Ja na szczęście mam domofon na kod, ale z przyciskami no i dorobiłem sobie ten czip. Mam nadzieję, że nikomu nie będzie się chciało tego wymieniać na dotykowca.
Ja mam domofon firmy Laskomex z panelem dotykowym, ale cyferki są wyczuwalne pod palcem, no i nauczyłem się gdzie co jest, więc z wpisaniem kodu nie mam problemu. Co do okrągłego kluczyka, też takie coś posiadam, przykłada się to do takiego okrągłego zagłębienia na domofonie, które jest otoczone taką cieniutką metalową ramką.
Lwica widziałem takie domofony chociażby w Warszawie o jakich piszesz prawdopodobnie tylko pytanie czy szukając palcowo np. dwójki brajlowskiej nie naciśniemy przy okazji sąsiedniej jedynki i trójki, lub sąsiednich idąc w dół?
To zależy od modelu. są takie, w których wystarczy delikatnie dotknąć i takie, w których trzeba cokolwiek nacisnąć. Mało tego, w przypadku tych drugich czasem można regulować sobie siłę potrzebną do aktywacji. Sprawdzałem w instrukcji obsługi.
Ja tam na zwykłym domofonie dotykowym wpisuje. Nie to żebym się przechwalał, ale przecież trzy rzędy cyfr po 3 w każdym, w lewym donym rogu kluczyk w prawym kasowanie i na dole po środku zero, no idzie się nauczyć tego. Pastylki nie mam, mam klucz ale zamek się zacina a mi i tak nie chce się wyciągać klucza.
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
Tyż pastylkę Mom. Dotykowiec naszą klatkę zdobi. No i kluczem często gęsto otwieram bo najszybciej i bez szkód - (czyt. dzwonienia bez sensu po sąsiadach :P )
Sygnatura:
Cis najzieleńszy jest zimą; ma zwyczaj śpiewać kiedy płonie.
My właśnie mamy w Wawie takiego dotykowca, w którym są ślicznie nadrukowane brajlowskie cyfry i naprawdę musiałabym się wysilić, żeby dotknąć nie tego, co trzeba, bo trzeba się wręcz wysilić, by zaskoczyło. I tak, odkryłam to po 4 latach mieszkania tam. :p
Ja w obecnym miejscu zamieszkania mam na przyciski domofon, ale otwieram za pomocą okrągłego kluczyka. Jak mieszkałam u babci miałam dotykowca i to niestety takiego czułego, że wystarczyło lekko dotknąć i już się wpisywało. Najgorsze, że ktoś mieszkał pod jedynką i jak się ją wcisnęło i nie dodało się innej cyferki szybko to dzwoniło się do sąsiada. Kiedyś kolega mnie uczył obsługi tego dotykowego tałatajstwa i chyba z dziesięć razy pod rząd zadzwoniłam pod tę jedynkę. Potem załatwiłam sobie żeton i już nie miałam problemu.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
ALbo inaczej: jeśli tego nie potrzebujesz, no to się nie ucz, ale czasem taka potrzeba się pojawia. Ja też nie umiem, choć pewnie bym dała radę się tego nauczyć, ale chyba głównie dlatego, że nigdy nie musiałam tego dokonać.