"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
Dziś miałam nawet fajny dzień, bo zdałam ostatnie egzaminy w sesji, potem poszłyśmy z koleżankami na jedzonko i lody, a później obserwowałyśmy takie biegi, które dziś się odbywają w naszym mieście i tam nasza wykładowczyni biegała.
muszę się jeszcze pochwalić, że coraz mniejsze mam problemy ze stawem skroniowo-żuchwowym, bo dużo ćwiczę w domu i ta rehabilitacja mi pomaga. Oby z nogą też się rozwiązało i żeby mi ta rehabilitacja potem pomogła i żebym nauczyła sięna nowo dobrze chodzić.
Byliśmy w parku mojego dzieciństwa. Matko, ile wspomnień się uruchomiło, np. zjeżdżanie z górki na sankach zimą, jak niedaleko spalił się jakiś budynek, jak huligani podpalali śmietniki, jak ojciec uczył mnie bujać mostkiem, jak się straszyło gołębie i ścigało z kimś tam w zjeżdżaniu ze stromej alejki, jak znalazłam, grzebiąc w błocie kanału pod mostkiem coś, co moi rodzice zidentyfikowali jako nabój do karabinu albo jak to było fajnie nazbierać olbrzymią kupę zeschłych liści i skakać po nich jak po szeleszczącej kałuży. No zajebiste wspomnienia, w gruncie rzeczy. <3
Pochwal się co to za ziomeczek, albo ziomeczka. -- (Paulinux): Byłam dzisiaj na spotkaniu z jednym z moich ulubionych twórców Youtubowych, a potem zjadłam bardzo pysznego burgera i też całkiem dobre lody
Wróciłem z Mazur, regeneracja wśród natury, czystego jeziorka w którym się kąpałem i po którym wiosłowałem, oczywiście w aparatach na przypale, pięćdziesiąte urodziny mojej cioci, obfity gril i gdzieś pomiędzy zdążyłem jeszcze obrać kilo ziemniaków na obiad :D Superrrancko było.
Zazdroszczę Mazur, kocham to miejsce! -- (djsenter): Wróciłem z Mazur, regeneracja wśród natury, czystego jeziorka w którym się kąpałem i po którym wiosłowałem, oczywiście w aparatach na przypale, pięćdziesiąte urodziny mojej cioci, obfity gril i gdzieś pomiędzy zdążyłem jeszcze obrać kilo ziemniaków na obiad :D Superrrancko było.
--
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!
This site uses cookies to enhance your experience.