Transcription
Witam. Obecnie nie mam żadnego zwierzęcia i w najbliższym czasie nie planuję go mieć.
W najbliższym czasie, czyli kilka miesięcy. No na razie nie mam takich planów.
Ale jeszcze pół roku temu, a dokładnie to cztery miesiące temu,
miałam psa. To była suczka. Wabiła się czoko w skrócie, bo jej pełne imię to była czekolada.
Tak, czekolada. To był taki kundelek, cały brązowy, lubiący spać.
Po kątach, a na dworze to w piachu, w cieniu.
Miała taką, taki ogon, taką kitę, taki strasznie puszysty.
Lubiła się tarzać w tujach.
Tak jakoś tam, nie wiem, co ona w tych tujach robiła, że tak, nie wiem, tam się tarzała w nich czy coś.
A że u mnie jeszcze panowała...
Ta, ta budowa, że tam były te, byli ci robotnicy i w ogóle, to dawali jej różne tam pudełka,
co oni dostawali, takie różne jedzenie tam, jakieś ziemniaki i mięso, no to jakieś kości jej tam dawali.
Właśnie ona skądś tam przyciągała te pudełka, takie pudełka,
tak, te styropianowe, a tata tylko musiał sprzątać.
I ona sobie potrafiła otworzyć takie pudełko.
Albo jakąś puszkę kiedyś stamtąd przywlekła, albo w ogóle jakąś całą reklamówkę jakichś puszek.
Raz uciekła, dokładnie to pamiętam, to było 11 kwietnia 2016 roku.
Bo to było na dworze.
Moja mama chciała ją popsikać, takim specyfikiem od kleszczy.
I Choco po prostu sobie uciekła.
U mnie była wtedy przyjaciółka, więc darłyśmy się przez około godzinę, Choco, Choco, gdzie ty jesteś?
Aż w końcu przyszła, około 21.
.
.
Ponieważ, nie, nie była nawet głodna, tylko zamarzyło jej się za kącikiem, przepraszam, zepsułam spinkę, super, bo zamarzyło jej się za kącikiem, także tak, taki to był pies.
Wzięliśmy ją ze schroniska w styczniu, dokładnie 16 kwietnia.
.
.
fragrance marcone.
Nie, nie, 15 stycznia 2016 roku.
Była u nas ponad 2 laty.
.
Była u nas ponad 2 laty.
Ale jak ją wzięliśmy, to ona miała�� stosunkowo dość małe osadzki.
.
Ale jak ją wzięliśmy, to ona miała
3 lata i 7 miesięcyvate.
3 lata i 7 miesięce.
3 lata i 7 miesięcy
3 lata i 7 miesięcy
także już w tym roku jest gość takim starszawim psem.
Gdzieś tam u mnie na blogu
.
.
opowiedziałam gdzieś tam w komentarzu pod którymś wpisem
opowiedziałam jak została
od nas
rzucak nieodebrany z jakichś
powodów, nie wiem, takich po prostu
z powodu dziwnego powodu
z powodu dziwnego powodu
super, umiem się bardzo wysławiać
i Choco
rozumiała
jak ją brałam tak na smycz na podwórko, żeby tak z nią pochodzić
to rozumiała jedno takie polecenie
do domu to już ciągnęła pierwsza leciała
i się samochodów bała
kiedyś na początku
ale kiedyś z mamą
szłyśmy
bo
bo to był u nas
nie wiem teraz tam
taka jest boczna ulica
tam poszłyśmy sobie na spacer
mama
w pewnym momencie
obejrzała się do tyłu
żeby sprawdzić czy jakiś samochód nie jedzie
i patrzy
a Choco leci za nami
także
i jak się właśnie
moja mama odwróciła to Choco
stanęła i zaczęła szczekać
i się odwracała
i ja rozgadam, że jej wracamy
wracamy
także to był taki pies
miałam jeszcze świnkę morską
Paulinkę
o której też na swoim blogu wspominałam
i będę już kończyć
bo spinka mi się rozwaliła
ale jej nie naprawię
dziękuję
także
tak
takiego
miałam zwierza