Hej, od dłóższego czasu interesuję się prócz tego co już tu napisałem o sobie, prowadnicami dla niewidomych. Dla nie znających tematu to takie rowki po których można laską jechać z punktu a do punktu b. Co myślicie o takim rozwiązaniu? Może jakieś firmy produkujące takie zabawki byście znali to tu też możnaby pisać? Ja jedyną firme tak naocznie zajmującą się tym to znam altix ale czy może ktoś więcej rzuci? Pozdrawiam serdecznie Pies
Tak, tak. To o to. Po prostu wkłada się w nią laskę i się idzie jak laska się sunie po rynience prowadnicy. Obserwuję na wielu dworcach takie rozwiązania, i co mi się żuca w oko to to że na każdym dworcu są inne. Czyli wniosek z tego wynika taki że trochę takich producentów musi być. Bo pkp sama sobie ich nie produkuje. Serdecznie pozdrawiam Pies
Żeby to jeszcze było przemyślane, że ścieżki prowadzące są dokładnie w takim a nie innym miejscu, prowadzą tu i tu. Niestety co dworzec to obyczaj, a są także ekstrema jak przypadek w Poznaniu gdzie prowadziła na słup albo w bodajże Bydgoszczy, gdzie prowadzi... Do kosza na śmieci. Nie wiem czy to taki chumor ktoś miał, czy co... :D W każdym razie z tymi ścierzkami to rozmaicie bywa.
jak dla mnie rozwiązanie jest spoko. Jeszcze tylko żeby było przemyślanie robione było by super. Przydały by się takie prowadnice np. w galeriach. Moim zdaniem w budynkach zastąpiło by to częściowo problemy z poruszaniem się po dużych przestrzeniach.
Przydałyby się w masie miejsc. Trzeba jednak pamiętać, że jakby nie patrzeć, tworzenie takich prowadnic to dobra wola ludzi, nie zaś ich obowiązek. Jakby nie patrzeć, niewidomi to mniejszość, a inwestycja pewnie tania nie jest, chociaż, tu może ktoś oświecić, bo jak to kosztowo wygląda, nie mam pojęcia. Z drugiej strony, jak już gdzieś prowadnice kładą, miłoby było zrobić to rozsądnie i poinformować ludzi, do czego służą. Pamiętam, że kilka lat temu, po którejś z edycji reha, chyba 2015, ale głowy nie dam, wracałem z Warszawy i przekonałem się, że na środku prowadnicy stoi... scena. Tym czasem u nas w Gdyni na dworcu prowadnicę przecięli barierką, co wymagało sporo zabawy w obejście owej barierki i znalezienie drugiej strony prowadnicy. Choć, tutaj, co trzeba przyznać, po moim kontakcie z biurą ds. Osób niepełnosprawnych w urzędzie Gdyni barierkę usunęli i to prawie od razu, bo po dwóch tygodniach jak znowu na dworcu byłem, nie było już jej tam. I teraz dworzec Gdyni Głównej mogę stawiać za przykład. :) Pozdrawiam, DP
Ale Pajper mi kiedyś w wakacje coś psał, że jakaś tam prowadnica chyba w Gdańśku zamiast gdzieś tam prowadzi albo do kosza na śmieci albo w scianę. Nie pamiętam teraz dokładnie.
Hm. to że prowadnice prowadzą czasami do ściany, to naturalna kolej rzeczy, w przypadku gdy trzeba coś omijać bokiem. Trochę głupio ale logicznie bo przy ścianie można iść na luzie. No przynajmniej w więkrzości przypadków, bo niekiedy geeniusze wieszają na takowych ścianach różne badziewia i można się zderzyć ale no tak jakoś nie ma pomyślunku uwidzących
W Warszawie byłem dość niedawno i tam są prowadnicze przy samym parkingu przy ulicy, kierowcy tak parkują, że maski aut wystają nad te prowadnice - przejście tamtym "szlakiem" graniczy z cudem.
Co do prowadnic jest to genialny pomysł, ale jak zwykle z realizacją jest kiepściutko. Przede wszsytkim powinno to być ujednolicone, powinno to być przemyślane i jakoś uprzepisowione, a nie tak na żywioł bo ktoś coś pomyślał i zrobił.
To samo jest przecież z brailem na lekarstwach, już o tym chyba pisałem. Nie ma jednolitego szablonu, jedne wyraźne duże inne drobniutkie i gęste. Na jednych opakowaniach jest duża litera jako pierwsza, na innych nie ma dużej litery. Jedne są w lewym górnym rogu inne są w prawym dolnym rogu (wyrównane do prawej - czyli od lewej jest miejsce wolne - wygląda to tak jakbyśmy trzymali pudełko do góry nogami - ja nieraz tak myślę, obracam i zastanawiam się co tam jest napisane - w brailu jestem początkujący Zawsze powinno to być w tym samym miejscu opakowania - np. górny lewy róg - to chyba oczywiste, samonarzucające się, ale jak widać nie dla wszystkich..
To samo jest właśnie z tymi prowadnicami, ci co to ukladają nie zdają sobie sprawy, że niewidomy nie widzi i jeśłi położą niewłaściwie to wprowadzają taką osobę w błąd.
Tak samo jest z tymi płytkami z wystającymi gulkami przy przejściach, w Krakowie tu jest wolna amerykanka. U mnie na osiedlu jest taki długi chodznik, szeroki i jest przedzielony wjazdem z głównej ulicy w osiedle - ten wjazd, jak to wjazd ma łuki, przejście jest tak, że jest właśnie na tym łuku, ale trzeba iść prosto, a jakiś baran ułożył tą "gęsią skórkę" (te bombelki po skosie - zgodnie z łukiem i niewidomy jak idzie to jak nie zna tego chodnika pójdzie w kierunku w którym mu wskazują te bombelki czyli wyjdize na środek jezdni.
słuchajcie ja `spotkałam się z prowadnicami w szkole naKrulewskiej w sal anatomicznej i muszę powiedzieć, że są bardzo fajnie zrobione wszędzie do każdego stolikadoprowadzą.
W ogóle nie używam prowadnic, tylko mnie denerwuje pod butami coś takiego. Zresztą po cholerę to komu, przecież jak idziecie między ludźmi korytarzem na dworcu w galerii i innych obiektach to słyszycie ściany i kroczących przechodniów. Taka prowadnica ma sens na peronach i w ogromnych przestrzeniach bo tam już żadnego punktu odniesienia, czyli: hala dworcowa, plac, itd.
This site uses cookies to enhance your experience.