Mój nick... No cóż... Parafraza nazwiska, używałem na starym dobrym KLango, no i jest też tutaj, a co... Teraz bardziej znany jestem jako Przedchwilny... A to no cóż... Jakby to powiedzieć. O mojej miłości do kotów każdy chyba już wie, więc jak się pewnego razu urodziły i nie miałem terminu na nazwanie zastanego zjawiska, a koty przed chwilą urodzone wydawało się jakieś przydlugawe, powstał nowy termin: Koty przedchwilne, a potem całe to wnioskowanie, że wszystko dąży do przedchwilności. I tak narodził sie Przedchwilny. Troszku dziwna historyjka, ale... Tak już się przyjęlo i.... Tak zostanie. :D
Powiem Ci jedną rzecz dziewczyno. Tak mi się podobasz, że rwałbym CIę niczym trawę w STW
Z mówieniem po nicku niż po imieniu mam dokładnie tak samo, tylko nie po tym, lecz po drugim teraz używanym. W domu, szkole, instytucjach mówią normalnie, ale w necie wolę tak. To konto w 2014 stworzyłem, dlatego taki nick mam, teraz znany jestem jako Dash, po prostu.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
Ja nie mam tegoż problemu, każdy mói jak chce, akurat częściej ludzie móią po nicku, powiem więcej.. Nie mam nawet problemu jeżeli chodzi o pisanie o ciężkich rzeczach podpisawszy się swoim imieniem i nazwiskiem, no chyba, że rzeczywiście moje informacje mogłyby mnie narazić na np. Utratę pracy, hejtami się nie przejmuję, bo generują je ludzie, którzy albo nie mają argumentów, albo z niezrozumienia, albo z zazdrości, bo nie osiągnęli tego co ja. W życiu wirtualnym też trzeba brać odpowiedzialność za to co się robi/pisze, nawet tutaj ten mój nick nic nie zmienia, wystarczy otworzyć wizytówkę i jestem łatwy do znalezienia.
Powiem Ci jedną rzecz dziewczyno. Tak mi się podobasz, że rwałbym CIę niczym trawę w STW
gdybym mógł opowiedzieć jakąś historie o moim nicku było by najs, no ale niestety wziął sie on tylko i wyłącznie z braku mojej weny twórczej i wszyscy tak domnie mówią., czy to pełnym nickiem albo skracają
cześć. Skrzypeńka? dlatego, że gram na skrzypcach. wymyśliłam ten nick, gdy zakładałam konto na klango. miała być skrzypaczka, ale to zbyt poważne, więc wyszła skrzypenka. no i tak przylgnęło już od10 lat. teraz mówi się na mnie skrzypeńka, czasem ktoś powie skrzypusia. Nawet mama jeden z moich numerów telefonicznych zapisała sobie w swojich kontaktach jako skrzypenka. Raczej nick już pozostanie, bo szkoda wymyślać nowy, a ten już przylgnął.
Witajcie. Żywek... Cóż, z Żywkiem wiążę się dość ciekawa, wg mnie, historia. Pewnego dnia, było to 28 sierpnia 2014, o ile dobrze pamiętam, gdy jeszcze nie było mnie na eltenie, albo i byłem, lecz pod innym nickiem i narzekałem na ten program, jaki to jest niedorobiony i jak to Dawid nie umie programować postanowiłem zadzwonić do Lasek, żeby się dowiedzieć, w jakiej grupie będę w roku 2014-2015. Zadzwoniłem do kierownictwa i dowiedziałem się, że nadal będę w III grupie na drugim piętrze. Wściekłem się niemożebnie. Zacząłem kląć, na czym stoi ten przeklęty świat, że same imbecyle przydzielają do tych grup, że robią to tak, żeby ludziom uprzykszyć egzystencję... Byłem wtedy u braciaka. Braciak, żeby oderwać mnie trochę od tyh chorych myśli porozrywania ich wszystkich na strzępy, wysłał mi jakąś dość długą listę imion. Może kiedyś popełnie wpis na blogu z jej listą. No w każdym razie wysłał mi tę listę imion. Na końcu natrafiłęm na dwa imiona. Żelisław i Żywisław. Zacząłem się śmiać tak opętańczo, że spadłem z fotela wraz z komputerem, który trzymałęm na kolanach. pośmiałem się trochę i było wszystko git. Nie wściekałem się na nich, że przydzielili mnie do tej III grupy. Potem braciak poszedł spotkać się z ziomkami, a ja sobie zadzwoniłem do takiej jednej Oli twierdząc, że ustawię sobie Żywisław jako drugie imię na fb. ja-majka może to pamięta, albo i nie pamięta, że faktycznie miałem przez długi czas na fb Żywisław jako drugie imię. Pewnego wrześniowego dnia, albo październikowego, napisałem do braciaka. Siema. Na co on do mnie cześć Żywuś. No i przez pewien czas byłem Żywuś, ale jako, iż zbyt dziecinnie mi to brzmiało, przechrzciłem się na Żywka. Ot i tak zostało.
Mój nick, można byłoby powiedzieć, to przyszły pseudonim artystyczny, jakim będę się posługiwał tworząc muzykę elektroniczną, dokładnie hardstyle. Jest paru artystów o pseudonimach, które kończą się nna słowie "master, "masterz" itp. np. hardstyle masterz, więc postanowiłem stworzyć własny pseudonim the blindmasterz, a właściwie, taj haj hest napisane w loginie.
Zawsze chciałem być Djem. Już w wieku siedmiu lat wyobrażałem sobie, że to ja puszczam muzykę w radiu, a nie prawdziwi Dje którzy akurat grali jakieś klubówki. W wieku ośmiu lat, moja wyobraźń była jeszcze bardzo bójna i i stąd wziął sie Dj Senter. I specjalniep isze to przez S a nie C, gdyż już wtedy tak postanowiłem.
Mój nick to tytuł filmu -mojego ulubionego filmu. Widziałem go już dziesiąt razy i mogę oglądać wciąż. Na dobre wyszło bo teraz już w TV niewiele poza światłem i że coś się rusza widzę więc obrazy mam w głowie :)
Spodobało mi się to i tak zostało - tego nick'a używam raczej wszędzie, tzn wszędzie gdzie się da.
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie wspierali i pomagali, wszystkim tym, z którymi miło się gawędziło i spędzało czas. Ostatnie zdarzenia przyspieszyły moją decyzję, odchodzę. Na koniec chciałem pogratulować moderatorom grupy o telefonach, Samodzielność oraz Polskie społeczeństwo działań skutkujących tym, że nie chce się tutaj zaglądać Mają wyłączność na słuszność, user nie ma prawa mieć innego zdania, a jeśli takowy broni swoich racji spuszczają ze smyczy swoją obronną maskotkę. Działania władzy pokazują jedynie, że wspomniana moderacja ma w głębokim poważaniu to co miśli zwykły user bez uprawnień moderatorskich, bo kimże taki user jest.. Brak wyjaśnień, merytorycznych, podpartych choćby regulaminem, to brak szacunku. Jak to nawet namiastka władzy potrafi uderzyć do głowy... Aha, kroplę czary przelał ban otrzymany za to, że napisałem do maskotki moderatorek, że się podlizuje, żałuję jedynie, że nie napisałem kulturalnie, a nie zgodnie z moimi zasadami, że zawsze piszę to co myślę, czyli, że liże dupę.
A Baltim komentuje, komentuje, a o swoim nicku nic nie napisze. Aż szkoda, że ja sama nie mam Wam o czym opowiedzieć. Na playroomie mam nick Badgirl, ale ludziom to się zbyt jednoznacznie kojarzy, więc tutaj już nie ryzykowałam :D Czemu więc tam w ogóle taki nick przyszedł mi do głowy? Od powiedzenia, że grzeczne dziewczynki idą do nieba, a złe, gdzie chcą! :D Wolę tę drugą opcję, bo na logikę, nawet jak mi się zachce do nieba, to będę tam mogła pójść hehe. Mam jednak przeczucie, że to nie ja będę decydować. ;)Ciekawe te Wasze historie i motywacje nickowe.
Szanuję zdanie innych, co nie oznacza, że nie mogę mieć własnego.
Nie no, to jest niemożliwe. Wątek jest od X czasu, nawet mam go w śledzonych, a jeszcze się tu nie wpisałam? Skandal. Już to naprawiam. Sytuacja z moim nickiem jest bardzo prosta. Uwielbiam muzykę Celtycką, stąd słowo Celtic, a 1002 to od dnia i miesiąca moich urodzin, dziesiąty luty. ;)
"Trzeba być wielkim przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę."
No dobra, no to napiszę fascynującą historię mojego nicka, chociaż myślałem, że gdzieś pisałem. Zaczynamy Dawno dawno temu, gdy siedziałem przy instalowaniu klango, nie miałem pomysłu na nick, no i z nudów sobie taki wymyśliłem, nic nie znaczący, teraz bym sobie zmienił na Jaksa, ale się nie da. Jaksa to postać przedstawiona w książce Legion E. Herezińskiej, postać autentyczna.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.