Nie przeszkadza, jeśli ma się blisko siłownię, względnie jeśli ma się samochód i można jeździć na jakąś przyjemną oddaloną. :) W moim obecnym położeniu wyjście na trening to wyprawa na pół dnia. I tu można wkroczyć, że przecież da się to załatwić, znaleźć tę siłownię, trenera bliżej itp. Także wszystko jest relatywne. :) -- (guliwer): Hmm a to brak wzroku przeszkadza w chodzeniu więcej niż raz w tygodniu na trening?:)
-- (Julitka): A więc skoro lud każe, lud rządzi... Gdybym widziała, byłabym pewnie baletnicą. No i chodziłabym zęściej niż raz w tygodniu na treningi.
Osobiście twierdzę, że odzyskanie wzroku to jest ciężki temat. Z jednej strony spoko, bo o wiele więcej rzeczy człowiek by zrobił, no ale z drugiej właśnie, jakby na to zareagował mózg. Ile bym czasu stracił, czy kolejne lata na naukę i w jakim stopniu by mnie to odratowało? A jeśli bym stracił świadczenia które mam i nie potrafił odnaleść w nowym świecie?
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.
Myślę, że nic byś nie stracił. Wstałbyś i wyszedł bez laski i po prostu zaczął żyć pełniej.
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
No to Mustafa poczytaj sobie o tych co odzyskali wzrok, już nawet w tym wątku było o tym pisane raczej. Niektórzy bali się przechodzić przez ulicę, bo nie umieli się nauczyć rozpoznawania odległości i bali się, że je rozjedzie jakiś samochód. Tomecki kiedyś wrzucał historię masażysty, który też narzekał, że inaczej przetwarzał świat niż reszta, wcale nie lepiej. Tracił dużo godzin na rehabilitację i go bolała głowa od nadmiaru bodźców, mam nadzieję, że nie pomieszałem ludzi.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.