Jeden facet został zaproszony, aby wygłosić przemowę na konferencji w Japonii. Znając swoją reputację jako znakomitego mówcy, był zdziwiony, że słuchacze w ogóle nie reagują na jego perfekcyjnie wymierzone w czasie dowcipy i żarty. W rzeczy samej widownia w ogóle nie reagowała na to co on mówi. Trochę przybity usiadł na swoim miejscu. Przemawiać zaczął jakiś japoński mężczyzna i on odniósł niesamowity sukces! Widownia śmiała się i klaskała, ale nasz bohater nie rozumiał z tego ani słowa. Mimo to począł bić mu brawo, bo widocznie na to zasłużył swoją perfekcyjną przemową. Przerwał mu jednak przewodniczący konferencji: - Nie, proszę pana, pan nie powinien klaskać. - Ale dlaczego? Ten mężczyzna jest zapewne znakomitym mówcą! - Nie powinien pan go oklaskiwać, on tłumaczy pana słowa.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
Facet przychodzi do lekarza, wchodzi do gabinetu i mówi (strasznie się jąkając): - Pa..panie dok...torze. Maaaa...m proooo..blem. - Słucham w czym mogę pomóc. - Maaaam, taaak... wieeee...lkie, przy.. przy... rooodzenie, żeeee jaaaak kreeew miiii... odpłyyyy...nie do nieeeee..go, toooo sięeeee.... Jąąąą...kam. - No wie, Pan dziwna sytuacja. No niech Pan go pokaże. Facet wyciąga interes na stół a lekarz: - Nooo faktycznie, wielki interes. Powiem szczerze, że widzę jedną opcję: amputacja. Facet na to: - Noooooo, truu...dno. Proooooszę aaaaammputować. Przeszedł operację amputacji, i po dwóch tygodniach wraca na kontrolę. - Panie doktorze, powiem szczerze, jąkanie zniknęło jak ręką odjął ale wie Pan co, nie mogę się odlać normalnie, wszędzie się rozlewa, kobieta niezadowolona, cały czas narzeka. Nie dało by się go przyszyć z powrotem? Lekarz na to: - Ooooo..bbbawiiiaaam sssssiiiię, żeeeeee nieee ma takiejjjj mooooo....żliwości..
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
Firma zatrudnia nowego dyrektora finansowego, wybrano kilku kandydatów: matematyka, filozofa, ekonomistę i prawnika. Pierwszy na rozmowę kwalifikacyjną do prezesa wchodzi ekonomista: - Mam tylko jedno pytanie. Ile jest dwa plus dwa? - pyta prezes. - No, jeżeli spojrzymy na to pod kątem matematyki to 4, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę zasadę zysków korporacyjnych... itp. itd. - Dziękuję, skontaktujemy się z panem. Następnie wchodzi filozof: - Mam tylko jedno pytanie. Ile jest dwa plus dwa? - pyta znowu prezes. - Hmmmm, to trzeba by się zastanowić nad symboliką liczby dwa... można by zacząć od kultury antycznej albo nawet hinduizmu... trzeba by też pomyśleć o aspektach znaczenia połączenia obu dwójek... itd. itd. Kolejny wchodzi matematyk i słyszy to samo pytanie. - Cztery - odpowiada bez zastanowienia. Ostatni wchodzi prawnik i na zadane pytanie powoli wstaje, podchodzi do okna, zaciąga żaluzje, zamyka drzwi na klucz. wraca na swoje miejsce, siada, spogląda prezesowi prosto w oczy i pyta: - A ile ma być?
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
Trzech studentów z Danii: Lars, Larsen i Larsoden pojechało na Erasmusa do Czech. Czechom jednak Duńczycy bardzo się mylili i nigdy nie wiedzieli który jest który. Czesi więc postanowili czytać ich nazwiska od końca...
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
Mąż do żony: - Kochanie, kupiłem prezerwatywy smakowe, zamknij oczy, spróbuj i będziesz zgadywać smak. Żona próbuje i mówi: - Hmmmm..... serowo-cebulowe Mąż: - Głupia, czekaj, jeszcze nie założyłem...
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Lekarz dzwoni do swojego pacjenta: -Witam Pana, przyszły wyniki badań. Mam dobre i złe wieści. -O cholera! Jak brzmią dobre wieści? -Według badań zostało Panu 24h życia. -To straszne! Co może być gorszego? -Próbuję się z Panem skontaktować od wczoraj.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
Pewna kobieta na 50 urodziny postanowiła zafundować sobie operację plastyczną. Wydała 15,000 dolarów, odmłodziła twarz, poprawiła wygląd piersi i była zachwycona swoim nowym wyglądem? W drodze do domu wstąpiła do kiosku po gazetę. Zanim wyszła, zapytała ekspedientki: - Mam nadzieję, że nie ma Pani nic przeciwko, że zapytam, ale jak Pani myśli - ile mam lat? - Jakieś 32 - odpowiedziała - Nie! Mam dokładnie 50! - odpowiedziała szczęśliwa kobieta Postanowiła jeszcze coś przekąsić. Wstąpiła więc do McDonalda i zadała kasjerce dokładnie to samo pytanie. - Wydaje mi się, że jakieś 29? - Nie, mam 50 lat. - odpowiedziała z szerokim uśmiechem. Poczuła się o wiele pewniejsza siebie, piękniejsza i z dobrym nastrojem wstąpiła jeszcze do apteki. Podeszła do lady, by kupić kilka drobiazgów? Nie mogła się powstrzymać i zadała aptekarzowi to samo pytanie. - Powiedziałbym, że jakieś 30 - odpowiedział - Mam 50, ale bardzo dziękuję! ? powiedziała z dumą Podczas, gdy czekała na przystanku z zamiarem powrotu do domu, zapytała jeszcze starszego pana, który stał obok. - Proszę Pani, mam już 78 lat, mój wzrok już nie ten. Jednak kiedy byłem młody, był taki niezawodny sposób aby precyzyjnie określić wiek kobiety. Wiem, że to może źle zabrzmieć, ale musiałbym Pani włożyć ręce pod stanik. Potem powiem ile DOKŁADNIE ma Pani lat - odpowiedział. Czekali chwilę w ciszy na kompletnie pustej ulicy dopóki jej ciekawość nie wygrała. W końcu nie wytrzymała: - A co mi tam! Dawaj Pan! Starszy mężczyzna wsunął jej ręce pod luźną bluzkę i zaczął delikatnie dotykać ją powolnymi, okrężnymi ruchami - bardzo dokładnie i ostrożnie. Zważył w dłoni każdą z piersi, podrzucał i lekko uszczypnął sutki. Ścisnął je do siebie i potarł jedną o drugą. Po kilku minutach takiego określania wieku powiedziała: - Okej, okej. To ile mam lat?!? Ostatni raz ścisnął jej biust, wyciągnął ręce i powiedział: - Szanowna Pani, ma pani dokładnie pięćdziesiątkę! Kobietę zamurowało. Zszokowana zapytała: - To było niewiarygodne, jak Pan to określił? - Może Pani obiecać, że się nie zdenerwuje? - Obiecuję, że nie będę się gniewać - powiedziała. - Stałem za Panią w aptece!
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
- Tato, co to jest dylemat? Ojciec się uśmiecha i mówi: - Synu, lepszego wytłumaczenia tego słowa nie znam: wyobraź sobie, że leżysz pośrodku wielkiego lóżka, z lewej strony masz piękną młodą dziewczynę, a z prawej geja... - Do kogo obrócisz się tyłkiem?
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
W tramwaju facet pyta drugiego: - Ile przystanków jest do Placu Wolności? - Trzy Za dwa przystanki facet upewnia się: - To teraz jeszcze jeden? - No teraz to pięć
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
Okulista do pacjenta: - Mam dla pana dwie nowiny, dobrą i złą. - Niech pan zacznie od dobrej, doktorze. - Niedługo będzie mógł pan czytać bez okularów. - To wspaniale, panie doktorze, cudownie! A zła? - Ucz się pan Braillea.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
Dwaj ludzie stają przy drzwiach nieba. Jeden ksiądz, drógi to kierowca. Ksiądz: "Proszę natychmiast wpóścić mnie do nieba! To ja przecież o duszę wiernych dbałem." Św. Piotr mówi: "Nie! Bo jak ty msze odprawiałeś, to ludzie w kościele spali. A jak ten kirowca prowadził, to chociarz do Ś. W. Krzysztofa się modlili.
Byli sobie babcia i dziadek. Żyli tak ze sobą już kilkadziesiąt lat. Żyli tak sobie i żyli, i żyli, lecz nagle pewnego razu babcia powiedziała do dziadka: "Dziadku! Choć się umówimy się pod naszą ulubioną gruszą/ Poczujemy się jak za dawnych młodych lat o dziewiątej." Dziadek zgodnie z umową idzie na dziewiątą pod tą gruszę, a babci nie ma. Mija godzina, druga, trzecia itd. W końcu zniecierpliwiony dziadek wraca do domu i pyta się babci: "Babciu! Dlaczego nie przyszłaś pod tą gruszę?" Babcia zaś mu odpowiedziała: "Mama nie pozwoliła."
Facet nad ranem miał wybrać się w delegację. Porzegnał się z żoną i wyruszył. Samolot uległ awarii. I spadł. Facet, oglądając telewizję w mieszkaniu kochanki rozkminia: ej, i jak ja teraz wrócę do domu?
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
Nie wiem, czy to było, ale zaryzykuję. Żona przyjeżdża z delegacji. Mąż pyta: - Kochanie, skąd masz takie drogie futro? - A wiesz, była taka loteryjka, kupiłam los, no i wygrałam. Za tydzień znów żona wyjechała w delegację. Tym razem wróciła Mercedesem do domu. Mąż zdziwiony pyta: - Kochanie, a skąd masz Mercedesa? - A wiesz, znów miałam szczęście, że były na imprezie losy i znów wygrałam. Ale wiesz, Kochanie, jestem taka zmęczona, że chyba się wykąpię i położę do łóżka. Proszę, nalej mi wody do wanny. Gdy żona wchodzi do łazienki, patrzy, a w wannie wody na 1 cm. Pyta męża: - Kochanie, czemu mi tylko tyle wody nalałeś? - Żeby Ci się kupon nie zamoczył...
"Trzeba być wielkim przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę."
Wdowiec mający dwójkę dzieci ożenił się z wdową, która również miała dzieci. A potem oboje doczekali się swoich również. Pewnego razu dzieci wychodzą na dwór żeby się pobawić. Żona obserwuje je przez okno i w pewnym momencie krzyczy do męża: Franek, moje dzieci, i twoje dzieci, biją nasze dzieci.
Ordynator na obchodzie porannym widzi, że pielęgniarka robi pacjentowi ręką dobrze. - Co tu się dzieje? - To najlepsze co może być na raka prostaty. Idzie do drugiej sali, a tam następna robi dobrze innemu pacjentowi ale ustami. - Co tu się dzieje? - To najlepsze co może być na raka prostaty. - No ale w sali poprzedniej robiono to ręką. - No tak ordynatorze, bo tam jest na fundusz, a tu prywatnie.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
Siedzi przy stoliku stary pijak i na talerzyku gania widelcem marynowanego grzybka. Podchodzi barczysty facio, bierze leżący obok nóż i nabija sobie na niego tego grzybka. Wkłada do ust i połyka. Pijak podnosi wzrok i pyta: - I co przeszedł? - Przeszedł, bo co? - A bo mi się trzy razy zwrócił.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P