedno. Jeżeli dla kogoś jest to fundamentalna kwestia, to się nie zmieni. Jak nie jest, to będzie potrafił zmienić to i owo.
-- (Zuzler): I tu jest właśnie, drogi mateuszu, sedno zagadnienia. Czy to rzeczywiście tak fundamentalne kwestie?
A to, już jest subiektywne i zależy od twojego własnego poczucia w tym przypadku estetyki. To tak, jak bym zapytał jako osoba niewierząca na ile mądre jest ustawianie sobie życia pod kwestię wiary. Nie ma uniwelsarnj miarki, wg. której można wszystkich zmierzyć.
Z czasem takie drobnostki zyskują na znaczeniu. Kończy się szalone zakochanie, zaczyna rutyna dnia codziennego, a wtedy różne takie zaczynają denerwować. Że jedno gwizda bez cały czas, że zostawia brudne ciuchy gdzie się rozbierze, że stoi ileś czasu i wyrównuje garnki w szafce, że w kółko słucha jednej piosenki, że na każdej imprezie zasypia, że chce nie wtedy kiedy jo i można tak wymieniać bez końca. Stety czy niestety, ale kwestie porządku jako i higieny bywają dość mocno drażliwe. Tak to już jest i tyle. Z drugiej strony można zastanawiać się czy np. mądrze jest być z kimś, bo ma np. taakie cycki. niby nie, a jednak.
This site uses cookies to enhance your experience.