Do denerwujących mogę też zaliczyć Elene z "trylogii nocnego anioła" Brenta Weexa. Ta jej dobroć i brak zrozumienia ukochanego doprowadzał mnie do szału.
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
Nie tak dawno czytałam też "trylogię czasu". Ludu, jaka ta dziewucha była głupia, choć pod koniec trochę się jakby ogarnęła.
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
@Jamajka, tak chociaż często mnie oni irytowali, ale nadal byłam z nimi. Jak np. ta Aurelia czy jak jej tam było z Opium w rosole -- (jamajka): Jako dziecko najczęściej się trzyma stronę głównego bohatera, macie tak? xd