A ja uważam, że to powinny być zajęcia dodatkowe, bo w końcu to wasza religia, więc nie widzę powodu, aby niewierzący mieli cokolwiek mieć w zamian, skoro punktem wyjściowym jest (jeszcze raz zaznaczę), wasza religia. Szkoła powinna uczyć, a nie zajmować czas. Tym czasem mamy kurliozalną sytuację, gdzie przykładowo matematyki lub języka obcego jest jedna godzina, a religii dwie.
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
No cóż, mi nie chciało uczyć się biologii, a musiałem do drugiej liceum, więc ten argument akurat do mnie nie trafia. A co z niećwiczącymi na Wfie, który jest w środku dnia?
Może nie jest to przez cały etap kształcenia bo oczywiście się to zmienia, ale dopiero w gimnazjum miałem dwie lekcje języka obcego. Co do matematyki, w ogóle było dziwnie, bo w technikum było jakoś tak, że w pierwszej klasie była tylko godzina, zato w czwartej klasie dali nam 4. Drugi język obcy to samo, dopiero w technikum dwie godziny, a przecież coraz częściej angielski już w ogóle nie jest traktowany jak obcy, tylko swego rodzaju norma. Sory, ale uważam za ważniejsze dobre opanowanie języków obcych niż słuchanie przez 90 minut w tygodniu jak być przykładnym katolikiem i w dodatku być z tego ocenianym.
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
Dariuszu, teraz już nie da się zwolnić w całości z WF. Lekaże teraz jak wypisują zwolnienia to jedynie z pewnych jego elementów. Na przykład nie wolno ci wykonywać ćwiczeń siłowych, albo pływać. Wówczas resztę musisz robić, co moim zdaniem nie jest pozbawione logiki.
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
I jeszcze wrócę do tych godzin. Bo paradoksem jest też to, że na religi wystarczy kilka formółek, paciorek i piąteczka, jak pisałem są dwie godziny, a biologia, chemia, fizyka, mnustwo zakówania, wzorów, też zawsze po godzinie. Niezależnie czy gimbaza czy szkoła średnia. Tak było, i raczej w większości szkół.
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
@Mustafa Nie gniewaj się, ale to nie jest nasza wina, że akurat Ty miałeś godzinę matmy w tygodniu. Bo wydaje mi się, że byłeś przypadkiem nie tyle nawet odosobnionym, tylko w mniejszości. Bo ja w gimnazjum miałam chyba po 4 godziny matmy i polskiego, a w liceum - 4 godziny polskiego i 5 matematyki, nie licząc oczywiście rozszerzeń. 2 godziny przyrody (byłam na humanie), 4 godziny WF, 4 - WOS itd itp.
Polskiego rzeczywiście zawsze było po 4 godziny, ale matmy, jak pisałem. W gimbazie nie 4 a dwie. Tak jak pisałem w pierwszej technikum była 1. I tak jak pisałem, w szkole średniej dopiero była rozsądna ilość języków obcych, bo anglika chyba z 5 tego drugiego dwie, ale wcześniej raptem 2 i 1. A cztery matmy to tylko w maturalnej miałem, pierwsze słyszę i zazdroszcze, że ktoś w gimbazie miał cztery matmy.
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
I nigdzie nie pisałem, że to wasza wina. Po prostu stwierdziłem fakt, że jak patrząc na wybiórcze plany z całego toku kształcenia to ta religia niekiedy wyglądała śmiesznie względem właśnie takiej matematyki czy innych przedmiotów, gdzie na naukę trzeba poświęcić więczej czasu.
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
W podstawówce i gimnazjum byłem w masówce, potem poszedłem do ośrodka.
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
A może niewierzący chcieliby poszukać innej drogi? Czy przedmiot traktujący na równi wszystkie religie nie byłby uczciwym rozwiązaniem? -- (magmar): To byłoby religioznawstwo. Uważam, iż niewierzący powinni mieć etykę. U nas w liceum tak było.
wierzący czy nie, powino być religioznastwo, przedmiot humanistyczny tak jak troche historiai tak dale. Polski, historia, religia, bardzo ładnie zazębiające się przedmioty. Może nie opowiadali by o każdej możliwej religii i odłamie, ale o tych najważniejszych, powinni.
Heh, piszemy tu o tym tak, jakbyśmy mieli zadecydować o tym sami. :p Też uważam, że to dobra opcja, tylko że takie coś mogłoby trwać rok, może maksymalnie dwa. Nie więcej. To nie jest argument przeciw, tylko stwierdzenie faktu.