A jakie posiadacie u siebie brailowskie gry? WIem, że w wiele można było grać w różnych miejscach, ale jakie macie swoje? A może macie jakieś, w które można grać mimo, że nie są typowo dla niewidomych? TYpowo dla niewidomych mam scrabble i reversi, miałam też sudoku kiedyś. Oprócz tego miałam takie fajne, małe, podróżne szachy, ale nie na magnesy, tylko z takimi otworkami, w które się wkłądało pionki. Uważam, że to jest dużo lepsze rozwiązanie, bo raz, te magnesiki zwykle wypadały, a druga rzecz, że można łtwo po tych dziurkach się zorientować, gdzie są które pola. Poza tym, jest to dość łatwo dostosować, wystarczy na czarnych lub białych figurach postawić kropkę jakąś wyczuwalną substancją, klejem na gorąco, albo lakierem do paznokci po prostu. Mamy też, co chyba dużą niespodzianką nie będzie, domino, bardzo ładne, dużo łądniejsze od plastikowego, z wyczuwalnymi oczkami. To domino dla mnie było najfajniejszym dowodem na to, że można sobie kupić grę dużo ładniejszą, z dużo lepszego materiału i 4 razy taniej. :) A, no i jeszcze, coś pomiędzy dwoma kategoriami, mam oznaczone karty, czyli w sumie to karty dla niewidomych, z tym, że sama je sobie oznaczyłam. :)
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
szachy i własnoręcznie oznaczane, foliowe karty. Kiedyś miałem statki dobrze dostempne, bo pola były oznaczone kropkami, na podtopione statki nakładało się takie pokrywki jakby
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.
Mieliśmy kiedyś statki, w których były takie kołeczki wkładane w te pola, w które się trafiło albo oni trafili. Trzebaby tylko jakoś oznaczyć kolory tych kołeczków... chociaż... były dwa pola, jedno z twoimi statkami, i drugie, na którym się oznaczało gdzie się samemu trafiło, to w sumie te kolory nie potrzebne, jak się gra w dwie osoby
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
Kiedyś na imprezie po kilku piwach kolega wkręcił się, żebyśmy zagrali w karty. Kart znaczonych nie miałem, więc wpadliśmy na pomysł, żeby ściągnąć schemat alfabetu brajla z internetu i oznaczyć je długopisem. Dało się!
Ja statków osobiście nie miałem, ale mój sąsiad miał i grywałem u niego. Ja ogulnie bardzo często grałem w planszówki podczas dzieciństwa. Do dzisiaj w moim domu są jeszcze: Chińczyk, piraci atakują, biznes po europejsku i postaw na milion. Natomiast grami, w które grałem w dzieciństwie ale już nie nadają się do użytku są: Szczęśliwa siudemka- powód: zbyt poluzowana i niestabilna plansza. Eurobiznes- powód: wszystko poniszczało z powodu starości lub bezpowrotnie zaginęło.
To może dobrze, bo tam pieniądze są z drewna. Taki dość mały paseczek jest warty 25000 zł i jak wiadomo jest ich 40. Poza tym niedopracowane jest to, że na sporej ilości kart z pytaniami są dwie takie same kategorie i w takim przypadku jedyne, co możesz wybrać, to numer pytania. Tak nie powinno być.
Wolę ciebie wolność!
This site uses cookies to enhance your experience.