No to ja coś nasmaruję. Otuż chodzę u siebie do takiego ośrodka. No i niedawno była taka sytuacja, słuchałem sbie kabarety na komputerze, a jedna koleżanka pyta mnie "Może ci ekran powiększyć?".
Hahaha. Moja dyrygentka, która również jest moją nauczycielką śpiewu i przygotowywuje mnie do różnych konkursów. Często mówi, Kinga, a może wyświetlić ci tekst?. A jak idziemy po schodach to często mówi patrz pod nogi, co jest dla mnie znakiem, żę się schody zaczynają :D. I wiele by się takich sytuacji znalazło
Słupy, drzewa - u mnie na osiedlu jak byłem młodszy w dzień widziałem dobrze, ale wieczorem jak już się ściemniło to nic nie widziałem i ze wszystkimi, no z większością drzew tyłem na ty hehe. Wcozraj wracam z pracy, jeszcze widzę kształty ale z lagą zasuwam bo oczywiście krawężników dziru itp nie widzę i idzie ktoś z naprzeciwka - jak się okazało jakaś baba bo zaczyna wołać olalalalala - szedłem lewą stroną przy krawężniku, sobie macałem, po prawej stoją często auta na chodniku. Zatrzymałęm się, a ta pinda stoi dalej i musiałem ją ominąć - zamiast ona mnie to stanie i woła olaolaolaolaw . I musiałem ją ominąć zamiast ona mnie. Jednak niektórzy ludzie są mocno "wstrząśnienii"
To raczej związane z nierozgarnięciem niż z niepełnosprawnością, ale opowiem, bo zabawne. Stałem w kolejce w żabce, ale tak jakoś dziwnie, niby w kolejce, niby poza, i podchodzi do mnie jakiś starszy facet, i pyta: Czy pan tu stoji? Ja odwracam się zdziwiony i mówię: A widzisz żebym siedział? KOledzy wybuchnęli śmiechem, dopiero później wytłumaczyli mi o co chodziło temo gościowi
ja dwa razy w życiu miałem sytuacje ciekawą, bo oczywiście jak korzystam z iphonea czy też teraz z galaxy s8 robie sobie kurtynę, to znaczy i w iphone i w samsungach można wyłączyć ekran jak mamy uruchomionego voice overa czy też voice assistanta i zaczepił mnie gość: 'Prosze pana, ten telefon nie działa...' A ja na to że działa, ale wyłączam ekran, żeby inni ludzie nie mogli się na niego patrzeć, a skoro nie widzę i sam go nie potrzebuję, to i baterię oszczędzam. Ciekawe, czy nie wziął do siebie :)
Ja ostatnio miałęm śmieszną żecz na świętach, bsiedziałem z kolegami, piliśmy ruską wódkę. Wiadomo jakie krążą o niej legędy że traci się szyko wzrok ogólnie wyniszcza i td. Siedzimy i żartujemy sobie z tego, i nagle dla jaj mówię: o ****** nic niewidzę! Nic nie widzę!. Sporo czasu minęło zanim ktoś zczajił, że przecież mam tak od dłuższego czasu :d
ostatnio kolega namawiał mnie do LSD, po podobno po tym miał halucynacje wzrokowe, i doszedł do wniosku, że ja może też bym miał, i w końcu mnie zobaczył. Inny wysłał mnie na pusstynię żebym fatamorgany dostał, wtedy też podobno widzi się różne dziwne rzeczy. Odparłem, że w sumię to nie widzę przeciwskazań.
No to ja wczoraj sobie idę z przyjaciółką. I był stopień w góre. I przyjaciółka mi nie powiedziała. I pisnena, bo się, bała, żę ja się wywale. A potem się dwadzieścia minut śmiałyśmy, że ślepy krawężnika nie zauważył.