Ja najbardziej lubię szóstkę. Bo jest to część, która pokazuje niby już prawie dorosłego Harregom, ale niedokonca.A i jest tam najwięcej nawiązan dorzeczywistości.
Ja najbardziej lubię chyba trójeczkę. Jeszcze dość lekka, za dużo ludzi to tam nie ginie, a już zaczyna się coś dziać. No i, z sentymentu, jedyneczkę. Dwójeczka też niczego sobie, chociaż najmniej z tych trzech.
Daaawno nie czytałam. Każda część miała swoje uroki, ale trójkę lubiłam może trochę bardziej, bo zakończenie miała w sumie najlepsze spośród wszystkich części, a czwórkę, bo tam mamy najwięcej, że tak poiem fajerwerków, bo turniej, bo mistrzostwa i trzymające w napięciu zakończenie. Chodzi o to, że akcja nie ograniczała się tylko do tego otoczenia i pomysłów, które były wcześniej. Szóstka też mi się bardzo podobała ze względu na wspomnienia, które Dumbledore pokazywał Harremu.
Cześć! Ja też jestem fanką Harry'ego i najbardziej lubię części trzecią, czwartą i piątą. Chyba najwięcej się tam dzieje, tylko mały minusik co do piątki, śmierć Syriusza jest niepotrzebna.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
Dla mnie czwurka, piątka szóstka i siódemka, bo zori się ciężko. Lubię śmierć W czwurce czeka się na te zadania i czuć niepokuj, w piątce też mamy tajemnicę i niesprawiedliwość. Szustka i siódemka są mroczne ciężkie.