Związki i seks [18 plus]

Związki niewidomych

Started by gadaczka 542 posts last post 3 years ago Page 5 of 28

#81 1 like

Bo kobieta czy chcecie tego czy nie... Jest bardziej nastawiona na uczucia, kieruje się innymi wartościami. I dlatego jest jej pewne rzeczy łatwiej zaakceptować. Oczywiście móię o sytuacji gdy wszystko jest normalnie, a nie jakaś materialistka czy cuś.
Powiem Ci jedną rzecz dziewczyno. Tak mi się podobasz, że rwałbym CIę niczym trawę w STW

#82 2 likes

No opiniodawca też to uzasadniał większą opiekuńczością kobiet

#83 1 like

Taka jest prawda. Oczywiście są wyjątki od reguly, ale...
Powiem Ci jedną rzecz dziewczyno. Tak mi się podobasz, że rwałbym CIę niczym trawę w STW

#84 1 like

A dla mnie to takie idealizowanie, uduchawianie niewidomych pod tezę. Opiekuńczość? Nie rozśmieszajcie. Kobiety potrzebują właśnie być zaopiekowane jak nie w tym to w innym zakresie, jak nie teraz to będą potrzebować. Na instynktach macierzyńskich to długo nie pociągnie bo po kilku latach takiej opieki trafi się ktoś inny i pozamiatane. Poza tym, gdzie tu partnerstwo w takim związku?
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.

#85 2 likes

Tak, zaopiekowanie się liczy, ale kto mówi, że niewidomy tego nie zapewni? Poczucie bycia komuś potrzebnym jest też ważne. Kobieta chętniej na to przystanie niż mężczyzna, bo jest bardziej uczuciowa. I wrażliwa nierzadko bardziej na takie proste, życiowe bóle. I dlatego łatwiej włąśnie kobiecie może być zaakceptować niepełnosprawnego partnera

#86 2 likes

oczywiście, że niewidomy partner też się zaopiekuje, jak będzie ogarnięty, nikt nie mówił że nie, nawet jak stricte fizycznie czasem kobiecie będzie pewne rzeczy łatwiej zrobić, nawet jak kobita będzie miała lepszą pracę, bo niewidomemu nie w każdym przypadku może być łatwo, to napewno emocjonalną opiekę taki facet może dać, a jak zaradny życiowo to już napewno taka kobieta będzie miała w nim wsparcie.
po co mi sygnatura?

#87 2 likes

Jak niezaradny, to też może być emocjonalnie ok. A to dużo daje.

#88 1 like

Też to słyszałem i nie chodzi tu o opiekę typu przynieść kasę do domu, mieć decyzyjny głos itd tylko takie coś rodzaju uczuć macieżyńskich, jednak nie sprawdzałem tego osobiście. Po prostu gdzieś, kiedyś w radio słyszałem.

#89 2 likes

Oj bo wy to myślicie, że zaopiekowanie oznacza bycie tym twardym, mądrym, zaradnym zdobywcą. A to tak nie do końca. No pewnie, stabilność finansowa czy możność zdania się na kogoś to piękne i ważne elementy. Ale śmiem powiedzieć, że niemniej istotne są zaopiekowanie psychiczne - dobra rada, zainteresowanie, okazywanie, że kobieta jest ważna, wsparcie, umiejętność lub choć dobre chęci radzenia sobie z problemami, poświęcanie uwagi i ciepełko. Nie mówcie mi, że nawet najbardziej nieogarnięty mężczyzna, który ma dobrze w głowie ułożone nie potrafi czegoś takiego zapewnić

#90 1 like

No choć ok, może nie potrafić. W końcu podobno jesteśmy z innych planet :(

#91 1 like

Czy raczej, bo pewnie o to chodzi, jesteśmy podobni do różnych bogów rzymskich

#92

Też obawiam się, że na samej zaradności to my jako ślepotki daleko nie zajedziemy. Ręka do góry kto ma prawko i będzie woził takie dziewcze, od takiego co to oczekuje niewiadomo czego to w najlepszym przypadku dostaniesz pogardliwe spojrzenie, dlatego musimy sami dawać z siebie więcej, tu opiekunczość i szukać partnera, który też będzie miał to w sobie i także będzie od nas tego oczekiwał.
Powiem Ci jedną rzecz dziewczyno. Tak mi się podobasz, że rwałbym CIę niczym trawę w STW

#93 4 likes

Wiecie, szczerze mówiąc, patrząc teoretycznie, i chciałabym mieć widzącego lepiej niż ja kogoś, i nie. Widzący lepiej wiadomo: pomógłby, zaopiekował się, podwiózł i pomagałby robić wszystkie te rzeczy, których niewidomy nie poradzi, choćby miałby na oku ewentualne dzieci. Ale z drugiej strony, często czułabym się od niego chyba zależna, że on mi coś robi, on pomaga, a ja jemu w zasadzie co mogę zrobić, czego on sam nie da rady? I moglibyśmy być w wielkiej zażyłości, ale gdzieś ta igiełka w środku by tkwiła i czasemmogła zakłuć, choćby i delikatnie. Z niewidomym tak nie mam. Ponadto niewidomy po prostu rozumie, że nie widzę i co z tego wynika, widzący, nawet słabowidzący... No już niekoniecznie. Może mieć o ty pojęcie, ale to zawsze będzie teoria, a praktyka rodzić by mogła zwykłe konflikty. Bo co mi z tego, że ktoś mi np powie: pójdziesz na dworzec autobusowy, tam na stanowisku trzecim odeżdżają tylko te autobusy, które cię interesują, więc ztym nie ma problemu. No pewnie, nie ma, ale to to tak naprawdę jest pierdoła. Jak ja mam tam dotrzeć, jak się zorientuję, że to tu jest to stanowisko trzecie, skąd będę wiedzieć, że w ogóle np z tramwaju, którym przyjadę pójdę we właściwym kierunku? Do tego trzeba innych ludzi. A co jeśli akurat nikt nie będzie chciał pomóc? To wszystko to nie jest takie proste. Albo: tam się jedzie tym środkiem komunikacji a tym, trzeba wysiąść koło budynku x. No spoko, tylko co to tak naprawdę oznacza? Znowu trzeba pytać. A tym razem zapytany może np nie być miejscowym albo bez opisu nie zrozumie co to za budynek. I co? To akurat są takie pierdoły, może i do przeskoczenia, ale są inne sytuacje, które jednak dla kogoś, kto nie wgłębia się dobrze w to, jak funkcjonuje taka osoba są dziwne albo denerwujące, niezrozumiałe, nieodpowiednie, głupie.

#94 2 likes

No i z niewidomym po prostu nie będziesz mieć tego problemu, bo ci nie wytłumaczy gdzie jest coś, co na mapie googlowej by sobie widzący sprawdził;P
Widzący przecież też istota ucząca się, niedowidzący tak samo.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.

#95 1 like

Gucio prawda, a nie prawda. Wszystko zależy od charakteru.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

#96 1 like

Statystyki potwierdzają fakt, iż częściej spotyka się kombinację widząca partnerka niewidomy partner. Dlaczego? Moim zdaniem może to wynikać z naszego modelu społeczeństwa. Dla wielu mężczyzn widzących, w ich mniemaniu, kobieta niewidoma nie jest w stanie sprostać wszystkim rolom społecznym, a przydatność do seksu, to za mało. Jakby nie było, w ujęciu stereotypowym, mężczyzna ma tych ról społecznych i zadań życiowych mniej.
Szanuję zdanie innych, co nie oznacza, że nie mogę mieć własnego.

#97

Ja tam mam gdzieś statystyki.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

#98 2 likes

i co by moniko potwierdzało tą statystykę, kobiety mają większe predyspozycje do właśnie takiego ogarniania wszystkiego w domu, facet też by pewnie potrafił, ale w większości jesteśmy mega leniwi jeżeli chodzi o domowe rzeczy do robienia. I większe predyspozycje do właśnie takiego ogólnego zaopiekowania się, zrobić śniadanie, uprać i tak dalej i to się obserwuje przecież w większości normalnych, pełnosprawnych rodzin.
po co mi sygnatura?

#99 2 likes

znam autentyczną sytuację, gdzie był niewidomy partner i widząca partnerka i nie wiem, jaki był ich stopień zażyłości, ale wiem, że jak się rozstali to kobieta miała żal, że przecież prasowała, prała, sprzątała, a on ją zostawił. I nawet pomijając już fakt, że faceci też mogą sprzątać, prać, prasować itd, i powinni to robić, ale kobietom zwykle się dużo bardziej chce, dużo więcej potrafią wziąć zadań na siebie i nie nażekać i tak dalej.
po co mi sygnatura?

#100

@Papierek:: DLa mnie to proste. DLa mężczyzny ta kobieta często jest po prostu wizytówką dla innych, kobieta działa na nieco innej zasadzie, a przynajmniej powinna, bo różnie z tym jest. I Monika może tu mieć rację. DO teraz jest tak, że mężczyzna pracuje, ewentualnie coś ugotuje, zawiezie, ale jeżeli chodzi o pity, opłacenie rachunków to ani me, ani be, wszystkim zajmuje się kobieta i to kobieta zajmuje się tymi ważniejszymi rzeczami, bo bez prawka, czy bez gotowania przeżyje się, są pociągi, mrożonki w biedrze, ale bez opłacenia rachunków... No średnio, o domu też nie wspominam. A w ferworze życia łątwo o tym pozapominać i dobrze mieć tą często niedocenianą drugą duszyczkę, ktora będzie za nas o tym pamiętać.
Powiem Ci jedną rzecz dziewczyno. Tak mi się podobasz, że rwałbym CIę niczym trawę w STW