Tak i nie. Wychodzę z założenia, że jeżeli ktoś tego potrzebuję, jeżeli mogę komuś sprawić tym choćby drobną przyjemność, to mogę spokojnie to znieść, zwłaszcza że nie razi mnie to aż tak bardzo.
2 likes
Coś Wam powiem a propos osób niepełnosprawnych intelektualnie... One często, niezależnie od wieku, mają dużą ufność i zatartą granicę prywatności. Pewnie, nie musimy się zgadzać na nadmierne okazywanie czułości. Ale czasem, nasza akceptacja może pełnić funkcję terapeutyczną. Wiadomo, oni nie zawsze wiedzą, że to komuś nie pasuje.
1 likes
Dałam słówko wyjaśnienia, bo pracuję z takimi dziećmi i młodzieżą. A propos dotyku.. Ciekawie jest, gdy się prowadzi emisję głosu. Wiadomo, chórzystom pokazuję gestem plus komentarz słowny. Gdy z kimś pracuje się indywidualnie, zwłaszcza na etapie początkowym, warto, by adept dotykowo wyczuł pracę swoich mięśni. Oczywiście widzący także, bo nie wszystko obluka w lustrze. :) Kiedy sama uczyłam się śpiewu, czasem trzeba było dotykiem dyskretnie sprawdzić układ warg i inne szczegóły techniczne. Ale niezbyt często. :) Radziłam sobie słuchowo, także z korektą. Lecz trudno bezdotykowo poznać schemat ruchu i poprawnie wykonać... Także, myślę, że nie wszystko się wyłapie słuchem, a delikatne muśnięcie palcami, za akceptacją obu stron, może ułatwić niektóre sytuacje.
Otuż to!
--Cytat (Mimi):
Coś Wam powiem a propos osób niepełnosprawnych intelektualnie... One często, niezależnie od wieku, mają dużą ufność i zatartą granicę prywatności. Pewnie, nie musimy się zgadzać na nadmierne okazywanie czułości. Ale czasem, nasza akceptacja może pełnić funkcję terapeutyczną. Wiadomo, oni nie zawsze wiedzą, że to komuś nie pasuje.
--Koniec cytatu
--Cytat (Mimi):
Coś Wam powiem a propos osób niepełnosprawnych intelektualnie... One często, niezależnie od wieku, mają dużą ufność i zatartą granicę prywatności. Pewnie, nie musimy się zgadzać na nadmierne okazywanie czułości. Ale czasem, nasza akceptacja może pełnić funkcję terapeutyczną. Wiadomo, oni nie zawsze wiedzą, że to komuś nie pasuje.
--Koniec cytatu
1 likes
Jeśli chodzi o naukę śpiewu,
tańca
czy innych
ćwiczeń,
dotyk celem pokazania danego polecenia wpraktyce,
jest czasem niezbędny.
Pozwolicie,
że od tematu troszkę odbiegnę.
Czytałam o takiej terapii logopedycznej,
zwanej
MTG (manualne torowanie głosek),
która z tego co wiem,
też polega na m.in. układaniu ust dziecka w konkretny kształt,
co umożliwi mu wymówienie danej głoski,
drastyczne jak dla mnie.
tańca
czy innych
ćwiczeń,
dotyk celem pokazania danego polecenia wpraktyce,
jest czasem niezbędny.
Pozwolicie,
że od tematu troszkę odbiegnę.
Czytałam o takiej terapii logopedycznej,
zwanej
MTG (manualne torowanie głosek),
która z tego co wiem,
też polega na m.in. układaniu ust dziecka w konkretny kształt,
co umożliwi mu wymówienie danej głoski,
drastyczne jak dla mnie.
Jedyne, co czasem robię, ale to jedynie w kontaktach z bliższymi osobami, to patrzę na ich dłonie oczywiście jeśli nic przeciwko nie mają. I nie żeby jakoś dokładnie :D.
1 likes
Sanklip, słyszałam i czytałam o tej kontrowersyjnej, lecz często skutecznej terapii. Dużo w niej zależy od intuicji i empatii logopedy oraz osobowości dziecka.
Mój bratanek bardzo źle mówił do ósmego roku życia. Okazało się, że ma źle zrośnięte wargi, więc w jego przypadku nic by nie dała taka terapia.
Daszek mam podobnie. Na pewno wiecej niewidomych ma tak samo jak ty. Moge to wytlumaczyc na sobie. Widzacy maja kontakt wzrokowy z rozmowca. Ja jak z kims rozmawiam czuje sie tak, jakbym rozmawial z pustka, i mowiac tu o osobach blizszych mi np jak trzymam ja za reke to mam poczucie, ze ta osoba jest.
Ciekawe jest to,
o czym piszesz.
Ja,
gdy na kogoś patrzę bliżej,
z odległości ok 10cm,
to wyczówam spojrzenia,
gdzieś już pisałam o tym chyba.
Ale fakt,
trzymanie kogoś bliższego za rękę
przy rozmowie
daje hm,
jakby jej dopełnienie.
o czym piszesz.
Ja,
gdy na kogoś patrzę bliżej,
z odległości ok 10cm,
to wyczówam spojrzenia,
gdzieś już pisałam o tym chyba.
Ale fakt,
trzymanie kogoś bliższego za rękę
przy rozmowie
daje hm,
jakby jej dopełnienie.
1 likes
Pozostaje tylko pytanie czy osoba, którą trzyma się za rękę właściwie zrozumie to, że trzymanie za rękę dla nas jest tym samym co patrzenie komuś w oczy.
1 likes
Waldek, oczywiście, że nie zrozumie, bo ja nie zrozumiem, a nie widzę, bo nie potrzebuję tego;P
Skoro wśród niewidomych sporo osób nie trzyma drugiej osoby jak z nim rozmawia, no to raczej garstka niewidomych po prostu ma specyficzne potrzebny. Nie mówie, że są złe czy dobre, po prostu sobie są.
Z moich znajomych nikt jak ze mną gada nie trzyma mnie za rękę, mówię o niewidomych znajomych.
Skoro wśród niewidomych sporo osób nie trzyma drugiej osoby jak z nim rozmawia, no to raczej garstka niewidomych po prostu ma specyficzne potrzebny. Nie mówie, że są złe czy dobre, po prostu sobie są.
Z moich znajomych nikt jak ze mną gada nie trzyma mnie za rękę, mówię o niewidomych znajomych.
@ balteam to to akurat nie bardziej hodziło przynajmniej mi że stoje z kimś i go trzymam za łokieć albo się upewniam czy stoi delikanie obok mnie w tłumie jakieś imprezy masowe przykładowo
1 likes
Ciekawy temat.
U mnie to chyba zależy od intencji, na ile da się wyczuć. Kiedy ktoś mi jest bliski, lubię go czasem objąć, dotknąć jego ramienia. To taka forma pokazania "I am here".
W drugą stronę? To zależy od zamiaru. Jeśli ktoś chce dotknąć mojej ręki, a nawet mnie przytulić, bo... pragnie bliskości, cudownie.
Ale jeśli widzę, że idzie raczej o swego rodzaju pożądanie albo idzie to zbyt daleko, to biedak na pewno po łapach dostanie.
U mnie to chyba zależy od intencji, na ile da się wyczuć. Kiedy ktoś mi jest bliski, lubię go czasem objąć, dotknąć jego ramienia. To taka forma pokazania "I am here".
W drugą stronę? To zależy od zamiaru. Jeśli ktoś chce dotknąć mojej ręki, a nawet mnie przytulić, bo... pragnie bliskości, cudownie.
Ale jeśli widzę, że idzie raczej o swego rodzaju pożądanie albo idzie to zbyt daleko, to biedak na pewno po łapach dostanie.

1 likes
@amel no to witaj w klubie. Ja mam bardzo podobnie, przy czym jeśli chodzi o mnie i sytuację, w której muszę wyczuć czy ktoś stoi/siedzi obok mnie, tak dla poczucia bezpieczenstwa, to staram się to zrobić jak naj dyskretniej. Z kolei jeśli ktoś jest mi bliski i wiem, że mogę sobie na takie coś pozwolic, to czasami niemal odruchowo położę temu komuś rękę na ramieniu czy lekko przytulę. To ma zastąpić takie słowne: jestem tutaj, albo: będzie dobrze, czy nawet: jesteś super. Tak samo w drugą stronę. Jeśli ktoś ma wobec mnie takie same intencje i ja o tym wiem, milutko. Jeśli jednak to jest takie bardzo nahalne, wiadomo z jakim podtekstem, to sorry, w grzeczny sposób mówię temu komuś by trzymał ręce z daleka. Jeszcze sie nie zdarzyło, żebym musiała użyć bardziej stanowczych metod persfazji :D
Ano właśnie.
Tu trzeba uważać żeby nie przekroczyć cienkiej czerwonej linii, dla tego bliskie kontakty tylko z kobietami z którymi coś mnie łączy/łączyło od przyjaźni w górę. Nie mam w zwyczaju brajlować, nie jest mi to do niczego potrzebne. Facetów tym bardziej. No starego druha niewidzianego po latach wyściskam aż mu coś nie przeskoczy, i wsio.
Tu trzeba uważać żeby nie przekroczyć cienkiej czerwonej linii, dla tego bliskie kontakty tylko z kobietami z którymi coś mnie łączy/łączyło od przyjaźni w górę. Nie mam w zwyczaju brajlować, nie jest mi to do niczego potrzebne. Facetów tym bardziej. No starego druha niewidzianego po latach wyściskam aż mu coś nie przeskoczy, i wsio.