PSE Forum mieszane

Nasz stosunek do religii

Started by nuno69 61 posts last post 2 years ago Page 1 of 4

#1 1 like

Transcription

Cześć. Chciałbym, żebyśmy w tym wątku porozmawiali sobie o naszych przekonaniach religijnych. O tym, z czym się zgadzamy, z czym się nie zgadzamy. Chciałbym na wstępie zaznaczyć, że zdaję sobie sprawę, że religia to jest dość prywatna sprawa i po prostu jak ktoś nie chce, to niech się nie wypowiada. Druga rzecz jest taka, że błagam, nie dyskryminujmy się tu ze względu na religię, bo to nie o to chodzi, tylko żebyśmy stworzyli sensowną dyskusję, żebyśmy się powymieniali naszymi spostrzeżeniami. I to tyle wstępu. Ja powiem, jak to jest u mnie. Ja zostałem wychowany w tradycji katolickiej, ale jak teraz patrzę na to wszystko, to jestem agnostykiem, bo wiem, że coś jest, ale nie wiem, co dokładnie. Resztę dogram za chwilę, bo coś się teraz będzie działo. Więc resztę dogram później. A w tym czasie zapraszam do dyskusji na ten temat.


- "Intelligence and wisdom is like jam. The less you have, the harder you're trying to spread it arround." - French proverb

#2 1 like

Transcription

Dzień dobry, właśnie wracam. Jeszcze chciałem jedną rzecz powiedzieć, której nie zdążyłem powiedzieć w tamtym wpisie. Denerwują mnie bardzo ludzie, którzy są zwyczajnymi hipokrytami. Dlatego, że na co dzień nawet nie chodzą do kościoła, nie praktykują, ale jak przychodzą święta, to zawsze jest okazja do świętowania i każdy świętuje mimo, że święta Bożego Narodzenia, tak jak teraz, to jest święto czysto katolickie. To jest święto katolickie, bo jak wiemy z historii, wtedy narodził się Jezus Chrystus. To znaczy, to to bardziej z katechezy, że wtedy akurat się narodził. No ale w każdym razie to święto upamiętnia Narodzenie Jezusa Chrystusa. A w dzisiejszych czasach, kiedy te święta są tak bardzo skomercjalizowane, nie świętują go już tylko katolicy, tylko tak naprawdę każdy. I to jest straszne moim zdaniem.


- "Intelligence and wisdom is like jam. The less you have, the harder you're trying to spread it arround." - French proverb

#3 1 like

Transcription

Witam Cię, Nona. U mnie działa tak, że po prostu ja wierzę, ja sobie staję sprawę, że istnieje Bóg, tylko po prostu nie lubię czegoś takiego, że ktoś mnie zmusza, żebym poszedł, bo tak. Na przykład jak tak jest w Lachonek czasami, ale ogółem to ja wierzę w to. Tylko po prostu, właśnie tak jak mówiłem, nie lubię być zmuszany. Ja lubię pójść wtedy, kiedy ja mam na to ochotę, a nie kiedy ktoś mi powie, bo podobno Bóg nam dał wolną wolę, z tego się kojarzę. No i co? To chyba tyle.


#4

Transcription

to wierzyć. Ja też wierzę, tylko nie pod taką postacią, jak jest to przedstawiane w tej Biblii, czy w czymś innym.


- "Intelligence and wisdom is like jam. The less you have, the harder you're trying to spread it arround." - French proverb

#5 1 like

Transcription

A ja powiem krótko i na temat. Jestem ateistą i dziękuję za uwagę.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#6

Transcription

Ja powiem tak, ja nie lubię jak ktoś kogoś tak się zdarza, śmieje się z kogoś, że a co ty klęczysz, co ty tak, ja sam się tego nie ma, wstydzę, bo nie ma czego się wstydzić, to po prostu jest tak, że jakby to powiedzieć. Nie lubię czegoś takiego, że, że, że, że, to jak to, o, o, katole, co katole, kurde. Albo jak się rodzice niektórzy tak oburzają, że ich dzieci się zmusza do chodzenia na religię, a w PRL-u to sami ludzie sami o to walczyli, a teraz kurde się oburzają. Nagle, że jest religia w szkołach, że tak, tak ich zmuszają. Nie, raczej to przegra, nie? To jest bypie, co in, w laskach, w laskach to niektórzy faktycznie przesadzali, to jest inna rzecz, że na przykład jak musieliśmy na adorację o dwudziesty pierwszej iść raz, kiedy już człowiek już naprawdę jest zmęczony i tego, to oni nas jeszcze wyciągali, to jest już inna sprawa. Bo w niedzieli, co innego w niedzieli i święta, ale co. Co innego tak. Pozdrawiam.


#7 2 likes

Transcription

how are you managing with the Følelsefølelse.no er en av de stående stående stående stående stående stående stående stående. Følelse.no


Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P

#8 1 like

Transcription

Ja może teraz inaczej jeszcze powiem, co do kwestii wiary. Kiedyś to tam w jakiś sposób wierzyłem w Boga, ale teraz, to tak jak już tutaj wspomniałem, jestem ateistą i ja się tego po prostu nie wstydzę. Uważam, że to, w co kto wierzy, to jest z każdego indywidualna sprawa, natomiast co do lasek, no to faktycznie czasami bywały takie momenty, że przesadzali z pewnymi kwestiami. Tak samo na przykład, jak kiedyś miałem taką sytuację, że byłem praktycznie zmuszony do spowiedzi, co wbrew mojej woli mi się to nie podobało. Bo miałem takiego wychowawcę, który po prostu brał nacisk na to, żeby się tego i tego dnia spowiadać, a to zazwyczaj była, to była niedziela, więc... Ogólnie może powiem tak, w ten sposób, że jeżeli chodzi na przykład o katolizm alaski, no to oni trochę tak zniechęcają po jakimś czasie człowieka, no bo tam biorą naciski na... Ja rozumiem, że to już szkoła katolicka. Ja rozumiem, że tam mają... Ale na przykład adoracja o dwudziestej pierwszej, to dla mnie już byłoby trochę przegięcie. Tym bardziej, że jeśli człowiek na przykład ma pół dnia zawalonego lekcjami i potem jeszcze po lekcjach musi to i owo odrobić, to moje pytanie jest takie, gdzie tu jest czas na to, żeby znaleźć chociaż odrobinę, chwilkę czasu dla siebie? No właśnie, tego czasu jakby praktycznie już nie ma, bo się skończy ta adoracja i potem człowiek jest już na tyle patnięty, że idzie spać. Idzie spać na te parę godzin, wstanie tam w pół do siódmej, czy o siódmej i musi wiadomo iść do szkoły i tak w kółko, i tak w kółko, tak? Natomiast co do religii w szkole, powiem tak, dla mnie to nie przeszkadzają religia w szkole. Może być, bo wiadomo, że każdy tam inni wierzą, inni nie wierzą. Może być, bo wiadomo, że każdy tam inni wierzą, inni nie wierzą. Może być, bo wiadomo, że każdy tam inni wierzą, inni nie wierzą. Może być, bo wiadomo, że każdy tam inni wierzą, inni nie wierzą. Natomiast ja, no cóż, jeśli mam być szczery, to po prostu mi to nie przeszkadza. W sumie ja pod koniec mojej szkoły takiej, no bo jeszcze chodziłem kiedyś do dobrobie kurniczej, to zazwyczaj tam już potem chodziłem na etykę, bo z religii zrezygnowałem. W sumie ja pod koniec mojej szkoły takiej, no bo jeszcze chodziłem kiedyś do dobrobie kurniczej, to z religii zrezygnowałem. W sumie ja pod koniec mojej szkoły takiej, no bo jeszcze chodziłem kiedyś do dobrobie kurniczej, to z religii zrezygnowałem.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#9 1 like

Transcription

Dzień dobry. A propos wiary i wszystkiego. Wiecie co? Skoro ja jestem z innego kraju, to wam troszeczkę opowiem, jak jest u nas. Wiecie, że Rosjanie są w wiary prawosławnej. U nas są też takie problemy, że niektórzy, z takich bardzo wierzących, albo myślących, że bardzo wierzą, zaczynają narzekać, ojej, jaka młodzież jest niewychowana, oj, nie wierzy, oj, nie chodzi, oj, do cerkwi, oj, do czegoś jeszcze, oj, co robić. Ja sam powiem, że ja na przykład wierzę, ale nie jestem aż takim miłośnikiem cerkwi i ja w sumie wyjaśnię dlaczego. Jest jakoś tak, że ja nie znałazłem jeszcze po prostu tej cerkwi, do której chciałbym chodzić. O co mi chodzi? Każda cerkiew w Rosji, jak wszędzie, jak i u was, ma swojego księdza. Każda cerkiew ma ludzi, którzy do niej najczęściej przychodzą. Jeszcze nie znałazłem żadnej cerkwi, gdzie mnie byłoby komfortowo, gdzie ja bym mógł się odczuwać bardzo dobrze. W sensie moralnym, w sensie fizycznym znalazłbym kogoś, z kim można potem po prostu z kim porozmawiać, gdzie można byłoby porozmawiać dobrze z popem, z ksiązem, gdzie można byłoby czegoś dowiedzieć się i tak dalej. I ja dla siebie wyjawił dwa jakby takie typy tych cerkiew. Pierwszy typ to taka cerkiew, gdzie siedzą stare baby, którzy zaczynają narzekać na to, że pan nieładnie przyszedł, ubrany nie tak, pan nie o tym pyta, pan nie to robi, pan nie taki. I gdzie taki sam pokój, że musiałby pan przyjść o takiej godzinie, a nie o takiej. Przecież pan wie, że teraz tam święto Bóg wie kogo, dlatego tam nie odpowiem na pana pytania. Albo tam przecież, przecież pani tam, nie wiem, Pietrowa przyszła przed panem, to niech, niech panie Pietrowej pomogą, a tam po tym panu. A przecież pan jest niewidomy, to dlaczego pan przyszedł, skoro mógł modlić się w domu, w sumie. Z takim też się spotkałem. No i co, a drugi typ to niby wszystko tam u nich dobrze, ale oni jakby do siebie nikogo nie biorą. Czyli tam jest jakieś koło ludzi, którzy jakby spotykają się, wszystko dobrze. Są ludzie, którzy po prostu jakoś tak przyszli, ale następnego razu już nie przyjdą. I nie da się jakoś w to wejść. Jakby w tą komunikację. Nie da się jakoś z tymi ludźmi po tym rozmawiać już jakby po służbie, po mszę. Bo u nas jakoś tak w Rosji jest przyjęto, że jak służba skończy się, to można w sumie z kimś coś pogadać, pogadać o tym, co pan powiedział, ten pop, pogadać w ogóle o życiu. To jest jakby tradycja. To ja nie ukrywam, że to jest dla niektórych ma sens. To taka możliwość jakby psychologicznego trochę takiego odpoczynku, że ty możesz komuś o swoich problemach powiedzieć. Wiesz, że nikt dalej to nie przekaże, a jednak będziesz miał spokój, bo ci ktoś usłyszy, pocieszy i tak dalej. I ty komuś też pomożesz, bo ten ktoś ci też o czymś opowie. No i w sumie albo to takie zamknięte koła ludzi, albo to taka cerkiew, gdzie są miłe babusi, którzy zaczynają ci narzekać, że nie tak pan jest ubrany i w ogóle niewidomym to nie wolno. Śmiesznie to jest z tego powodu chociażby, że nam ten u was to rzymski tata, u nas, ja nie wiem jak to po polsku powiedzieć. W każdym razie patriarch chyba to po rosyjsku powiem. Ten najgłówniejszy twierdzi, że cerkiew jest dla wszystkich i że każdy tam może przyjść i tak dalej. Ale jakoś dziwne to jest. Jedyną cerkiew, którą ja jakby znalazł i która mnie bardzo podoba się znajduje się w innej miejscowości i muszę do niej dojeżdżać z początku pociągiem przez dwie godziny i potem jeszcze autobusem przez pół godziny i potem jeszcze iść przez las. I potem już będzie dobrze. Tam w sumie bardzo dobry, bardzo fajny pop, bardzo dobra atmosfera, ale za daleko jest. Ja staram się tam bywać. Nie co niedzielę co prawda, ale staram się tam wyjeżdżać i bardzo mi tam podoba się. To w sumie jedyna jedyna cerkiew, gdzie chciałbym no ja w ogóle chciałbym mieszkać kiedyś tam w tym mieście, bo miasto też jest bardzo fajne, ale no niestety teraz jakby mieszkam tam gdzie mieszkam i w ogóle tak. Dla mnie plus nie jest jeszcze tak ważna ta cerkiew, po prostu są są czasy kiedy to jest potrzebne, kiedy po prostu musisz, chcesz nie chcesz pójść i coś powiedzieć w sumie jakoś odpocząć duszą, sercem. I ja na przykład to mogę zrobić tylko w cerkwie, a skoro nie mogę znaleźć to blisko siebie gdzieś tu to muszę jeździć. Nie wiem czy to nie było ten post nie był aż taki trudny i może ktoś mnie nie zrozumie ale w każdym razie mnie też się jakby wypowiał, także jeżeli ktoś ma jakieś pytania to chętnie odpowiem w ogóle a tak to tak to dziękuję.


#10

Transcription

No tak, to ciekawe. A co do Łukasza wpisu, to może było tak, że Cię też ludzie zniechęcili, niektórzy tak potrafią. To z powiedzi to ja uważam, że owszem, czasem powinieneś pójść, ale wtedy, kiedy sam czujesz potrzebę, a nie, że ktoś danego dnia Ci każe. Makom czapie.


#11

Transcription

Witaj. Dla mnie to co powiedziałeś, ja tego słuchałem z zapartym tchem praktycznie, bo się bardzo interesuję kulturą rosyjską, ogólnie słowiańską, ale to nie na ten temat jest. Bardzo mnie zaciekawił ten aspekt rozmowy po, nie wiem jak to się u was nazywa, wybacz za to, że będę mówił tak jak u nas się mówi, po mszy, bardzo mi się podoba ten koncept rozmowy po mszy, ale jak to wygląda, że po prostu sobie siedzicie w cerkwi i sobie rozmawiacie, czy po prostu jak ktoś chce to podchodzi tam do kogoś i sobie rozmawiają już później. Czy to jest tak, że po mszy kto chce to zostaje na jakimś dodatkowym spotkaniu? No, bo właśnie mnie to ciekawi i właśnie ja też mam taki problem, jak ty, ja nigdy nie znalazłem osoby, która by mnie była w stanie przekonać do tego, że, przekonać mnie do pewnych rzeczy, bo im się bardziej człowiek zagłębia we wiarę, tym bardziej, tym więcej pytań sobie zadaje, tak? Ja właśnie mam problem, że ja nie mogę znaleźć księdza, nie mogę znaleźć kościoła, który mógłby mi, nie mogę znaleźć, no ksiądz oczywiście. Nie mogę znaleźć księdza. Nie mogę znaleźć księdza, który mógłby mi, no ksiądz oczywiście. Nie mogę znaleźć księdza, który mógłby mi odpowiedzieć na pewne pytania, które mam w związku z tym, a niestety, no, nauczyłem się też w szkole, niestety, tego, że zadawanie pytań jest często bardzo bolesne i kończy się źle na katechezie, bo nas na katechezie nie uczy ksiądz, tylko świecka, świecka nauczycielka normalna. No, ale dzięki za ten post, naprawdę ciekawy mi się go słuchały i chętnie jeszcze bym zaprosił. Zadał parę pytań, a jakby się też przypomnił, to się odezwę. Dzięki.


- "Intelligence and wisdom is like jam. The less you have, the harder you're trying to spread it arround." - French proverb

#12

Transcription

Niektórzy tak potrafią. Nie potrafią tak zachęcić, tylko idziemy na przykład gdzieś tam. Ale się pytasz czemu? Bo tak. Bo tak i koniec. Bo musi. Tak, bo tak. To nie jest odpowiedź dla mnie. Bo tak. Nie, bo nie. Tak. Czemu księżyc świeci? Bo tak. Nie, żartuję z tym księżycem, ale wybaczcie za to.


#13 1 like

Transcription

Ja powiem tak, co do spowiedzi, ja zawsze wychodziłem z założenia, że jak się spowiadać to tylko przed własną sobą, bo tak naprawdę, jakby to powiedzieć, ja jakoś nigdy nie miałem takiego zaufania do jakiegokolwiek księdza, żeby mu się spowiadać, ze swoich, że tak powiem, przywinień. Uważałem, jak jeszcze w jakiś sposób tam wierzyłem, na swój sposób, że to, co zrobiłem, co złego zrobiłem, to jest moja prywatna sprawa i nikt nie musi o tym więcej wiedzieć, szczególnie ksiądz. Bo nigdy nie miałem pewności, czy on, jak będzie tam gdzieś, nie wiem, poza terenami kościoła, czy gdzieś tam nie będzie o kimś tam, o kimś tam, z kimś to. Zmawiał, ale wiem, co mówię, bo ja o różnych przypadkach słyszałem i naprawdę, uwierzcie mi lub nie, ja wiem, co mówię. Pozdrawiam.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#14

Transcription

Ale raczej on nie może, bo jest coś takiego jak tajemnica z powiedzi, słyszałeś chyba o tym, i on by to złamał jakby komuś później powiedział, nie może nikomu potem mówić o tym co ty mu powiedziałeś.


#15 1 like

Transcription

Tak, o propos tego, że jak to u nas wygląda, te rozmowy, bo przy cerkwie jest coś takiego jak terapia znaja, czyli taki pokój w sumie, gdzie można czegoś dobrego zjeść, gdzie można pogadać, gdzie można odpocząć i tak dalej. I tam po służbie najczęściej zbierają się ludzie, aby po prostu wybić herbatę, porozmawiać i tak dalej. Plus przy cerkwie po prostu może być tak, że ludzie zbierają się. To wszystko zależy od tej konkretnej cerkwi. Gdzieś w ogóle ludzie nie zbierają się, po służbie idą od razu do domu i koniec. Ale fakt faktem, że po prostu to jest tak, że ktoś może do kogoś podejść i nawet po prostu nie znajomy jakiś człowiek. I zapytać o coś, albo ty możesz go o coś zapytać i tak dalej. Ale najczęściej jak już chodzi o te rozmowy po służbie, ludzie znają się, jakoś już wiedzą, kto kim jest i tak dalej. I najczęściej nie mogą przyjąć kogoś nowego do swojego koła, bo chodzą do tej cerkwi już latami i tak dalej. I dla nich to jest jakby, że ojeju, ktoś nowy przyszedł. Coś z nim trzeba rozmawiać i tak dalej. Dla niektórych to jest trudne. A w sumie znalazłem jedną taką, jak już mówiłem, cerkwie, gdzie jest to wszystko spoko, ale tam problem polega na dojaździe. Jeżeli masz jakieś pytania, to możesz w sumie pytać mnie prywatnie, w wiadomościach i tak dalej. W ogóle jakoś tak myślę, że znalazliby o czymś pogadać. Bo... Z autorami słowiańskimi, a ja jestem sławistą, to dlaczego by ci nie poopowiadać? Możesz pytać o wszystko. Na przykład wy teraz... niedużo, jakby, naprawdę niedużo wiecie prawdy o tym, co dzieje się u nas, również także jak i my nie wiemy wszystkiego o tym, co odbywa się tam w Polsce na przykład. Także ja myślę, że ja bym troszeczkę poopowiadał, jakby były jakieś pytania. Nie tylko o religii, ale w ogóle o życiu, o tradycjach, chętnie, bo dlaczego by nie.


#16 1 like

Transcription

Nie jednak, słyszałem o coś takim, ale ja jednak niestety mam uprzedzenia i po prostu nie będę w stanie nigdy zaufać na tyle obcej osobie, żeby po prostu, że tak powiem, mu się spowiadać i tyle. I to jest moja ostateczna wypowiedź, jaką chciałem tutaj dać w tym wątku. No to także pozdrawiam.


Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#17

Transcription

No to już wiesz, jak tam chcesz, nie?


#18

Transcription

Dzień dobry. Daję sobie sprawę, że będę musiała tego wątku całego wysłuchać. Zaraz. Zrobię to za jakiś czas. Bo teraz mam chwilę czasu i postanowiłam ją rozsądnie wykorzystać. Co do mojej wiary. Wierzę w Boga, ale nie mogę powiedzieć, że jestem katolikiem. Nie wierzę w religię, bo moim zdaniem religię wymyślili ludzie. Gdzieś tam rzeczywiście Biblia opiera się na tym, co się działo. Ale spójrzcie na to, że to było przekazywane błogą ustną. Na początku ludzie tego nie zapisywali. Więc każdy dodał to, co chciał od siebie, to, co mu się podobało, poprzekształcał. I ja się założę, że gdybyśmy się cofnęli do tych czasów i rzeczywiście gdzieś tam zbadali to, co rzeczywiście się działo, to byłyby sporne różnice. W Boga wierzę, owszem, ale takiego już wspominałam. Nie wierzę w religię. Czy ja chodzę do kościoła? Do kościoła chodzę okazjonalnie gdzieś tam. I jak mam jakąś potrzebę. Albo w zasadzie jak ktoś idzie, to ja po okazji pójdę. Uwielbiam się modlić w samotności. Znaczy nie chodzi o to, że uwielbiam się modlić ogólnie, ale jeżeli się modlę, to uwielbiam robić to w samotności. Po prostu nie lubię takiego czegoś, że jest ten kościół, trzeba wstawać, siadać, coś tam, coś tam i podążać za tymi ludźmi. Po prostu lubię usiąść i własnymi słowami w intencji gdzieś... w bliskim mojemu sercu takiej, jaką czuję i jaką mam potrzebę, się pomodlić. Bo kościół, zobaczcie, że mówi się, żeby nie modlić się na pokaz. A co to jest? Idzie się do kościoła i jest tam, oby było jak najwięcej osób i wszyscy się modlą, stają, siadają i są takie formunki. No to też jest, może w przestrzeni zamkniętej, ale to też jest jakiś tam pokaz. Kogo nie ma w kościele, to nie wierzę, a w moim skromnym zdaniem nie o to chodzi. Tylko chodzi o to, żeby, jak wierzymy, to żeby mieć tego Boga w sercu gdzieś tam. Po prostu, a nie tak jak ja miałam nauczycielkę, która, że tak powiem, traktowała mnie jakbym po prostu przeszkadzała jej tym, że istnieje. I wiele takich osób znam, że gdzieś tam zrobią coś strasznego, a później pierwsi są u komunii. Więc to jest takie... a katolicy niektórzy żyją w przekonaniu i księży, że jak ktoś schodzi do kościoła, to jest dobry. Nieprawda. Jest wiele osób, które są dobre. Nieprawda. Jest wiele osób, które są dobre. I nie chodzą do kościoła, a modlą się w samotności. A są osoby, które pierwsze są w kościele i pierwsze się pokazują, żeby ich inni zobaczyli, co to oni nie są, a tak naprawdę są strasznie wredni i tak dalej. Pozdrawiam Was i przepraszam za to, że jakoś tak mi ta wypowiedź średnio wyszła. Nie tak, jak powinna, ale się tak zdarza.


Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.

#19

Transcription

Witajcie. To ja się wbawię, bo szczerze mówiąc ten wątek widziałem, ale gdzieś mi on umknął. Uważam, że powinienem się do niego odnieść, tak myślę. Powiem to i tak, no widzisz, ja jestem trochę innego zdania. Moim zdaniem wiara nie jest sprawą prywatną, jest sprawą publiczną. Ponieważ gdyby była prywatną, to byśmy mogli powiedzieć, no nie głośmy Chrystusa, nie mówmy. Okej, jest sporo takich ludzi, którzy tu chodzą, do kościoła, niby to, niby tamto, ale oni, wiecie wszyscy, swoim życiem nie pokazują tego Chrystusa, nie głoszą, tak? Więc wiara nie jest sprawą prywatną. Właśnie my mamy, ta wiara ma być sprawą najbardziej publiczną, mamy się nią dzielić, mamy głosić, że Chrystus jest. Ja powiem tak. Ja myślę, że to nawet nie chodzi o to jakieś zmuszanie, bo to nie w tym rzecz. Rzecz jest prosta. Żeby tak naprawdę to wszystko zauważyć, trzeba poznać żywego Boga. Ja poznałem Go dosyć niedawno, bo ja wierzyłem tak na rozum, modliłem się. Ale wiecie, no nie miałem tej wiary. Tego takiego, no to trudno powiedzieć mi, jak to ująć, takiego przekonania, że ten Bóg jest. Znaczy, ja wiedziałem, że On jest, ale nie czułem tego tak wewnętrznie. Jak już na moim blogu opowiadałem, byłem na kursie Alfa. Polecam go każdemu, jeśli ktoś chce odnaleźć wiarę. Polecam ten kurs też nawet niewierzącym. Bo tam dostałem odpowiedź na różne pytania. I to może być dla nich początek drogi. Jednej z wielu dróg. Ale polecam. Dwa miesiące, więc nie jakoś tam, nie wiadomo jak długo. Ja wierzę w Boga. I On dla mnie jest żywy. Ja właśnie wierzę, że to, co się dzieje, dzieje się jakby za Jego przyczyną, tak? Że On mnie prowadzi. Ja też mam problemy. Też upadam. Ale jeśli upadamy, to trzeba się podnosić i iść dalej, tak? I jakby no... Słuchajcie... Ja jak poznałem żywego Boga, to mi się pozmieniało wszystko. Zacząłem rozmawiać z ludźmi, z którymi miałem jakiś zatarg. Miałem problemy. Coś tam nie dogadywałem się. Do tych ludzi zadzwoniłem. Porozmawiałem. Powiedziałem. Normalnie z nimi rozmawiam. Ludzie też mówią mi, że się zmieniłem. I że jestem bardziej właśnie pogodny. I ja jestem z tego zadowolony. Że mogę głosić Chrystusa tam, gdzie mogę. I będę to robił wbrew temu, co by się nie wydarzało. Bo ja to wiem, że powinienem robić jak chrześcijanin. Głosić Chrystusa wszędzie. Wszędzie, gdzie jest to możliwe. Niezależnie od sytuacji. No i to jest dbać o tą relację z Bogiem. Bo to jest ważne, że dbać o tą relację. Nie tylko chodzić do kościoła. I grać takiego chrześcijanina. Tylko po prostu dbać o tą relację. Przez to rozumiem. Poza oczywiście modlitwą. Która jest dosyć takim elementem, myślę, że oczywistym. Rozumiem przez to choćby rekolekcje. Rekolekcje, aby trochę zatrzymać się. Skupić się na swojej duszy. Czasami odświeżyć ją. I to, co wiemy. Ja taki byłem pierwszy raz samodzielnie. I mi to się bardzo przydało. To się bardzo przydało. I po prostu też polecam każdemu. Ale najpierw, jeśli nie odnajdujecie Boga. To spróbujcie go odnaleźć. Jako takiego Boga żywego. Bo tylko wtedy możecie iść dalej. I myślę, że z taką radością głosić. Bo chrześcijanie są ludźmi pogodnymi. I tyle. Ja wierzę, że... No... Wszystko, co dostaję. Czasem są to jakieś ciężkie krzyże. Ma czemuś służyć. I jakby... No właśnie. Powinno być krótko. Moje świadectwo było trochę długo. I jeśli będziecie mieli jakieś pytania. To... Zadajcie. Jeśli coś będzie niejasne. Chociaż też... Jak to powiedział jeden z dominikaninów. Nie chcę się z nikim wykłócać. Bo moją rolą jest ocenianie Kościoła. Bo Kościół to są ludzie, którzy są różni. I jakby... Nie będę wchodził w jakieś tam dyskusje. Ja mogę tylko opowiadać tak najbardziej o swoim doświadczeniu. Które było dosyć... Dosyć. Które było bardzo interesujące. Którego nie żałuję. I... Po prostu. To tyle ode mnie. Trzymajcie się. Z Bogiem.


#20 1 like

Transcription

dobry jeszcze w kwestii spowiedzi się wypowiem byłam w Irlandii w ogóle to ja przez pewien czas należałam do kościoła precyzyjstowskiego z moją mamą i babcią chodziłyśmy i w Irlandii byłam wtedy dzieckiem chodziłam na scholę itd to był taki okres mojego życia że bardzo mocno wziąłam w sakramenty w sakrament spowiedzi itd i chciałam się w Irlandii wyspowiadać i ciocia mówi do mnie Kinga, ale tutaj nie ma czegoś takiego tu się spowiadamy przed Bogiem i strasznie mi się to spodobało że tak naprawdę w kościele katolickim, polskim bo tylko w Polsce z tego co się orientuję jest spowiedź, wiem że w Niemczech też jest tak że się spowiadamy przed Bogiem w Polsce jest takie pokazywanie, że ksiądz jest lepszym człowiekiem i on nam udzieli rozgrzeszania rozgrzeszania to powinien udzielać Bóg ksiądz jest takim samym człowiekiem jak my i ksiądz się nie powinien moim zdaniem wywyższać z tego powodu, że on nas rozgrzeszy generalnie ja od pewnego czasu zaczęłam rzeczywiście tak robić że spowiadam się przed Bogiem a nie przed księdzem do komunii nie chodzę, bo to trzeba wyspowiadać się u jednego księdza żeby u drugiego księdza dostać komunię także ja odstąpiłam od tego i prawdę mówiąc powiedziałam to mojej pani od religii no i pani była bardzo zdziwiona że, bo ja powiedziałam, że czasem ksiądz nie udzieli rozgrzeszania nie chciała mi się jakoś bardzo w ogóle zdziwiło mnie to, że pani nie akceptuje tego że ktoś może być wierzący i mieć inne poglądy od niej nauczyciel religii moim zdaniem powinien być otwarty na to, że są inne wiary i że może trafić ucznia takiego kiedyś miałam księdza w pierwszych klasach w klasach młodszych który rozumiał to, że jestem że należę do kościoła protestanckiego w ogóle sporo było tych okresów bo przecież w tym samym czasie, gdy zginąłem z księdza protestanckiego chodziłam na scholę do katolika i wtedy właśnie przestałam do protestanckiego chodzić bo akurat mi się z hola pokrywała w czasie pozdrawiam nie wiem czy kto tego odsłucha bo ten wątek jest już dosyć dawno nikt się w nim nie wypowiadał i ja postanowiłam go odświeżyć no i pozdrawiam Was serdecznie


Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.