PSE Forum mieszane

Wasze sny

Started by lukasz1993258 345 posts last post 6 months ago Page 12 of 18

#221

Transcription

No, ciekawie, ciekawie, ciekawie z tą kozą, to prawda. Potem ta koza, jak właśnie Rocky ją wypłoszył, bo on chyba ją ugryzł w końcu i ona gdzieś chodziła po tym, ona łaziła gdzieś po klatce, coś tam ludzi gryzła, potem gdzieś tam wyszła na zewnątrz, masakra.

Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#222

Transcription

No to mi się dzisiaj śnił sen, można powiedzieć powalający, nie wiem w ogóle co to miało jakby odzwierciedlić ten sen, że byłem tutaj z Łukaszem na Lesznie, no i ktoś żeby poszedł z nas do sklepu. Mi się nie chciało i Łukaszowi się nie chciałem, to w końcu Łukasz się wkurzył, owszem poszedł do sklepu, ale przez całą drogę szedł, klaskał i śpiewał la la la. Także w końcu sąsiadka przyszła, czy my jesteśmy zdrowi, no ja mówię, że no bo kolega się nie podoba to, że musi iść do sklepu. No i szedł, klaskał i całkowicie. Cały czas może powiedzieć ci la la la, a to była jakaś nie wiem dziesiąta, przecież było późno i sąsiadka się właśnie skarżyła, że nie może spać, bo komuś z nas po prostu może powiedzieć odbija.

Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#223

Transcription

Słuchajcie, ja nie wiem co to mogło oznaczać, w każdym razie śniło mi się w dniu dzisiejszym, że dostałem trzy maszyny Bejrowskie. Jedną Tatrę i dwie Eryki. Nie wiem co to mogło oznaczyć, ale taki sen był. Dziwne. Potem było coś takiego, że... Byłem w jakimś domu na wsi, bo to na bank była wieś. Pamiętam, że byłem w pokoju, który nie był i większy i najmniejszy, znaczy, w którym nie był zarówno mały, jak i duży, tylko był taki pół na pół, a na dole był największy pokój. A potem śniło mi się, że siedziałem z Madzią, no i okazało się, że jakaś ktoś, właściwie ktoś przyniósł tutaj, że tak powiem, moje wszystkie dokumenty ze szkoły. Jakaś młoda dziewczyna. Której nie znam po głosie, której właściwie nigdy nie znałem po głosie, spytała się mnie, znaczy, zaczęła przeglądać dokumenty i potem mówi, no, z historii, że coś tam nie odrobiłem i takie tam. A sen się skończył na tym, kiedy Madzia się mi pytała, kiedy zamierzam, czy kiedy bym się chciała pobrać, coś takiego. Czy kiedy się zamierzam oświadczyć, coś takiego było. W każdym razie sen się skończył. Dziwne.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#224

Transcription

Z tymi snami to jest różnie jakby, można byłoby to różnie jakby brać, bo co do tych maszyn no to, a to są różne takie dziwne podświadome sny, tak samo mi kiedyś się śnił Zoom H6, jakby o którym w ogóle jakby nie marzyłem, bo no nie chcę mieć tego Zooma z powodu wielkości, nie podoba mi się gabarytowo, więc jakby w ogóle o tym Zoomie nie marzyłem, no a śnił mi się ten Zoom. Z tą szkołą no to różnie można, to ze szkołą mi się też bardzo różne często sny śnią i z technikum i z królewskiej, że coś nie zaniczone, że coś, a to, że pobrać z Marzią, kiedy się zamierzasz, no to nie wiem, może czas na zaręczyny. Kto tam to wie, no wiadomo, że mi się tylko tak spekuluje, ale nie wiem, może to czas, nie wiem, jakiś taki w najbliższym czasie, może czas na... jakiś taki czas na właśnie zaręczyny, jeżeli kiedyś się pobrać, czy coś, to może po prostu bliżej dalej niż do jakiegoś tam zaręczenia i powoli legalizowanie tego stricte związków, ale to są tylko jakby moje takie spekulacje, bo kiedyś mi też się, kiedyś też mi się śnił własny ślub, no więc, więc tak.

Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#225

Transcription

Co najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że ja o tych maszynach w ogóle nie myślałem. I to jest właśnie najdziwniejsze w tym wszystkim. I tego nie potrafię pojąć. Skąd takie sny się mogą brać?

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#226

Transcription

Tak czasami jest. Ja też właśnie, słuchaj, jak mi się ten Zoom H6 śnił, to też zupełnie o nim nie myślałem, a mi się przyśnił, więc tak czasami takie głupie sny są.

Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#227

Transcription

Witajcie, a więc co do snów, to dzisiaj miałem bardzo dziwny sen. Takiś taki w ogóle, nie wiem, bez sensu. Wiadomo, że coś tam może siedzieć w podświadomości, ale siedziałem sobie na team talku, Łukasz pojechał do Tarnowa, łóżkownik Lukasz199358 pojechał do Tarnowa, no i ja sobie siedzę na team talku i gram w Dragon Ponga z łóżkownikiem violinist i nagle jakieś alarmy, jakieś coś tam na sygnale podjechało pod nasz blok, tu należnie. No to ja, w ogóle ciekawe, bo miałem S10 Samsunga, który nie przeszedł z powodu kredytu, ale nie żałuję, bo dostałem aktualizację do Androida 10 i telefon mi się nie ma, no ale miałem i zacząłem to nagrywać na grupie Ciekawe Nagrania. No i w końcu stwierdziłem, że ja tam idę na dół, no zobaczyć co tam się stało. No i tam szedłem na dół, oczywiście klatka już otwarta, no i jakąś tam obsługę spotkałem i zapytali mnie, czy znam sąsiadów tej klatki. Ja mówię, że no tak średnio, bo w sumie, tu się sąsiedzi nie integrują, a o co chodzi? Czy znam masażystę z tej klatki? No tak, a o co chodzi? No bo coś tam musi jakaś krzywda dzieje i trzeba masażyście coś tam pomóc. Ja mówię, że masażystą z tej klatki to jestem ja i nic mi się nie dzieje. Oni, o kurcze, no i mówię, że w takim razie mam iść z jednym z nich, pokazać dokumenty, oczywiście wiadomo. Poszedłem, wywaliłem się na schodach, kolano sobie zdarłem, żeby mnie bolało, no ale poszedłem i pokazałem dyplom, że jestem masażystą, no i że nic mi się nie dzieje, bo że niby coś tam się komuś coś działo. No i oczywiście, wiadomo, on mówi, żebym się jeszcze na tych schodach nie zabił, no i wyszedł. Ja oczywiście, wiadomo, że tą S10 znowu zacząłem nagrywać w stereo, tą całą interwencję. Potem znowu wybiegłem, wyszedłem i zacząłem to nagrywać i oni zaczęli szukać właśnie tego masażysty, któremu jakaś tam krzywda się dzieje. No więc ten dziwny, pochrzaniony, nie wiadomo jakby, co miał, nie wiedział do wniesienia, no ale coś takiego się śniło. No i że wiem, że wtedy, że miałem następnego dnia do Krakowa jechać, do Ustko Mikomacin 007.

Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#228

Transcription

Dzień dobry, witam was o poranku. Mieli państwo, taka dosyć dziwna informacja, że śniło mi się w dniu dzisiejszym, że wyszła wreszcie jakaś beta LTE na iOS. Co prawda nie wiem co ten sen miał oznaczać, ale coś niby wyszło. Więc no kto wie, czy może w końcu widzi jakaś wersja na iOS LTE, bo chciałbym sobie potestować, a póki co możliwości brak.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#229

Transcription

No jakby tak z sennika odczytywać, to gdzieś tam coś tam czytałem na ten temat, kiedyś tam i kolega się interesował snami, co dany sen może jakby oznaczać, no to ci się ta beta śniła, gdyż jakby chcesz tej bety, chcesz tego iOSa, czy LTE na iOSa i że bardzo ci na tym zależy i jeżeli człowiekomu na czymś zależy, no to to się śni. Więc tak mniej więcej można było to interpretować ten sen, a ten mój z masożystami, no ciekawe, nie wiem co to miało oznaczać. No i też jakieś pragnienie S10 było, no dziewiono, że już nie będzie S10 i nawet już jej nie chcę, ale jeszcze wtedy te pragnienie tej S10 było, gdyż po prostu miałem doki tu mikrofon w telefonie.

Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#230

Transcription

No nie ukrywam, że bym sobie chciał potestować, ale nie wiadomo ile jeszcze będzie trzeba czekać, bo generalnie czeka się od 2018 roku jak pamiętam, to już trochę czasu minęło, ale to nie o tym wątek, ale jeżeli chodzi o sny, no to ja mniej więcej też słyszałem, że jeżeli się czegoś naprawdę pragnie i się czegoś chce, to się to może człowiekowi przyśnić. No tylko czy to oznacza, że to jest już wkrótce?

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#231

Transcription

Witam was bardzo serdecznie w dniu dzisiejszym miałem znowu sen dotyczący eltena tylko, że w tym śnie Mateuszu to ty miałeś te eltena na IOS nie wiedzieć dlaczego i pamiętam, że chciałem ją od ciebie jakoś sobie zgrać z telefonu a ty w tym śnie mówisz zaraz ci to zgram zaraz ci to zgram tylko muszę coś znaleźć no i rezultat był tylko taki, że to się tak czy owak nie znalazło ale nie pamiętam dokładnie o co chodziło w każdym razie mówiłeś mi, że bez tego nie możesz mi nie możesz mi zgrać bety eltena na IOS

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#232

Transcription

O matko! Czyli w takim razie ty, Łukaszu, widzę, że bardzo pragniesz bety LTE'a na iPhone'a. Jeżeli ci się to śni cały czas, no to musisz tej bety bardzo chcieć mieć. No, nieźle. Ale numer.

Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#233

Transcription

Witajcie! Jeszcze się nie wypowiadałam w tym wątku, ale mam dosyć ciekawe sny. Generalnie, jeżeli je mam, są moim zdaniem bardzo ciekawe i pamiętam je z najdrobniejszymi szczegółami. Na przykład miałam taki sen, że po prostu kupiłam sobie wrotki takie z butem od razu, z kółkami, czterema, wiązane na sznurówkę i śniło mi się, że jeździłam jakby po moim osiedlu w Bielsku Białej, tam wokoło bloku, w ogóle i jak się idzie, Mati D25 będzie to wiedział, jak się idzie tam do apteki, do euro, przez cały ten długi taki łącznik, wszędzie wjeżdżałam, tak bez zatrzymania, gdzie popadnie w ogóle, jeździłam między samochodami, które szybko jechały, w ogóle jakiś cyrk na kółkach, nie wiem, na przykład śniło mi się, że była wojna i siedziałam w takim głębokim okopie, i chciałam się z kimś pożegnać, i wyjęłam głowę, i chciałam powiedzieć, że jestem, że żyję i dostałam kulkę po prostu, i no. Co mi się jeszcze śniło? Śniło mi się na przykład, że wybrałam się na jakąś samotną przechadzkę gdzieś w góry, czy gdzie? W każdym razie wiem, że padał bardzo deszcz, silny deszcz był, duży wiatr, była burza, góry, po których się wspinałam, miały takie grube liny po jednej i drugiej stronie, i ja się tego trzymałam, i wchodziłam, i po pewnym czasie kamienie, po których się wspinałam, trzymając się jakby lin po jednej i drugiej stronie, zamieniły się w takie wielkie, grube bryły lodu, i po tych... po tych bryłach lodu płynęły potoczki, takie rwące, jak to w górach szumią, tak, jak się jeździ na obozy, na wycieczki jakieś, i się słyszy potoczki górskie, to koło tych lin właśnie po jednej i po prawej stronie płynęły takie potoki, i odmywały jakby te bryły lodu, i po prostu ja musiałam po tym iść, mokły mi strasznie buty, w ogóle jakaś taka dziwna sprawa była, i w ogóle był ten wielki, taki mocny deszcz, i grzmiało, i w ogóle nic nie słyszałam, tylko syczenie tej wody, grzmoty, ten deszcz, silny wiatr, i w ogóle byłam zdezorientowana strasznie, i potem, jak już chciałam wejść na górę, na samą górę tam, zobaczyłam takiego wielkie, wielkie psisko, białe psisko, z takiej, jakby sierś miało, jak taka wata, czy jak... jak... jak... grube, bardzo łapy, masywne, on, on strasznie wielki, jakby, jakby Bernardyn, czy jakiś taki naprawdę przeogromny pies, może ważył ze 100 kilo, z 90, i po prostu, jak ja nie zbliżałam się do niego, to było okej, ale jak ja się zbliżałam, zbliżałam, to zaczął, na mnie szczekał, i nie mogłam jakby zdobyć tego szczytu, nie wiem. W ogóle się nie ruszał, ani nie schodził do mnie, ani nic, tylko stał po prostu w miejscu i... i szczekał. Jeszcze niedawno, tutaj też, będąc w Bielsku, miałam sen, że pojechałam z rodzicami na wakacje do jakiegoś pensjonatu, i wynajęłyśmy pokój, ja miałam pokój z siostrami dwiema, bracia mieli osobno, i rodzice osobno. I... Była taka dziwna akcja, bo u mnie w pokoju stał jakiś wózek. Głęboki wózek, dziecięcy. I ja postanowiłam do tego wózka zajrzeć. I mówię, coś tam leży, nie? Coś mi to się nie spodobało. Jakby dziecko, i... i... Jakby ja już tam przestałam się tym interesować, bo się tego bardzo przestraszyłam. Ale potem zobaczyła tą moją córkę. Moja siostra Karolina. I ja powiedziałam, że ja powiem to wszystko mamie. Bo... bo to jest dziwna sprawa. No i to dziecko było takie sine, chude. Takie... no leżało, zimne, sztywne. I potem... Karolina powiedziała, że mam się odsunąć. I ona jakby ten wózek złożyła. I gdzieś go tam schowała, wcisnęła w kąt. I razem z tym dzieckiem go złożyła. Nie wiem, jak ona to zrobiła. Ale potem, jak przyszedł czas pakowania się do domu, to moja mama ten wózek zauważyła. I spytała się, czemu myśmy nie powiedzieli nic wcześniej, że jest coś takiego. A... I okazało się, że to jest jakaś zbrodnia sprzed 10 lat w ogóle podobno. Bo po tym konsekwencji... Mój brat się przyznał, że to jakoś, że on tu był. Że to jest jego dziecko niby. Że w ogóle... no jakiś cyrk na kółkach. Strażnie dziwny sen. No ja mam tendencję do bardzo, bardzo dziwnych snów. Jeżeli chcielibyście tak opisywać szerzej swoje sny, czy o tym opowiadać, mogę zaprosić was do mojej facebookowej grupy. To jest grupa Pociąg do Morfeusza, czyli Świat z nami malowany. I tam ludzie właśnie opisują swoje sny. Także jeżeli macie ochotę odwiedzić, posłuchać, czy poczytać sobie tak, co tam osoby piszą, czy czym się dzielą, to serdecznie z mojej strony zapraszam.

#234

Transcription

Witajcie Eltenowicze. Ja wam teraz opowiem dosyć dziwny sen. No naprawdę on był dziwny i nie wiem co to miało w jakimkolwiek stopniu oznaczać. Co prawda śnił mi się ten sen z przedwczoraj na wczoraj, ale zapomniałem po prostu wczoraj się w tym wątku wypowiedzieć w związku z powyższym teraz to uczyniam. Mianowicie to był sen dosyć dziwny, ponieważ ja w tym śnie byłem w Sosnowcu. Na dworcu. No i wszystko byłoby pięknie gdyby nie to, że byłem, że tak powiem w samych spodenkach i w podkoszulku. No i okazało się, że czekałem na pociąg, który jechał do Krakowa. No i faktycznie. I wtedy ten pociąg przyjechał i ja wtedy mówię do ochroniarzy, że wypadałoby, żebym się w coś ubrał ewentualnie, więc czy mógłbym ewentualnie pójść do domu szybko się ubrać, spakować i wrócić, a oni mówią przecież pan tutaj zamawiał, zamawiał pan ochronę i wyraźnie pan powiedział, że pan będzie w spodenkach i w koszulki. Ja mówię, no to w takim wypadku, kiedy jest następny pociąg do Krakowa? No tam był pociąg o dziewiątej rano, a ktoś z ochrony mi powiedział, że następny pociąg jest dziewiąta piętnaście i, że potem przez cały dzień pociągu nie ma. I, że jakiś jeszcze inny do Krakowa jest dopiero o godzinie czwartej nad ranem. No, a... Tak jak mówiłem, nie wiem co ten sen miał znaczyć. W każdym razie, no w tym śnie, na tym dworcu nie miałem jakichkolwiek bagaży, prawdę mówiąc nic nie miałem.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.

#235

Transcription

Witajcie, a propos snów, to wiadomo, czasami potrafią się na pierwszej nocy śnić straszne głupoty, mi się śnią, nie wiem jak innym, bo jak wszyscy wiedzą lub nie się przeprowadziłem, no i była taka akcja, że z niedzielę do poniedziałku była pierwsza noc, no i mi się śniło, że przyjechałem z Bielska na święta. No i mamę mi odebrało dziwą autobusem, no i że oni jakiś tam większy dom gdzieś tam mieli, coś tam, że tam nie ma miejsca czy coś, no i mama mówi, że mogę spać w starym domu, tam gdzie mieszka teraz babcia, ale co ciekawe, nie dość, że w tym domu było zimno, to jeszcze jakoś mama jakoś mnie tam dziwnie wprowadziła i posadziła na tej kanapie, co miała babcia. Mówi, że mi się tym wszystkim tutaj, mam coś tam do przykrycia, ale jak chciałem stać, żeby nie wiem, gdzieś tam wyjść, to normalnie moje nogi zaczęły zapadać się w takie dziury, że jakieś tak było, że podołga była tak rozkuta, że normalnie może było wpaść w takie doły totalne, że mogłem gdzieś tam pod fundamenty wpaść i w ogóle, i zaczęło się jakoś tak robić strasznie cicho, pusto. No i w ogóle była totalna cisza w tym domu. Mówi, że zimno, i że ja w końcu z czymś rzeszczę, że się boję ratunku, niech ktoś mi pomoże, bo ja nie mogę tutaj być. Się normalnie obudziłem, jeszcze nie wiedząc, gdzie jestem, bo myślałem, że nie wiem, jakoś za cicho by mi było, jak należnie, i z całej siły jeszcze w dodatku wywalniałem głową o półkę, którą mam nad łóżkiem, no to to mi już w ogóle totalnie rozbudziło.

Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#236

Transcription

No to witajcie, to ja miałem dzisiaj bardzo porąbany sen, mam nadzieję, że mi się to wszystko zrobi tak, jakbym oczywiście chciał, bo robię eksperymentalne nagranie, bo inaczej tego nie pokażę, jak nie pokażę z dźwiękiem, że sobie byłem akurat w Bielsku Białej. Przyjechałem do użytkowniczki Ewelinka, my sobie tam siedzieliśmy, rozmawialiśmy, no już był to wieczór, gdzieś godziny nocne, no to ja mówię, że jeszcze trzeba będzie wyjść z psami na wieczór, żeby po prostu po tym już z nimi nie wychodzić, nie wiadomo o której, żeby wyjść z psami, dać im jeść i będzie spokój. No i siedzimy, siedzimy, dadamy coś tam jeszcze, ja mówię, dobra, to się zbieram, żeby z psami wyjść i nagle w kuchni pojawił się taki dźwięk. Nagle coś takiego zaczęło robić, nie wiadomo skąd to się w ogóle wzięło. Psy zaczęły cholernie szczekać. No i każdy z nas bał się tam po prostu wejść, bo to się jakby zrobiło się nagle po prostu, nagle jak siedzimy i nagle zaczęło coś takiego robić. No i ten dźwięk zaczął się jakby do nas się po prostu zaczął się przesuwać, to zaczęło jakby coraz do nas coraz wolno, wolno, wolno. No tylko może wolniej tak jakby powiedzieć, że ta maszyna teraz chodzi. Zaczęło się to do nas. Przesuwać. No to my, spanikowani, zamknęliśmy się w pokoju, psy za nami, a to wyjechało na pokój i próbowało tam do nas wleźć. No to już już mi nie wiedzieli co robić, zaczęliśmy cholernie brzeszczeć. No i okazało się po prostu, że jakaś maszyna tam wjechała dziwnie do nas. Właśnie jeździła, jeździła, tak robiła, robiła. No i w końcu... No i nie wiedząc co już mamy robić wyskoczyliśmy przez balkon po prostu i stwierdziliśmy, że my tam nie wracamy, a ta maszyna sobie tak robiła i jeździła. Na koniec dodam, że to była maszyna, ten dźwięk co teraz włączyłem, to była po prostu maszyna do wypiekania chleba jak ona tam rozrabia to ciasto, to właśnie tak ta maszyna chodzi.

Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#237

Transcription

Witajcie, sen mniej więcej sprzed godziny. Śnił mi się, że miałem zacząć szkołę masażu i czekałem na ulicy Konopnickiej na autobus 144 lub 194 na Miprostal. Spotkałem po drodze Marcina 007. Gdzieś tam jechał z jakąś tam panią, umawiał się na masaż, no i tak wszyscy stoimy. I nagle dzwoni do mnie kolega z klasy, który był ze mną w klasie ok. na Królewskiej i mówi, że z powodu pandemii nie ma prądu w szkole. I że prądu nie ma do odwołania. A ja mówię, no to jak ładować komórki czy coś. No, że być może szkoła uruchomi gniazdko jedno na po prostu wszystkich. A ja takie, o nie. To masakra. No i potem jechałem w tym autobusie i jakoś tak zacząłem jakiś tam żar czuć, że po prostu tyle się wystarczyło. Chciałem o tą szkołę, żeby jeszcze raz ją zacząć. I że najprawdopodobniej z powodu pandemii nie będzie szkoły. Będę musiał znowu wracać do Bielska. No i się zastanawiałem, czy można by było zrobić tak, żeby sobie codziennie z Bielska po prostu jeździć do Krakowa, żeby jakoś utrzymać ten Kraków.

Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#238

Transcription

No to witajcie. Dzisiejszy sen to po prostu powala wszystko. Nie wiem skąd się w ogóle takie sny biorą dziwne. Zwłaszcza, że ostatnio nie czytałem nic takiego związane z Harrym Potterem. Ale sen był właśnie dotyczący tego, że po pierwsze w ogóle była jakaś polska szkoła magii, w której byłem. No i tam miałem paru znajomych oczywiście. No i przyszedłem w szkolenie w jakimś tajnym bractwie, jakiejś mocy, nie wiadomo jakiej w ogóle, magia bez różdżki, nie wiadomo co, gdzie, jak. Była taka akcja, że stwierdziłem, a skoro jestem potężny, no to czemu by nie przyjść się do tego lasu. No i wziąłem tam znajomych, poszliśmy sobie do tego lasu. Tylko oczywiście też zakazano mi z tego całego bractwa pokazywać co naprawdę umiem. Czyli po prostu na zasadzie tylko jakieś tam podstawowe, niby coś tam tłumaczyłem, to co było ponad, jak to się mówi, program szkolny, to tłumaczyłem, że po prostu się uczyłem, siedząc w bibliotece, tylko po prostu nikomu nie mówiłem, bo nie chciałem, żeby wyszedł na jakiegoś kujona. No i jakoś to tam łyknęli. No i potem była akcja, że tam jakiś pokój rytuałów był w tym lesie, jakaś taka, nie wiem, drewniany taki jakby domek, czy coś takiego. No i coś tam nas ciągnęło. Ja stwierdziłem, że ja tam nie pójdę, koleżanka tam powiedziała, że tam nie pójdzie, ale znajomy tam w las. No i go tam po prostu wciągnęli, żeby coś tam wykonał. No oczywiście do dyrektora zostało coś tam, jakiś promień wysłany, no i my żeśmy pobiegli szybko do szkoły. No i mówię, że jakiś tam do tego domku przyszedł i tam po prostu każą mu coś wykonać, że po prostu jest jakby bezwolny. Czyli musi po prostu to. Wykonać. Nawet sam dyrektor się tam bał iść. Ja też powiedziałem, że się boję, chociaż stwierdziłem, że w nocy jak wszyscy pójdą, to się tam teleportuje po prostu i go uwolnię, no bo byłbym w stanie. Tylko, że wiadomo, że nie mogłem za bardzo po prostu pokazywać, co potrafię. Jedynie co, to po prostu stwierdziłem, że nauczyłem się legilimensji, czyli po prostu grzebanie w myślach, w umyśle. No i stwierdziłem, że... Mogę po prostu spróbować wędrzeć się do jego umysłu i spróbować telepatycznie go przekonać, żeby on tego nie robił. No i usiedliśmy w pokoju wspólnym na fotelach. Ja próbowałem to zrobić, udało mi się oczywiście. Próbowałem go przekonać telepatycznie, żeby on tego nie robił, ale za bardzo to nie wychodziło, gdyż tam te pole było silniejsze. No i dyrektor zapytał mnie, jak ja to zrobiłem. Mówi, że ćwiczyłem parę lat. I że miałem jakiś taki kamień, że jeżeli oni złapali jakby za ten kamień, to widzieli to samo, co ja. No i dyrektor oczywiście ze strachem, że ja tam nie wrócę. Koleżanka w sumie nazywała się Ania. Pytałem, czy ona sobie poradzi, czy mam też jej kamień dać. No ona, że no nie umiała aż tak bardzo, bo ona też się w sumie tego uczyła, ale że nie aż tak bardzo, no to też złapała za ten kamień. No i oczywiście wszyscy byli wielce przestraszeni. No i skończyło się po prostu tym, że... Dyrektor stwierdził, no że trudno. Jak to się mówi? Poszedł do siebie. Ania poszła spać. Wykorzystałem to, że nikogo nie ma i po prostu się tam teleportałem. Rozwaliłem to wszystko. Ten cały dom, po prostu poszedł z dymem. No i tam znajomego zmodyfikowałem pamięć. I go uwolniłem stamtąd. No i rano dyrektor się zdziwił, że ktoś tam był. I że to wszystko po prostu poszło z dymem, że był jakiś dym duży i w ogóle. No to ja powiedziałem, że znajomego po prostu tego Marka przyniósł ktoś w jakiejś takiej szecie z kapturem, w ogóle niewidoczny i powiedział, że nie zdradzi kim jest. Że po prostu kolega zakopał się lekko, myślnie i tyle. No a to byłem po prostu ja, tylko że nie mogłem się nikomu po prostu przyznać. Do tego co umiem, musiałem wszystko robić w ukryciu. A na lekcjach musiałem udawać ponad przeciętnego ucznia. Tłumacząc, że uczę się i kuję po prostu, bo jest wojna. Ale, że tego co tak naprawdę potrafiłem, to nie mogłem pokazać. Chyba, że bym się pojawił jakoś odpowiednio zamaskowany, to wtedy tak.

Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#239

Transcription

No, kiedyś też miałem takie sny, ale to zwykle jak się naczytałem jakiegoś fantazy, jak gdzieś tam kiedyś siedziałem na Tynieckiej, pogoda rzeczywiście nie nastrajała do wyjścia, nie było gdzie wyjść i w ogóle mało osób tam zostało, to czasami czytałem jakieś fantazy na necie, Harry'ego Pottera, jakieś takie pisane przez ludzi. No i potem miałem na przykład takie sny, jeden taki ze snów był taki, że wróciłem z szkoły, poprosiłem klucz do siebie, ale obok w pokoju 104 wyczułem jakąś zamaskowaną postać. No i też była taka akcja, że przyszedł do mnie Tajan 1991, no i mówię, że u was coś tam jest, no on mówi, że też wie, no i że bym poszedł z nim to sprawdzić, zanim inni wrócą ze szkoły, no to poszliśmy to sprawdzić. No ta postać się na nas rzuciła, ja zacząłem tam coś tam z nią walczyć, a Tajan się telefonem bawił, ja mówię, ty kurcze byś pomógł, a nie telefonem się teraz bawisz, bo tu jest akcja. A ten się dalej stoi i się telefonem bawi, a ja musiałem z tą postacią sobie jakoś poradzić, potem ona gdzieś tam zniknęła, no i dała nam jakąś tam kartkę, zostawiła, że o północy w podziemiach, bo tam w szkole były takie podziemia, gdzie były lekcje z historii muzyki, emisji głosu. I że o północy w podziemiach, że poszliśmy tam sprawdzić. Z Tajanem i tam jakaś walka się dosyć niezła wywiązała, no wtedy już Tajan pomagał, się telefonem nie bawił, no ale klasa wyglądała jak po przejściu tornado, nawet fortepian zdołaliśmy rozwalić.

Zapraszam do mojej biblioteki dźwiękowej :)

#240

Transcription

To znaczy się, jeżeli chodzi o sny takie fantastyczne, no to w sumie parę dni temu mi się coś śniło, bo teraz sobie tak przypomniałem, jak o tym wspomniałeś. Generalnie śniło mi się, że jakby to wyjaśnić, uczestniczyłem w trzeciej części Harry'ego Pottera. To znaczy po prostu wyglądało to mniej więcej w ten sposób, jakbym wpadł do myśl odziewni i po prostu to, co się działo w tej trzeciej części, nie było tam żadnych zmian, tylko po prostu czułem się tak, jakbym w jednej chwili, jeżeli dana akcja była na przykład rozgrywana gdzieś w wielkiej sali, na przykład jak przemawiał Dumbledore, to ja w tej sali jakby siedziałem obok. Nie siedziałem obok nich wszystkich, tylko po prostu ja byłem osobą, której nikt nie widział, nikt nie słyszał. Jak byli w zakazanym lesie, to ja tam też z nimi byłem, tylko po prostu tak, jakby mnie nie było. I takie coś też mi się śniło. Coś właśnie takiego dziwnego. Ale to chyba z Arepni tam nie było, coś takiego.

Przekonanego nie odwiedziecie od przekonania, tak samo nieprzekonanego do niego nie przekonacie.