Transcription
Sława wam, dzień dobry, bracia i siostry.
Witam was w tym jakże ciekawym i epickim i w ogóle po prostu takim wątku, że aż...
No nie wiem co.
Dobra, nieważne.
Moja przygoda z Klango jako takim zaczęła się w roku 2008, kiedy miałem lat 6.
I wtedy był ten cały... Jak to się tam nazywa?
Salon Klango chyba.
Ja się o tym dowiedziałem w taki sposób, że ja uczyłem się wtedy angielskiego.
I jak kiedyś, prawda, sobie mi się nudziło kiedyś bardzo, matka wyszła z domu,
więc mogłem sobie robić tak na dobrą sprawę, co mi się podobało.
Przyszedłem sobie elegancko na internet.
Pamiętam to był Windows XP z Jousem 7.0? Może 8? Nie pamiętam wersji w tym momencie.
Na Internet Explorer i wpisałem Games for Blind People.
I mi wyszła strona Audiogames.net forum, gdzie znalazłem grę o jakże wdzięcznym tytule Pirate's Memory,
która to okazała się być grą z Polski, bo kliknąłem sobie w website i mi się otworzyła strona po polsku.
A ja wtedy angielski znałem na zasadzie takiej, że...
No, w stopniu podstawowym.
I dobra, elegancka strona, Polska, w ogóle ja pobrałem tą piracką pamięć.
I co to było?
Bo wtedy, nie wiem czy wy pamiętacie, to wy na pewno to wszyscy pamiętacie, bo...
Ale na XP-ku było coś takiego jak akceleracja sprzętowa i w tych grach był dźwięk 3D, jak się go umiało włączyć.
I ten dźwięk 3D po prostu dla mnie, jako dla tego sześcioletniego wtedy dziecka,
miał tak pięknie i przejmująco, że ja się po prostu czułem jakbym był w samej grze, w samym środku gry.
Po tym w roku 2009, tak sobie gadałem z kolegą w szkole,
że jest jakiś Klangoplayer, czy jak to się tam wtedy nazywało.
I że on ma w tym, on sobie założył w tym konto.
Ja wtedy byłem u niego, pamiętam, w Rzeszowie, w domu u niego byłem.
I założyliśmy sobie konto.
Ja sobie założyłem konto 069, do którego asła...
Nie, wtedy 069A sobie założyłem.
Do którego asła... Nie pamiętam, bo po prostu wpisałem coś, jakieś głupoty, bo ja nie wiem czemu.
Jakieś głupoty po prostu straszne, bo wpisywałem.
I do dziś nie pamiętam tego, nie wiem, nie znam tego hasła.
I nie mogłem się zalogować.
I dlaczego Kamil mógł się zalogować, a ja nie mogłem?
Jezus Maria, rozpacz, nie mogłeś zalogować klango.
Ale potem założyłem konto 069, które już działało.
I po prostu ta historia, którą ja chyba najbardziej pamiętam jest jak pisały klangoboty.
Tam you have joined to the group, coś tam, coś tam.
A ja myślałem, że to piszą...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
... ...
... ... ...
...
dajcie mnie, że coś w tym rodzaju.
A jako, że ja byłem mały i gubi,
to
wtedy
do niego
kozaczyłem,
ale tak to się bałem.
I pamiętam,
była taka infolinia wtedy, w tych latach
dla osób,
które są dotknięte cyberprzemocą,
to było 800-100-100, pamiętam?
Ja tam zadzwoniłem
i zacząłem im opowiadać w ogóle o tym klango,
bo ja nie wiem dlaczego
miałem taką utopijną wizję świata, że przecież wszyscy wiedzą,
co to jest klango.
I właśnie takim opowiadałem
o tym Tomku Wu, no i tam,
że coś, że coś, że coś, że coś.
Co on ci powiedział?
Co ten człowiek ci powiedział?
No, proszę pani,
on mi powiedział, że mnie dojedzie,
że mnie znajdzie, że zabije mi matkę,
czy coś.
No i oni powiedzieli, że się tym zajmą.
Ja po prostu taki triumfant,
tak po prostu
z takim triumfem
teraz to już masz gościu przerąbane.
No i Tomek Wu się ode mnie odwalił,
ale potem okazało się, że po prostu się mu znudziło,
bo tak naprawdę prawdopodobnie nic się jemu nie stało.
Nie miał z tego powodu żadnych reperkusji.
Jeszcze inną sytuację, jaką pamiętam,
też byliśmy mali i głupi.
Już byliśmy więksi.
Więksi byliśmy z Kamilem,
ale chyba nadal tak samo głupi,
albo jeszcze bardziej,
bo
wkurzał nas jeden z moderatorów na Klango,
który, nie wiem,
uwziął się po prostu na nas.
Nie pamiętam, pewnie my coś mu zrobiliśmy,
tak jak patrzę na to z perspektywy czasu,
ale my stwierdziliśmy, że śmiesznie będzie się pod niego potrzyć
i stworzyliśmy konto Maxiore przez x.
I pamiętam, no my przekleiliśmy w ogóle wizytówkę z tego konta.
Na to z jego prawdziwego konta przekleiliśmy wizytówkę do tego naszego konta spamerskiego,
do którego swoim hasło, do którego swoim hasło to było
dupa, dupa, jeden, dwa, trzy.
Do dziś to pamiętam.
I...
spamowaliśmy.
I pamiętam użytkownik o nicku DJ Lukasz, nie wiem, czy on jest z nami, czy go nie ma,
dał się nabrać na to, że to jest prawdziwy Maxiore, Maxiore.
I powiedział, że przecież ty, Olaf, na gadu-gadu pisałeś mi całkiem co innego,
a my z Kamilem takie what the fuck, na jakim gadu-gadu, jaki Olaf, kto to w ogóle jest, pomocy.
Potem, jak przeczytaliśmy tą wizytówkę jego, bo my oczywiście nawet nie czytaliśmy, co przeklejaliśmy,
po prostu ja, bo ja byłem bardziej trochę obcyklany w komputerach jak Kamil, zrobiłem...
Słuchaj, stary, zrobimy, przytrzymam sobie shift-szołkę w dół, patrz, tak to wygląda.
I przytrzymaliśmy, wkleiliśmy i Kamil takie wow, to wygląda jak prawdziwy Maxiore.
I na pewno nikt się nie spostrzeże, bo przecież my byliśmy za głupi na to, żeby stwierdzić, żeby...
Na przykład wiedzieć o takim czymś, takim drobnym szczególem w wizytówce było, kiedy się użytkownik zarejestrował.
Ale no, my się bawiliśmy przednio przecież.
Ale tak ogólnie ja pamiętam, w roku 2013, już, kiedy ja miałem taki straszny przeskok wtedy,
z takiego gówniarza się stałem człowiekiem lepszym.
W roku 2013 poznałem się przez Nacrango, z naszym ojcem.
Ojcem prowadzącym.
Pozdrowienia Dawid, trzyma się tam w tej Anglii.
Który to wtedy pracował nad grą Srebrny Labirynt.
I mnie Srebrny Labirynt jak i Klango ogólnie bardzo, bardzo, bardzo dużo mnie nauczyło dobrego,
bo z Dawidem gadaliśmy, tam się wymienialiśmy różnymi rzeczami.
Później ja założyłem grupę o wdzięcznej nazwie Ci, co się znają na informatyce.
Była to jedna z najaktywniejszych grup na Klango.
Nawet napisaliśmy z Dawidem.
Nawet napisaliśmy z Dawidem regulamin razem.
No i właśnie tak Klango mnie bardzo dużo nauczyło dobrego.
Dużo mnie nauczyło wiedzy o komputerach, o grach, bo ja czytałem.
Ja mało pisałem, ale czytałem dużo.
Mirandę pobrałem, pamiętam, na Klango ktoś udostępnił Mirandę.
I ja mogłem, tak jak mój widzący brat, korzystać z gadu-gady.
Ja przychodzę do niego, znowu się cofam, przepraszam, że ta opowieść jest tak chaotyczna,
ale po prostu mówię to, co mi się przypomina.
W 2012 roku ja mówię, słuchaj Dawid, ja mogę korzystać z gadu-gadu.
To jest niesamowite, nie?
I mu pokazałem Mirandę.
On w ogóle nie wiedział, o co chodzi chyba, bo...
No ale co to jest gadu-gady wyglądać?
Ale ja Ci pokażę, daj mi numer gadu-gadu.
I ja się tak cieszyłem z tego gadu-gady.
Także tak mówię, no Klango to były dobre doświadczenia.
Ale pan Muszytowski jest cham i świnia, jakby to jeden z userów tutaj powiedział.
Pozdro Łukasz.
Pamiętaj, że pan Muszytowski to cham i świnia.
Ja żegnam się z wami, bo ktoś tam nie napisał, ale chcę czytać wszystko na czas.
Żegnam się z wami i do usłyszenia. Cześć.