To nie będzie szkolny wybryk, ale jest okres Świąt więc może wybaczycie. Mam ciocię taką wicie elegancką w każdym calu więc dostała elegancki prezent. Pudełeczko było zawinięte w piękną papeterię, przewiązane błyszczącą wstążeczką, a w środku były... oczy karpia. Nawet nie wiedziałam, że moja ciocia potrafi osiągnąć takie wysokie tony.
Wojna to pokój. wolność to niewola. Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"
Jak to oczy karpia? -- (magmar): To nie będzie szkolny wybryk, ale jest okres Świąt więc może wybaczycie. Mam ciocię taką wicie elegancką w każdym calu więc dostała elegancki prezent. Pudełeczko było zawinięte w piękną papeterię, przewiązane błyszczącą wstążeczką, a w środku były... oczy karpia. Nawet nie wiedziałam, że moja ciocia potrafi osiągnąć takie wysokie tony.
--
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Wrrrr, sam pewnie bym się dziwnie poczuł. -- (magmar): Jak gotujesz głowy karpia one mają oczy. Należy je potem wyjąć z oczodolów, elegancko zapakować i... prezent jak znalazł.
--
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Nie złe. -- (denis333): Może nie jest to typowo szkolny wybryk, bo o takich rozpiszę się jak mi więcej weny przybędzie, ale sytuacja też dosyć dziwna. No więc: Z cyklu śmieszne uwagi w dzienniczku. Sytuacja autentyczna: Uwaga o treści: Łukasz Banasik stwierdził, że na obiad dzisiaj będzie wódka. Istotnie kolega tak stwierdził, a że nasza wtedy angielskująca nas nauczycielka była czepialska, to też tego rodzaju wpis wylądował w naszym dzienniku. Z innych ciekawych uwag tym razem w moim dokonaniu zapisała się jedna najsłynniejsza: Michał Dzienisowicz niszczy mienie szkolne tworząc instrument jednostrunowy z maszyny brajlowskiej, po chwili zagrał kolędę pod tytułem: Gdy śliczna panna. Data: 14.06.2008
Ostatnio jeszcze w szkole jeden kolega otworzył okno na całą szerokość. Na to przychodzi pani od historii i pyta. Kosma, poco otwierasz to okno. A on na to. Żeby covid odfrunął.
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.
To raczej nie jest szkolny wybryk, ale że atek dzwoni, a ja nie mam innego, w którym mogłbym tę hstorię opisać, to powiem, że kiedyś, w gimnazjum, zastanawiałyśmy się z koleżanka czy by w dzień wagarowicza nie zdezerterować z basenu. :D O Boże, co to były za emocje. :D Oczywiście pojechałyśmy na ten basen, zresztą uciekanie z lekcji w ośrodku nie jest tak ekscytujące.
W liceum, jak nie poszłam pierwszy raz na lekcję, to nawet zapisałam, ze moja pierwsza dezercja, a potem to już wstyd byłoliczyć. :D
Chociaż i tak najmilej wspominam moją koleżankę, która wychowawczyni z bursy powiedziała, że nie może iść, bo ma biegunkę :D
Sytuacja jeszcze z przedszkola opowiadana wielokrotnie. Na obiad zawsze była tam zupa i mięso. Nie chciałem akurat tego dnia jeść zupy, a powiedziano, że dostaniemy drugie, jak ją zjemy. Mimo mojego sprzeciwu nie otrzymałem 2 dania, więc postanowiłem ukarać panie przedszkolanki, po prostu się zemścić. Zupa stała sobie spokojnie na stole, a ja przeniosłem ten talerz na krzesło, bo akurat jemu krzywda się stać nie miała, i machnąłem ręką zrzucając go na podłogę. Zupa rozlała się po klasie, a ja: "Nie chcieliście dać mi drugiego, to macie karę! Teraz sobie to sprzątajcie."
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
a twu, czego to ludzie nie zrobią, żeby dostać pisankę.
Ja z Papierkiem kiedyś i może nawet i z Muchą, nakłanialiśmy kolegę, żeby zjadł masę solną, oferowaliśmy mu nawet z kilka złotych chyba, na początku ładnie jadł, ale potem bezczelnie próbował oszukiwać i wyrzucał do kosza :D
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
This site uses cookies to enhance your experience.