Wykonajmy więc takie myślowe ćwiczenie i wyciągnijmy z niego własne wnioski.
Czy nie wpuszczanie do sklepu psa przewodnika ponieważ doda to pracy sprzątaczką jest w takim razie dyskryminacją? Czy zabranianie czarnemu wejścia do lokalu, bo klienci nie lubią czarnych i uciekną jest dyskryminacją? Czy zabranianie czarnemu wejścia do lokalu dla dobra czarnego, bo jak wejdzie to najprawdopodobniej dostanie od mniej przychylnych białych jest dyskryminacją? Czy nie przyjmowanie niewidomego ucznia do szkoły, bo trzeba mu poświęciś statystycznie więcej czasu niż widzącemu na czym widzący tylko stracą jest dyskryminacją? Czy zabranianie seksu osobom tej samej płci, skoro statystycznie HIV jest częstrze wśród homoseksualistów jest dyskryminacją? Czy zakazywanie wierzenia w Islam, skoro jest statystycznie większe prawdopodobieństwo, że zamachowcem będzie muzułmanin niż chrześcijanin to dyskryminacja? Tak wiem, w tym ostatni te prawdopodobieństwa są i tak i tak znikome. A zadajmy sobie trudniejsze pytania. Czy zabranianie dzieciom głosować, bo pozornie mają mniejszą wiedzę od dorosłych i są bardziej manipulowalne (ale patrz Cambridge Analitica i podobne które pokazują, że dorośli są tak samo manipulowani) jest dyskryminacją? Czy zabranianie firmie x prowadzenia w internecie gier hazardowych tylko dla tego, że znajduje się w kraju x i podatki odprowadza tam a nie u nas jest jej dyskryminacją? Jakoś te 2 ostatnie uzasadnienia mnie przekonują zdecydowanie mniej niż wszystkie poprzednie, a to wszystkie poprzednie rzeczy uznawane są za dyskryminację, a dwie ostatnie nie.
w związku z przesiadką na Maca, prawie mnie tutaj nie ma. Inne sposoby kontaktu w wizytówce.
W obu przypadkach powód jest prozaiczny. W pierwszym przypadku nie mamy do czynienia z osobą tylko firmą więc tu są raczej kwestie prawne, nie psychologiczno społeczne, drugi przypadek to też kwestia odpowiedzialności prawnej, której człowiek nabywa w wieku lat osiemnastu i tyle. Wcześniej jest uważany za podopiecznego i niezależnie od jego faktycznego stopnia dojrzałości ma określone prawa i przywileje, natomiast część kwestii podejmowana jest przez rodziców jak np. część odpowiedzialności za czyny karalne podopiecznych no i też prawo wyborcze. Tu chyba trzebaby wypracować jakieś procedury, realnie określające dojrzałość człowieka, a że takich nie ma, przywalono pieczątkę na wieku osiemnaście lat i problem załatwiony. Teraz reszta kwestii.
Czy nie wpuszczanie do sklepu psa przewodnika ponieważ doda to pracy sprzątaczką jest w takim razie dyskryminacją? A niby co te sprzątaczki będą miały dodatkowego do roboty? Jeśli pies przewodnik jest prawidłowo wyszkolony nie nasika w sklepie, a błoto i tak wszyscy na butach wnoszą. Odchody pewnie z resztą też, bo przecież bywa, że ktoś wejdzie w co nie trzeba przed sklepem i roznosi prezenty wszędzie.
Czy zabranianie czarnemu wejścia do lokalu, bo klienci nie lubią czarnych i uciekną jest dyskryminacją? Klienci również nie lubią np. smrodu, brudu, muzyki klasycznej, poglądów innych niż własne więc ograniczanie się tylko do czarnych jest mega krzywdzące.
Czy zabranianie czarnemu wejścia do lokalu dla dobra czarnego, bo jak wejdzie to najprawdopodobniej dostanie od mniej przychylnych białych jest dyskryminacją? Jesteś dorosły, jesteś odpwoeidzialny za siebie. Chcesz szlajać się w nocy po starej pradze ze smartfonem na wierzchu, w dresie cóż... kto ci broni. Czy nie przyjmowanie niewidomego ucznia do szkoły, bo trzeba mu poświęciś statystycznie więcej czasu niż widzącemu na czym widzący tylko stracą jest dyskryminacją? Głupkowi trzeba poświęcić nie raz jeszcze więcej, a o debilach zakładających kosze na śmieci na głowy nauczycieli nie wspomnę, jednak o ile wiem nie ma w przeciętnych szkołach wymogu np. statusu niekaralności albo minimalnego ilorazu inteligencji. Czy zabranianie seksu osobom tej samej płci, skoro statystycznie HIV jest częstrze wśród homoseksualistów jest dyskryminacją? Czy zakazywanie wierzenia w Islam, skoro jest statystycznie większe prawdopodobieństwo, że zamachowcem będzie muzułmanin niż chrześcijanin to dyskryminacja? Te ostatnie kwestie pewnie mogłyby spowodować lawinę niezwiązanych z tematem postów więc jeśli mamy o tych rzeczach rozmawiać to jednak lepiej gdzieś indziej. Z resztą o homosiach dyskusja już jest. O religiach nie wiem ale obawiam się, że może być równie długa.
Z pewnością znajdzie się tu ktoś, kto wam powie- żyjcie tym co jest tu i teraz i nie szukajcie nieistniejących problemów. Życie samo napisze scenariusz. --Cytat (Zuzler): I tu pewnie znajdzie się ktoś kto powie Wam, że nie macie racji, bo on z tym sobie radzi. Nie generalizować proszę.
--Koniec cytatu
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
powiem tak, nigdy nie wyobrażałem sobie wychowywania dziecka w dwujkę niewidomych, uważałem to za niewykonalne, bo takie dziecko wybiegnie, a ja nawet nie wiem gdzie jest itd. Jednak jak się mu poświęci dużo czasu, uwagi to ono potem samo wie, że ma być blisko rodzica itd. W każdym razie, od kiedy zaprzyjaźniłem się z moniką Zarczuk napewno nie wydaje mi się to niemożliwe, o stopniu trudności jeszcze się nie wypowiem, ale jest możliwe i wcale ie tak od biedy, jak widzę, jak dziecko jest szczęśliwe to idzie im to bardzo dobrze. Oczywiście wcześniej się słyszało, że tak też się da, że jest to możliwe, ale jak zobaczyłem to na własne oczy, otworzyłem troche oczy na fakt, że jest to wykonalne i w przyszłości jak będę się bał dziecka, to już napewno nie ze względu na brak wzroku.
Ehh. Powiem na przykładzie stereotypowej dziewczyny. Podziwiam osoby, które decydują się na takie związki niewidomego ze słabowidzącym, lub niewidomego z niewidomym. Dyskryminację można sobie wsadzić, bo to nie o to chodzi. Każdy potrzebuje poczucia bezpieczeństwa, o które niewidomy partner niezawsze może zadbać, lub nie zawsze będziemy pewni czy będzie mógł. Nakłada się na to wiele czynników włącznie z uprzedzeniami i obawami, które mamy w głowach. Ileż ja się nasłuchałam o wątpieniu w niewidomego partnera, a chodziło tylko o prostą naprawę czegoś w domu, która poszła sprawniej mnie niż chłopakowi. Odebrał to jako ujmę na honorze, bo baba, do tego jeszcze słabowidziata zrobiła to sprawnie, a on nie potrafił. Nazywam rzeczy po imieniu. Nie zrobisz tego, bo tego nie widzisz, i przykro mi, wszystko w temacie. Też nie zrobię wielu rzeczy. Zrobię coś szybciej czy dokładniej, ale to nie oznacza że niewidomy chłop gorszy. Ja takie związki niewidomego z mającym większy trochę fart słabowidzącym widzę tylko przez taki pryzmat, bo chyba nie miałam szczęścia, a irytuje mnie niemożliwie takie gadanie. To nie ma prawa się udać i tyle. Niewidomy z niewidomym jeszcze, bo mają takie same problemy. Nie weszłabym w coś takiego poraz drugi, a jeżeli tak, to po głębokim przemyśleniu sprawy, żeby nie było powtórki z rozrywki chorej rywalizacji, w której udziału brać nie zamierzałam. Jestem bardzo ciekawa jak by to wyglądało gdybym związała się z widzącym chłopakiem. Wtedy to ja abyłabym na tej innej pozycji, ale nie starałąbym się nikomu niczego udowadniać, i nie zamierzałabym sięburzyć po każdym stwierdzeniu ja to zrobię dokładniej, bo ty nie zobaczysz, albo nie usłyszysz. Taka jest prawda. Jestem pół głucha i prawie ślepa, i nikt i nic tego nie zmieni. Myślę, że w tym jest największy problem, w takich idiotycznych kłótniach.
Problem nie leży w tym czy widzimy czy też nie, problem polega na braku zrozumienia drugiej osoby, jej problemów, a nie z różnic "zdrowotnych" Wiem coś na ten temat bo przez długie lata byłem żonaty z dobrze widzącą, a moje pole widzenia się wciąż zawężało i wynikały z tego różne problemy i nieporozumienia oraz pretensje.
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie wspierali i pomagali, wszystkim tym, z którymi miło się gawędziło i spędzało czas. Ostatnie zdarzenia przyspieszyły moją decyzję, odchodzę. Na koniec chciałem pogratulować moderatorom grupy o telefonach, Samodzielność oraz Polskie społeczeństwo działań skutkujących tym, że nie chce się tutaj zaglądać Mają wyłączność na słuszność, user nie ma prawa mieć innego zdania, a jeśli takowy broni swoich racji spuszczają ze smyczy swoją obronną maskotkę. Działania władzy pokazują jedynie, że wspomniana moderacja ma w głębokim poważaniu to co miśli zwykły user bez uprawnień moderatorskich, bo kimże taki user jest.. Brak wyjaśnień, merytorycznych, podpartych choćby regulaminem, to brak szacunku. Jak to nawet namiastka władzy potrafi uderzyć do głowy... Aha, kroplę czary przelał ban otrzymany za to, że napisałem do maskotki moderatorek, że się podlizuje, żałuję jedynie, że nie napisałem kulturalnie, a nie zgodnie z moimi zasadami, że zawsze piszę to co myślę, czyli, że liże dupę.
Ja akurat uważam, że jak ja nie widzę, to nie mogę oczekiwać od niewidomego, tak samo jak ja, że coś szybciej zauważy. Jeśli sama umiem sobie z pewnymi rzeczami poradzić, to tylko znaczy, że poczucie bezpieczeństwa, takiego typowo, fizycznie, w domu, w świecie, ja mam, nawet sama ze sobą. A bezpieczeństwo psychiczne, w sensie, że komuś ufam, nie obawiam sięjego reakcji, wiem, że zrobi wszystko, co może, żeby mi pomóc, to jużzupełnie co innego i często nie jest to aż tak związane ze wzrokiem. WIadomo, że jest coś takiego, że np. gdy ktoś nas gdzieś prowadzi, czujemy siępewniej, gdy ta osoba widzi. Nie wiem jednak, czy bezpieczeństwo tego typu i bezpieczeństwo w związku to dla mnie to samo. ALe oczywiście to dla każdego wygląda inaczej. To, o czym wspominasz, ta rywalizacja, musi być brana z dwóch stron. Z jednej strony sięzgadzam, że tak, słabo jest, jak niewidomy coś non stop udowadnia na siłę i mówi non stop, że go uważasz za niezaradnego, ablo, chyba co gorsza, ciągle mówi o tym, że taki niezaradny jest. Inna sprawa, że sorry, ale, czy sami byśmy tak nie zrobili, nawet niechcący, nie wiemy, póki nie znajdziemy się w takiej sytuacji. Spotykałam sięz widzącym, byłam na tej innej pozycji i uwierz, że czasem po prostu nie jest przyjemne, jak jest za ciebie wykonywane coś, co zrobićumiesz. Jak nie umiesz, to spoko, nie burzymy się, wszystko jasne. ALe jak nie możesz w czymś brać udziału i czujesz siętak jakby niepotrzebna w danej akcji, no bo tylko to spowalniasz, wtedy reagujemy różnie, nie zawsze umyślnie.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
najważniejsza szczerość i umiejętność trzeźwej oceny, jakby mi słabowidząca dziewczyna powiedziała, że coś zrobi szybciej, dokładniej, lepiej to to na pewno nie robił bym z tego jakiejś chorej rywalizacji.
Z resztą, byłem z dziewczyną, która miała resztki wzroku i pomimo tych resztek chociażby w kwestii poruszania się to ona dużo więcej ogarniała i nigdy nie miałem z tym problemu.
Papierek, gorzej, gdy kiedyś po latach zacznie ci wypominać że ty robisz mniej.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
to zawsze można wypominać i wzrok czy jego brak to nie przyczyna, jak kobita chce zjechać faceta czy na odwrót to znajdzie zawsze sposób i sięgnie po najłatwiejszy środek,a jak akurat to będzie wzrok, no cóż
Dokładnie. Jeśli któreś z osób coś takiego robi, czyli albo ta silniejsza osoba wypomina słąbszej coś lub nie pomaga mu w nauczeniu się pewnych rzeczy, i z drugiej strony, ta słabsza ciągle próbuje na siłę rywalizować, to z takim związkiem jest coś nie tak z zasady, a nie dlatego, że ktoś gorzej widzi. Coś nie poszło, czy to zaufanie, czy szczerość, czy podejście... w każdym razie coś nie pykło.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
No ale jest to czynnik ryzyka jednak. Nie wiem ilu z was było w związku na stałe typu mieszkam z kimś ale takie rzeczy niestety się dzieją. Owszem, problemy z komunikacją dotyczą wszystkich ale jeżeli ktoś czegoś nie umie to się magicznie nie nauczy, a ktoś będzie chciał robić coś szybciej no to robi i najczęściej o przyszłości nie myśli niestety. Mówię tu o procesach kilkuletnich.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
Cinkciarz, ale takie same sytuacje bywają w zwiąskach ogdzie oboje są zdrowi i widzący, to po prostu zależy od predyspozycji, od umiejętności każdego z nas. Ktoś jest mniej rozgarnięty, ma mniejsze zdolności manualne itp , a jego, jej partner/partnerka wymagają więcej bo sami umieją więcej i zgrzyt gotowy. Są niewidomi którzy potrafią w domu więcej zrobić niż widzący. Ryzyko zawsze jest i to zarówno w parach mieszanych jak i niemieszanych (żeby nie było, chodzi o widzących i niewidomych :))
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie wspierali i pomagali, wszystkim tym, z którymi miło się gawędziło i spędzało czas. Ostatnie zdarzenia przyspieszyły moją decyzję, odchodzę. Na koniec chciałem pogratulować moderatorom grupy o telefonach, Samodzielność oraz Polskie społeczeństwo działań skutkujących tym, że nie chce się tutaj zaglądać Mają wyłączność na słuszność, user nie ma prawa mieć innego zdania, a jeśli takowy broni swoich racji spuszczają ze smyczy swoją obronną maskotkę. Działania władzy pokazują jedynie, że wspomniana moderacja ma w głębokim poważaniu to co miśli zwykły user bez uprawnień moderatorskich, bo kimże taki user jest.. Brak wyjaśnień, merytorycznych, podpartych choćby regulaminem, to brak szacunku. Jak to nawet namiastka władzy potrafi uderzyć do głowy... Aha, kroplę czary przelał ban otrzymany za to, że napisałem do maskotki moderatorek, że się podlizuje, żałuję jedynie, że nie napisałem kulturalnie, a nie zgodnie z moimi zasadami, że zawsze piszę to co myślę, czyli, że liże dupę.
Znam parę, widzącą, w ogóle pełnosprawną, gdzie on nie u mie zrobić praktycznie nic technicznego z wkręcaniem żarówki włącznie, za to ona nie ma z tym problemów i takimi rzeczami się zajmuje.
Nie no pełna zgoda, dla tego zawsze mówię że obowiązkiem jest zawsze określenie po co komu ta laska ten facet jest potrzebny. ps. Wszystko fajnie tomecki, dopuki ona nie pozna kogoś bardziej technicznego bo może się coś okazać.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.