Hahaha! Nowiczok, rozwaliłeś mi system! :D :D Właśnie. A czym my się różnimy, pod względem funkcjonowania społecznego? Tak samo, jak i widzący - jedni palą, inni nie, jeszcze inni biorą narkotyki/jakieś inne świństwa, inni nie. Co to za różnica? Mechanizm uzależniania się, jest chyba taki sam?
Sygnatura:
Cis najzieleńszy jest zimą; ma zwyczaj śpiewać kiedy płonie.
Nałogowo paliłem ponat 15 lat, teraz okazyjnie a na codzień epapieros, więc z nałogu się nie wyleczyłem. Jeśli chodzi o alkohol- piję tylko sporadycznie piwko, bardzo okazyjnię dobrą wódeczkę, nie jakiegoś byle szczocha. Gdy byłem młodszy to dużo piłem, ale nic dobrego z tego nie wynikło, więc w porę się ogarnąłem. Jeśli chodzi o narkotyki- czasem odpalę blancika z czystej uprawy pewnej osoby i to tyle. Wcześniej próbowałem wielu rzeczy, ale wszystko było tylko jednorazowe. Co do leków- jestem przeciwny faszerowaniu się chemią bez potrzeby. Nie biorę niczego na katarek, ból głowy czy strzelanie w kościach. Leki biorę tylko gdy faktycznie jest realna potrzeba.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
ja czasami wypije ogulnie alę zwykłe ppierosy e papieros jakoś do mnie nieprzemawia po mojemu więcej się go pali co automatycznie dostarcza się więcej nikotyny
Ja tak od czasu do czasu popalałem do niedawna aby o jakichś przykrych sytuacjach zapomnieć. A z resztą co to za różnica, czy niewidomi, niesłyszący, czy osoby z innymi niepełnosprawnościami palą nie raz niczym smoki wawelskie. Podobnie z piciem alkoholu i innymi używkami. Pozdrawiam.
Zgadzam się z poprzednikami. Nie ma dla mnie różnicy, czy to osoba sprawna, czy niepełnosprawna w jakiś nałóg wpada. Tym bardziej nie uważam niepełnosprawności za czynnik ryzyka(no chyba, że w przypadku osób, że tak powiem, świeżo uniepełnosprawnionych, ale i to zależy od indywidualnych predyspozycji) ani za jakiekolwiek usprawiedliwienie popadania w uzależnienie. Ja próbowałem i papierosów i jakiejś maryśki, ale zupełnie mi to nie odpowiadało. Teraz, od czasu do czasu, zażyję sobie tabaki i jest mi z tym dobrze, a o jakimkolwiek uzależnieniu w moim przypadku tu mowy być nie może, bo mam nad tym całkowitą kontrolę. Jeśli chodzi o alkohol to owszem chętnie się napiję jak jest okazja, a czasem i bez okazji. Szczególnie dobrym piwkiem nie pogardzę.
fakt, że ktoś, kto widzi ma większą szansę uzależnić się od narkotyków, bo potencjalnie będzie więcej chodził po klubach i innych takich, gdzie to jest na porządku dziennym. A niewidomy, nawet jak już w takim klubie się znajdzie, to raczej musiał by mieć kogoś zaufanego, co go wtajemniczy itd.
No, znam kilka osób, które brały coś więcej niż zioło, a po klubach specjalnie nie chodzą. Znaczy zioło jest tak dostępne, że bardziej się nie da, a ile ludzi przynajmniej raz paliło to już w ogule szkoda gadać.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.