fajnie, że można psa oddać jak on pracować nie może, większość nie oddadje, bo biorą go osoby, któe kochają a przynajmniej lubią psy, no ale nie każdy może mieć psa do końca i dobrze, że ma możiwość rezygnacji.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
Dokładnie, szczególnie, że piest, to też odpowiedzialność. Jak człowiek sam wie, że już się nie da rady zajmować psem, to lepiej, żeby oddał, niż żeby się nie zajmował.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
E... A dzieci też byście oddali? Wiem, przejaskrawiony przykład, ale wiecie, nadal mi się to kojarzy z bezdusznym wyciskaniem soków. Jak się bierze psa przewodnika, to jednak powinno się być świadomym, że on kiedyś odejdzie na emeryturę, bo to chyba logiczne, że do "śmierci" nie będzie pracował. Generalnie jak ktoś nie możę zajmować się psem, czy to normalnym, czy przewodnikiem, to jakby inna sytuacja, choć jednak to też zależy, bo można "nie móc" i "nie móc". :) Dla mnie w takim wypadku uzasadniona jest jedynie sytuacja nagła, losowa.
Ja nie wiem ile lat żyje pies, ale jak ktoś mieszka w mieszkaniu to jak wyobrażasz po niewidomemu wyprowadzać psa na emeryturze i aktualnego przewodnika?
Po 1: Wierzę, że się da, bo jednak przewodniki z dnia na dzień nie stają się mega agresywne i nieokiełznane, przy nodze iść potrafią, na zawołanie przyjdą itp, a po 2: O tym niestety też trzeba myśleć przed. Pies to jest jednak inwestycja, kochani, tak ja to odbieram. On nam, my jemu, tak to jest w moim mniemaniu.
Aspekty moralne mnie ni interesują specjalnie, bo każdy robi jak chce, ja jeśli wezmę psa to nie oddam go, bo lubię ogólnie psy i nie będzie to tylko pracownik, ale są różne sytuacje i naet jak korzysta 1 osoba na 100 to fajnie, że psa oddać można. PS, dzieci też oddają ludzie;P
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
Julitka, przecież mi chodziło o to, że nie może, bo np. sam już nie bardzo ma siłę, czy coś i wie, że nie jest w stanie ogarnąć tego fizycznie. Poza tym dzieci, to zły przykład, bo 1. inne są powody niemożności zajmowania się, po 2. dzieci jednak rosną i w pewnym momencie, za przeproszeniem, same się też na spacer wyprowadzą. WIęc nie porównujmy tego, bo zaraz nam sięwielka dyskusja zrobi, a mi chodziło trochę o inną sytuację.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
Piter- normalnie. Ja jakoś wychodzę raz z jednym, raz z drugim i jakoś daję radę. Tylko dobrze mam o tyle, że nie mieszkam w mieście, więc ja jak i psy mamy pole do popisu. Pewnie w mieście też dał bym radę, ale wtedy nie miał bym dwóch psów. Sprawa wygląda gorzej, gdy takiego szczeniaczka dopiero uczymy chodzić na smyczy. No tu akurat raczej będzie osoba widząca potrzebna. Dużo też zależy od psa, ale moje psy są w miarę ułożone, takwięc jakiegoś dużego problemu nie mam. Nawet z moim małym kundelkiem i laską mogę spokojnie iść, tylko wiadomo- w tym przypadku ja będę robił za przewodnika psa a nie odwrotnie.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Ciekaw jestem jak z poziomem wyszkolenia u tych psów z Poznania.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
hej wszystkim taki zapłon ze mnie, że dopiero dojżałam ten wątek Od prawie 3 lat pacuję z psem przewodnikiem wyszkolonym przez fundację Vismaior z warszawy. Ma na imię miłek i jest czarnym labem
Jest posłuszny, czy czasem lubi sobie zrobić mały skok w bok? Mój Baster bardzo często, szczegulnie jak zobaczy wodę, to wtedy go już nic nie interesuje, ale przypominam, że nie jest przewodnikiem.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.