No cóż, od jakiegoś czasu śledzę ten wątek i widzę dyskusję niezwykle zażartą, to może i ja powinienem się wypowiedzieć? Piszę to jako tak zwany Katolik praktykujący: jestem przeciw religii w szkołach.
Po części z przedstawionych powodów: przedmiot tego typu nie jest związany z nauką w ścisłym słowa znaczeniu, istnieją też przecież ludzie praktykujący inne wyznania Chrześcijaństwa lub wręcz inne religie, dlaczego ich dyskryminować? Ale nawet dla mnie, jako dla Katolika, religia w szkole była czymś... dziwnym. Przynajmniej w moim liceum prowadzona dobrze nie była, a raczej ani na moją wiarę, ani na zbawienie wpływu nie będzie miała nauka formułek i czy innych dogmatów. Religia, jeśli już ma być poświęcona Chrześcijaństwu, powinna uczyć o naszej religii, o Piśmie Świętym, wyjaśniać tematy kontrowersyjne i być miejscem dyskusji. Tym czasem jest zupełnie inaczej. Uważam, że powinno być jak dawniej: religia nauczana w salce przy kościele. Wtedy i chodziliby tylko prawdziwie zainteresowani, i nie byłoby zarzutów o dyskryminacji.
#StandWithUkraine
Shoot for the Moon. Even if you miss, you'll land among the stars.
Nie zgadzam się z tym, że z muzyki lub plastyki nie powinno być ocen na świadectwie, bo domyślam się, że po wprowadzeniu takiej zasady zaraz podniosłyby się głosy, że przecież tak samo nie wszyscy mają zdolności matematyczne czy językowe, więc dlaczego z tych przedmiotów stawiać stopnie, skoro z tamtych nie trzeba. Wiem, że to absurd, ale podejrzewam, że tak mogłoby się stać. Również nie spotkałam się z katechetą uczącym WDŻ-u, ale za to przedostatnie spotkanie na kursie przedmałżeńskim dotyczące życia seksualnego prowadziła pewna bardzo już starsza lekarka, której życia oczywiście nie prześwietlę, ale powszechnie wiadomo, że przez całe życie była panną, więc szkoda słów. A jeszcze a propos religii w planie, u mnie w szkole w pierwszej klasie mieliśmy ten przedmiot pomiędzy innymi lekcjami i prawie wszyscy na niego uczęszczali, ale kiedy w następnym roku nagle zarządzono, że będzie to ostatnia lekcja w piątek, większość się wypisała i oczywiście już nie wróciła w klasie maturalnej.
Byłem pewien, że się w tym wątku wypowiadałem, a jednak... nie.
Jestem osobą wierzącą, praktykującą, ale przez pryzmat doświadczeń i obserwacji jestem przeciw. Zgadzam się z argumentami, że reigia to nie nauka, nie kwestia szkolna. A nauczanie jej w szkole, ocenianie na świadectwie... Może się wydać dyskryminacją dla niewierzących a zwłaszcza wyznawców innych religii, a i dla Chrześcijan... Jak można ocenić wiarę? Dodając do tego, jak religia wyglądała w moim liceum... Dochodzę do wniosku, że istotą wiary jest nauczenie się modlitwy "Zdrowaś Mario" w dziesięciu językach - zaliczenie pierwszego semestru.
Uważam, że nauka religii powinna być prowadzona po dawnemu przy kościele. Po pierwsze nie zmusza to niewierzących do uczęszczania, co będzie zaletą i dla nich, i dla tych, którzy chcą coś jednak z zajęć takich wyciągnąć. Bo jaki sens ma zmuszanie do aktywności kogoś, kto znalazł się w sali tylko dlatego, że rodzice/dyrekcja kazali? No i może taka religia miałaby większy sens, bo nawet z perspektywy mojej jako praktykującego, większość lekcji religii to fuszerka. Z doświadczenia swojego i znajomych wiem, że lekcje takie to zwykle dobry moment na odrabianie lekcji, integrację klasową i oglądanie filmów.
#StandWithUkraine
Shoot for the Moon. Even if you miss, you'll land among the stars.
Witajcie Szanowni. Więcmoja opinia jest dokładnie taka sama jak chyba większości się tu wypowiadających. Jestem za świeckim państwem jakim według Konstytucji jesteśmy, a więc jestem za wyprowadzeniem religii ze szkół i wszelakich instytucji użyteczności publicznej. Katolicy do kościoła, Żydzi do synagogi, Muzułmanie do meczetu na nauki religijne i jest ok. Analogicznie inne religie żeby nie było, że kogoś pominąłem. Jestem osobą nie wierzącą, ale wbrew powszechnej obiegowej opinii jakoby ateiści nie szanowali Katolików szanuję Was. A narzucanie przez Was mi swojej wiary uważam za dyskryminację i łamanie moich podstawowych praw. Jeśli chodzi o religioznastwo to zgoda, ale to taki półśrodek, że jednak ta religia jakaś tam musi być. Kwestia etyki w szkołach. Jak słyszę argument o etyce w zamian religii to mnie śmiech pusty ogarnia. Dlaczego? A no dlatego, że etyka owszem jest, ale w większości szkół z tego co pamiętam to bardzo mocno po południu i po wszelakich lekcjach co jest kolejnym argumentem na fakt dyskryminowania innych przez Katolików, no bo dlaczego to Katolicy mogą się uczyć swojej religii w trakcie lekcji i wykrawa się dla nich specjalną godzinę, a niekatolicy już tak łatwo nie mają, bo muszą zostawać po wszystkich lekcjach? Absolutnie tak samo nie zgodzę się, że religia to część kultury. To bzdura jaką mogli wymyślić tylko Katolicy, a potem słyszę od oszołomów religijnych, że jak jestem ateistą i nie jestem Kato to nie jestem Polakiem. Ludzie kochani ręce opadają. Zajrzyj taki jeden z drugim do preambuły Konstytucji i nie bawmy się w przedszkole. Kolejne łamanie moich praw to coroczna przepychanka z Kato na tej waszej tak zwanej kolendzie. A niby to z jakiej racji ja mam się tłumaczyć jakiemuś łebkowi dlaczego nie przyjmuję księdza lub odpowiadać notorycznie, że nie przyjmuję? Tak samo nie wyobrażam sobie chrzczenia dziecka. To jest skandal. Jakim prawem narzucać dziecku swoją wiarę? I nie trafia do mnie argument, że trzeba w coś wierzyć bo to kolejna bzdura. Jakakolwiek edukacja seksualna jakkolwiek bardzo potrzebna nigdy nie powinna być wykładana przez kogokolwiek ukierunkowanego religijnie. Jak niby ksiądz, który nie ma bladego pojęcia o praktycznej stronie zakładania rodziny i tematach pokrewnych ma uczyćmoje dziecko? Na jakiej podstawie się pytam? Na czym oprze swoje doświadczenia? Na Biblii? Kochani Kato, ale w Biblii nic nie jest napisane w kwestii waszego umiłowanego celibatu, Jezus żył jak normalny człowiek, więc to bzdura wymyślona przez KK żeby majątek kościelny nie był sekularyzowany jak miałoby to miejsce w wypadku braku celibatu. I gdyby tego celibatu nie było gość by sobie żył jak normalny zdrowy facet to wówczas niech sobie uczy w duchu religii zakładania rodziny tych, którzy chcą. Wybaczcie za tak długi wpis, ale cholera mnie bierze na argumenty Kato w kwestii religii przynajmniej niektórych. I na szczęście, że tu takich nie spotkałem. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego wnowym roku.
Damianie, nic dodać, nic ująć. Dodam tylko, że jeśłi chodzi o chrzest to jest napisane, że powinien być ten sakrament przyjmowany w pełni świadomie, czy kilkumiesięczne dziecko jest w pełni świadome?
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie wspierali i pomagali, wszystkim tym, z którymi miło się gawędziło i spędzało czas. Ostatnie zdarzenia przyspieszyły moją decyzję, odchodzę. Na koniec chciałem pogratulować moderatorom grupy o telefonach, Samodzielność oraz Polskie społeczeństwo działań skutkujących tym, że nie chce się tutaj zaglądać Mają wyłączność na słuszność, user nie ma prawa mieć innego zdania, a jeśli takowy broni swoich racji spuszczają ze smyczy swoją obronną maskotkę. Działania władzy pokazują jedynie, że wspomniana moderacja ma w głębokim poważaniu to co miśli zwykły user bez uprawnień moderatorskich, bo kimże taki user jest.. Brak wyjaśnień, merytorycznych, podpartych choćby regulaminem, to brak szacunku. Jak to nawet namiastka władzy potrafi uderzyć do głowy... Aha, kroplę czary przelał ban otrzymany za to, że napisałem do maskotki moderatorek, że się podlizuje, żałuję jedynie, że nie napisałem kulturalnie, a nie zgodnie z moimi zasadami, że zawsze piszę to co myślę, czyli, że liże dupę.
Przyszłam potwierdzić to, co kiedyś pisałam, a mianowicie to, że sposób nauczania zależy od człowieka, a nie od tego jaki ma stopień. Od drugiego semestru religii uczy nas siostra zakonna, i jest najlepszym nauczycielem tego przedmiotu, jakiego kiedykolwiek spotkałam, a miałam ich dość dużo. Siostra na pierwszej lekcji stwierdziła, że religia nie powinna byc oceniana, i że nie będzie nam stawiała ocen, poza tymi, które musi, czyli na koniec roku. Nie pracujemy też z żadnym podręcznikiem. Na początku każdy wymyslił po 3 tematy, i teraz je realizujemy. Siostra odpowiada na wszystkie pytania, nawet te "nie wygodne", i nie ma problemu z tym, że ktoś nie wierzy/nie dowierza. na lekcjach oglądamy świadectwa różnych osób, w któryh często pojawiają się dość kontrowersyjne treści. np to. https://www.youtube.com/watch?v=o2Tatv7EU0s Ogólnie sama ma fajne poglądy, i np. spytała nas kiedyś, co naszym zdaniem kościół powinien w sobie zmienić, żeby przyciągnąć młodych ludzi, zamiast ich od siebie odpychać, tak jak to jest teraz.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Właśnie najbardziej przerażające jest to, że katecheci uczą wdż. Zresztą, Zuzanno, jesteśmy po tej samej szkole, więc...
Jedna katechetka była całkiem spoko, bo nie podchodziła do tematu tak ideologicznie i fanatycznie, ale druga... Teraz dopiero widzę, jakie siano z mózgu, pewnie nieświadomie, robiła nam ta kobieta! I żeby nie było, jako osoba była całkiem spoko, przynajmniej jeśli nie mówiła, że "samogwałt" to rzecz straszna, a lepszej, niż chrześcijańska, drogi życia nie ma. I każdy mężczyzna koniecznie chce dziewicę za żonę.
Problem polega na tym, że skoro mężczyźni chcą się wyszaleć przed ślubem, to skąd mają się te dziewice brać? Z jedną będzie kłopot, a Ty dwie proponujesz.
a to nie może być z 10% kobiet, z których usług będzie każdy przed ślubem korzystać? Wtedy 90% dziewic mamy, 10% facetów może na wojnach zginie, więc powiedzmy, że każdy dostanie po tej jednej, więc tak, cofam z tymi dwiema dziewicami.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
A skąd ona wie, czego chce każdy facet? Ja tam dziewicy za żonę bym nie wzią, bo nawet gdyby była dziewicą, to sam przed ewentualnym ślubem bym ją tego dziewictwa pozbył. Kota w worku się nie bierze.
-- (Monia01): Właśnie najbardziej przerażające jest to, że katecheci uczą wdż. Zresztą, Zuzanno, jesteśmy po tej samej szkole, więc...
Jedna katechetka była całkiem spoko, bo nie podchodziła do tematu tak ideologicznie i fanatycznie, ale druga... Teraz dopiero widzę, jakie siano z mózgu, pewnie nieświadomie, robiła nam ta kobieta! I żeby nie było, jako osoba była całkiem spoko, przynajmniej jeśli nie mówiła, że "samogwałt" to rzecz straszna, a lepszej, niż chrześcijańska, drogi życia nie ma. I każdy mężczyzna koniecznie chce dziewicę za żonę.
--
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
This site uses cookies to enhance your experience.