I ogólnie, jeśli ktoś coś za kogoś robi całe życie, to ileś osób jednak chce spróbować samemu, a ileś nie. I raczej irytujące jest to, że ktoś nie rozumie, że warto mieć ten wybór. A nie, że wybó to jest zmuszanie do zrobienia czegoś. Bo nie jest. Możesz skorzystać, nie musisz. Nic się nie musi zmienić, ale może.
Jak mam wybór, czy zostać przy starym, działającym, albo uczyć się nowego, co nie wiadomo jak działa, to wolę zostać przy starym. Brak reakcji i zmiany nie oznacza braku wyboru, bo może został dokonany dawno temu?
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
Hah, znowu programiki, no dobrze. Jak mam wybór, żeby korzystać ze starego albo przejść na nowe, nauczę się nowego, by jak stare wyłączą, nie zmniejszyła mi się płynność pracy w momencie, w którym nie powinna.
To proste: lenistwo, przyzwyczajenie, wygoda, tak działa mózg, trudno wyjść ze swojej tak zwanej strefy komfortu, nawet jeśli obecna sytuacja do komfortowych nie należy. -- (zywek): Ej, jak to jest, że niektórym ludziom nie jest potrzebny wybór? Coś jest tak, jak jest, więc skoro tak było przez ostatnie 5 lat, to po co to zmieniać... I nie trzeba mieć możliwosci wyboru między tym, co bylo, a tym, co nowe. Tylko świat się zmienia i nikt nie będzie stał w miejscu.
Nowe to więcej bugów, ale potencjalnie więcej możliwości. Nie chcę wyjść jednak na hipokrytę, bo miewam tak, że nie przerzucę się na coś, do póki mi czapka nie stanie, albo do póki mnie zmusi system, etc.
Nie tylko programy. Sprzęt też. Gdzie masz różnicę między starym dobrym sprzętem audio a nowym? Tylko taką, że potrzebujesz innego kabla. Jak mam wybór to dobieram takie nowe, które będzie działać przez lata i nie wymagać aktualizowania przez producenta do spełniania funkcji. Smart mam tylko odkurzacz. Reszta sprzętu bez wifi, konta, synchronizacji. Ma działać i nie irytować i nie wymagać ode mnie żadnej nadmiernej interakcji.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
Ale nie precyzowałeś, że chodzi ci o życie. W życiu też tak trochę jest. Jak masz stary nawyk, stare przyzwyczajenie, a świat biegnie, to czasem nie obchodzi CIę, że biegnie. Mam wybór, czy chcę zrobić coś nowym, idealnym dla wszystkich sposobem, czy starym, który znam i jest mniej idealny. Wybiorę stary, bo nie potrzebuję uczyć się od zera czynności, którą umiem po swojemu nawet jak społeczeństwo głupio patrzy. Głupie społeczeństwo, nie czynność. Niech każdy robi tak jak chce we własnym domu i nikomu nic do tego.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
To pójdźmy sobie w skrajność, przecież taaaak bardzo to ponoć uwielbiam. Po co koniec komuny? Wszystko było wspólne i tak było dobrze. Dobrem narodu, coś tam.
@zywek nie żyłem w czasach komuny, więc trudno mi powiedzieć, czy bym chciał zmiany ustroju. Mogę tylko przypuszczać, że mimo wszystko takiej choroszczy to bym raczej nie zniósł na dłuższą metę i conajmniej utyskiwał bym na złą sytuację w kraju.
Wszystko jest tak, jak sobie to natura zaplanowała. Dla Ciebie nie tak może być, że ludzie zostają przy starym. Dla mnie nie tak jest, że ludzie biegną za nowym. I nikt nie ma racji, bo potrzebny jest środek.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
Kłania się czytanie ze zrozumieniem raczej. Ja nie napisałem, że trzeba zapierdalać za nowym od razu. Napisałem, że przykre jest to, że jak się daje ludziom wybór, to oni go nie chcą. Tyle, aż tyle albo tylko tyle.
Czyli nie chcą decydować. O własnym życiu, inni o aplikacjach których używają (Choć dla mnie to nie ma absolutnie żadnego znaczenia, bo ta, inna czy jeszcze inna aplikacja nic nie znaczy, jeśli jesteś wydajny i osiągniesz to samo w podobnym czasie). Inni z kim będą żyć, inni gdzie będą mieszkać, inni czy pójdą do DPS-u czy nie. Nie chcą decydować. O to chodzi. Prościej nie umiem.
Ludzie, podejmowanie decyzji samodzielnie jest: a) nieprzyjemne; b) wymagające; c) ryzykowne. Nie każdy chce się tego podejmować, bo wymaga to wzięcia odpowiedzialności, ryzyka i konsekwencji na siebie. Tak naprawdę mało w tym przyjemności, zwłaszcza na początku drogi, gdy robi się rzeczy pierwszy raz i nie ma się doświadczenia w ponoszeniu bliżej nieokreślonych, bo nieznanych, skutków. Jeszcze jak weźmiemy pod uwagę, że o skutki niepożądane łatwiej, gdy się nie do końca wie, jak zrobić dobrze i nie ma się wprawy... A jeszcze gdy nawet zrobi się jak trzeba, ale wysiłek psychiczny i emocjonalny jest niewspółmierny do rezultatu...
This site uses cookies to enhance your experience.