Raz pojechałyśmy testowo na jakiś na Ursynowie - jakiś OSIR czy coś takiego. Jak weszłam, zachwyciłam się na wstępie - kropki, prowadnice, wszystko och i ach. Tylko po to, żeby się dowiedzieć, że właściwie wszystko pozajmowane w odpowiadających nam godzinach przez rezerwacje, a potem i tak zwykle są tłumy, więc papa. -- (Julitka): Niestety muszę z kimś. Chodzę na olimpijski i to na pływalni. Nigdy nie jestem na torze sama, są przynajmniej 2 inne osoby i musimy na nie uważać. Jestem jedną z szybciej pływających na tym skrajnym torze przy wejściu, dla wszystkich, więc boję się kogoś nieświadomie staranować albo odebrać w łeb od osoby płynącej na grzbiecie. No i tam są przestrzenie, bo to Warszawianka. Próbowałam z kilkoma wolontariuszkami, ale ostatecznie chodzę z ciocią, która też korzysta. -- (zywek): @julitka na jaki basen chodzisz? Sama czy z kimś jednak?
Meh, no cóż. To ja wiem, że na torze zazwyczaj z kimś, trudno w wielkim mieście żeby było inaczej. A nie próbowałaś się z ratownikami dogadać, że możesz sama? Ponoć niektórzy tak robią.
Obecnie nawet bym nie chciała. Wiem, że niektórzy tak robią, ale nie na tym basenie. -- (zywek): Meh, no cóż. To ja wiem, że na torze zazwyczaj z kimś, trudno w wielkim mieście żeby było inaczej. A nie próbowałaś się z ratownikami dogadać, że możesz sama? Ponoć niektórzy tak robią.
Byłam na zgrupowaniu, grałam w piłę, było fajnie, tylko, jak zresztą zawsze po takich wyjazdach, jestem niedospana, przebodźcowana, bolą mnie mięśnie, o których istnieniu rok temu nawet nie wiedziałam, a na pewno nigdy nie przeszło mi przez myśl jakiekolwiek dbanie o ich rozwój. Za to dowiedziałam się, że nadspodziewanie wielu ludzi ma w sobie coś z sadysty. Nie wierzycie? Dajcie komuś do ręki masażer i ofiarę, nad którą będzie mógł się poznęcać, obstawiam, że sami się przekonacie.
Po ponownym uaktualnieniu dodatku Vocalizera z Blindhelpa syntezator już normalnie działa. Nie wiem, czemu wcześniej go nie widziałem, mimo, że włączyłem opcję włącz nadpisując zgodność w NVDA.
Mieliście kiedyś tak, żeby zaczepiali was jacyś dziwni ludzie na ulicy i nie chcieli dać spokoju? Dziś miałam dosyć stresującą sytuację z żulem. Uważam, że nie bezbłędnie, ale wybrnęłam z niej odpowiednio,. Tak zastanawiam się, jak Wy sobie radzicie i w sumie ile razy się Wam takie coś zdarzyło.
Czasem się zdarza ale głównie z nadmiernym zaangażowaniem, gdzie potrzebuję tylko naprowadzenia a ktoś na siłę chce mi wskazywać drogę. Jak wybrnąć? Nie wiem. Improwizuję.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
Ja miałam dosłownie wczoraj, ale nie protestowałam jakoś mega, bo czekał mnie dość trudny element trasy, z którym niezbyt dobrze sobie radzę. Ale co się nasłuchałam o Madziarach ch*jach j*banych od pana Ukraińczyka to moje :P
No miałem miałem, pijaczyna na siłę chciał ze mną iść w miejsce, gdzie hm. nie chciałem pokazywać się z pijaczyną. Po iluś kulturalnych odmowach na metr kwadratowy gość przekroczył granicę, i wyłapał łokcia na gardziel, albo gdzieś w okolice.
Mi chodzi, Dachu, o lewel wyżej, kiedy to już nie jest nadaktywny pomagacz, tylko nie wiem, próbuje cię odprowadzać do domu, czeka na ciebie pod sklepem, włóczy się za tobą, choć mu 5 razy powiedziałeś, że sobie nie życzysz jego towarzystwa.
This site uses cookies to enhance your experience.