Jest wątek najlepszy dźwięk świata, powstał też najgorszy dźwięk świata. Jest i wątek Najlepszy dzień w życiu. A co z tym najgorszym? Takiego nie ma, to od teraz jest. Nudzi mi się chyba dzisiaj że przeglądam stare wątki i tworzę nowe :D.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
Trudno powiedzieć jaki dzień był najgorszy, a takich dni to było dużo od przemocy w rodzinie, trałmach aż po śmierć kogoś bliskiego. Ale nie wiem czy byście chcieli wiedzieć szczegóły.
Jak zaczęłam tracić słuch dwa miesiące przed maturą przez chorobę Meniere'a. Od kilku dni zgłaszałam mamie, że coś jest nie tak, obudziłam się z pełnym uchem i szumem, kilka dni później miałam pierwszy atak choroby i ogromną utratę słuchu. Potem sterydy, itp. Mama do tej pory sobie wyrzuca, że posłała mnie do szkoły zamiast pojechać ze mną do szpitala.
Mój najgorszy dzień to dzień, w którym na własnej skórze dowiedziałam się, że straciłam wzrok. Nie było to spowodowane chorobą ale laseroterapią. Dzień po wykonaniu lasera po zdjęciu opatrunku nie widziałam dalej niż przed nosem. Niestety okazało się, że mam uszkodzony nerw współczulny i w mniej więcej miesiąc straciłam widzenie w obu oczach. Było strasznie ciężko bo miałam 5 letniego synka. Mąż odszedł ode mnie ze słowami że nie potrafi kochać mnie taką jaką się stałam. Dzisiaj z perspektywy czasu dziękuję losowi za tą lekcję życia. Wiele się zmieniło czasem na lepsze ale nie zawsze. Teraz mój syn ma 18 lat i czasem wkurza mnie, że nie mogę zobaczyć jak wygląda ale wyobraźnia podpowiada mi jak może być. Więcej takich dni nie było. Ciszę się z takiej jaką jestem obecnie.
This site uses cookies to enhance your experience.