Jeszcze dodam, że zamiatanie miotłą zasadniczo przebiega następująco:
1. bierzemy miotłę i podchodzimy do najbardziej odległego kąta.
2. Trzymając miotłę jedną, a jak komuś się lepiej podoba, to dwiema rękami, zagarniamy śmieci od tego kąta. Mi się sprawdza szmyranie raz koło razu, mniej więcej o szerokość powierzchni zamiatającej, zaczynając zawsze przy ścianie. Wtedy łatwiej utrzymać kierunek i nie zostawiać śmieci pomiędzy.
3. Zależnie od wielkości pomieszczenia i ilości śmieci, nagarniamy sobie kupę śmieciuchów albo kilka.
4. Każdą już uformowaną kupę po ślepemu najwygodniej zmieść potem zmiotką na szufelkę, oczywiście na kolankach/kucając.
5. Kontynuujemy proces, aż nie będzie czysto.
Jak sądze, niektórzy z czytających zachodzą w głowę, po kiego grzyba właściwie miotła, koro i tak najwygodniej zmiotką? Spróbujcie sobie zmiotką na kolanach wymieść 30-metrowy garaż czy inny korytarz, to zrozumiecie.