Taka mała prezentacja
Dozucam się do proźby :D
-- (Kat):
Podrzucisz lineczek do oferty?
-- (MarOlk):
W sumie wypróbowałem działanie sprzętu. I tak. Oceniam na plus, z tym, że naleśniki wychodzą niezbyt duże (ok 20 cm) i dość cieniutkie. Płytkę non stick warto przetrzeć papierowym ręcznikiem maczanym w oleju. I nie tak jak w instrukcji 15 sekund na naleśnika, ale tak około minuty. Za to po tym przetarciu i tym czasie naleśniki same spadają z płyty grzewczej. Uwaga, pieką się tylko na jednej stronie, ale da się wyczuć kiedy są gotowe. Nawet dużo się nie nasyfiło. Do zestawu dołączona była taka mała trzepaczka dojajek.
--
--
-- (Kat):
Podrzucisz lineczek do oferty?
-- (MarOlk):
W sumie wypróbowałem działanie sprzętu. I tak. Oceniam na plus, z tym, że naleśniki wychodzą niezbyt duże (ok 20 cm) i dość cieniutkie. Płytkę non stick warto przetrzeć papierowym ręcznikiem maczanym w oleju. I nie tak jak w instrukcji 15 sekund na naleśnika, ale tak około minuty. Za to po tym przetarciu i tym czasie naleśniki same spadają z płyty grzewczej. Uwaga, pieką się tylko na jednej stronie, ale da się wyczuć kiedy są gotowe. Nawet dużo się nie nasyfiło. Do zestawu dołączona była taka mała trzepaczka dojajek.
--
--
Moja naleśnikarka już przyjechała, zamówiłam przed świętami i po powrocie do domu, zamierzam przetestować.
hejwam, albo adminnistracja założi nowy wątek, albo uznają że i tak i tak chodzi o patelnie, tylko o inny produkt, i zostawiją to tu.
Wybór należi do was.
a teraz moje pytanie.
smażił ktoś pączky kiedyś poniewidomemu?
gadałam o tym z mamą wczoraj, a ona mówiła że po 1 one muszą pływać w oleju, tudzieś jak ich się tam wrzuci więcej, no to już nie musimy mieć rozeznania co i jak, i że już nie wspomnę o tym, że je teś trzeba obracać.
no i ja myślę że my się po prostu możemy nie zorientować co już odwróciliśmy a co jeszcze nie, tym bardzie że one se tam pływają, i no możemy się pogubić.
ciekawe czy to się tak po niewidomemu da? i jeśli tak to jak?
Wybór należi do was.
a teraz moje pytanie.
smażił ktoś pączky kiedyś poniewidomemu?
gadałam o tym z mamą wczoraj, a ona mówiła że po 1 one muszą pływać w oleju, tudzieś jak ich się tam wrzuci więcej, no to już nie musimy mieć rozeznania co i jak, i że już nie wspomnę o tym, że je teś trzeba obracać.
no i ja myślę że my się po prostu możemy nie zorientować co już odwróciliśmy a co jeszcze nie, tym bardzie że one se tam pływają, i no możemy się pogubić.
ciekawe czy to się tak po niewidomemu da? i jeśli tak to jak?
Pływają jak pływają, przecież nie pływają jak ryba, tylko chodzi o to, że nie dotykają dna. Nigdy nie smażyłem ale wyławiałbym je łyżką cedzakową i obracał także nią. Do garnka też nie wrzucisz na raz 10, tylko ze cztery maks. Myśle, że pierwszy raz pod okiem, ale dałoby się to zrobić.
1 likes
Masz taki wątek, nazywa się chyba "smażenie na głębokim tłuszczu" i tam sobie trochę popisaliśmy na ten temat.
ojej przepraszam, no to idę tam.
-- (Zuzler):
Masz taki wątek, nazywa się chyba "smażenie na głębokim tłuszczu" i tam sobie trochę popisaliśmy na ten temat.
--
-- (Zuzler):
Masz taki wątek, nazywa się chyba "smażenie na głębokim tłuszczu" i tam sobie trochę popisaliśmy na ten temat.
--
i jak?
-- (Kat):
Moja naleśnikarka już przyjechała, zamówiłam przed świętami i po powrocie do domu, zamierzam przetestować.
--
-- (Kat):
Moja naleśnikarka już przyjechała, zamówiłam przed świętami i po powrocie do domu, zamierzam przetestować.
--
wczoraj robiłem kolejną próbę, no i wciąż najgorsza rzecz to rozlanie tego ciasta po patelni, może za gęste ciasto a może temperatura za wysoka, nie wiem, natomiast kształty to baaaardzo różne wychodziły. Stosowałem metodę aby łyżką nałożyć ciasto na środek patelni, po czym przechylając patelnią rozprowadzić to ciasto, natomiast fakty, że patelnia jest gorąca i ciasto bardzo szybko zastyga plus rozlewa się nie zawsze po okręgu, bo ja poziomicy w ręku nie mam i nie wiem czy przechylam na wszystkie strony podobnie, i po drugie czy ciasto na pewno było na środku patelnii, czy może z boku lekko i w ten sposób spłynęło na jedną stronę nie pomagały...
Zaczynam dochodzić do wniosku, że my niewidomi nie będziemy raczej mistrzami w tej potrawie - dla siebie zrobię najwyżej wyjdzie naleśnikowy potworek, , natomiast aby tak jak wczoraj dla rodziny - chyba zadanie ponad siły. Mówiliście o naleśnikarkach - nie miałem nigdy czeguś takiego ani nie widziałem, więc jak ktoś ma to może powiedzieć wczym takie urządzenie upraszcza sprawę, natomiast osobna machina tylko do naleśników raz na miesiąc - chyba nie dla mnie
Zaczynam dochodzić do wniosku, że my niewidomi nie będziemy raczej mistrzami w tej potrawie - dla siebie zrobię najwyżej wyjdzie naleśnikowy potworek, , natomiast aby tak jak wczoraj dla rodziny - chyba zadanie ponad siły. Mówiliście o naleśnikarkach - nie miałem nigdy czeguś takiego ani nie widziałem, więc jak ktoś ma to może powiedzieć wczym takie urządzenie upraszcza sprawę, natomiast osobna machina tylko do naleśników raz na miesiąc - chyba nie dla mnie
Z mojej praktyki wynika, że ciasto musi być właśnie żadkie, takie, że po wylaniu rozlewa się na patelni prawie jak woda, nie wiem do końca jak to opisać. Po wylaniu na patelnie trzeba nią tak jakby hmmm po ruszać na wszystkie strony w miarę płynnie i trzeba to z robić odrazu po wylaniu na patelnię tak żeby nie zdążyło się ono pod smażyć. Tu potrzebna praktyka i jeszcze raz praktyka. Mi już często prawie okrągłe wychodzą.
a to nie, moje to taki serek homogenizowany czy jogurt konsystencją przypominało, i tu mógł być kłopocik
no tylko im ten nalesior większy, tym trudniej jest go potem obrócić.
mi się zdarza, nawet jak omlet robię, że mi się to jakby zwija i musząwołać kogoś widzącego żeby mi to pomógł wyrównać na patelni.
mi się zdarza, nawet jak omlet robię, że mi się to jakby zwija i musząwołać kogoś widzącego żeby mi to pomógł wyrównać na patelni.
Omlet to przewracam tak. Zsuwam na talerz, o ile oczywiście franca nie przywrze do patelni, przykrywam drugim takim samym, odwracam, zdejmuję górny, który wcześniej był dolnym i z talerza omlet znowu sru na patelnię.
iii przypomniało mi się że raz tak próbowałam robić, i ten jeden talerz mi siąjakoś zsunął i się rozbił.
-- (MarOlk):
Omlet to przewracam tak. Zsuwam na talerz, o ile oczywiście franca nie przywrze do patelni, przykrywam drugim takim samym, odwracam, zdejmuję górny, który wcześniej był dolnym i z talerza omlet znowu sru na patelnię.
--
-- (MarOlk):
Omlet to przewracam tak. Zsuwam na talerz, o ile oczywiście franca nie przywrze do patelni, przykrywam drugim takim samym, odwracam, zdejmuję górny, który wcześniej był dolnym i z talerza omlet znowu sru na patelnię.
--
Jest to całkiem spoko sprzęt, choć nie jest tak, że ten naleśnik sam spadnie, to znaczny spadnie, ale trzeba odrobinkę oleju dać, żeby nie przywierał. Same w sobie naleśniki są cieniutkie, ale nie są tak tłuste jak te z patelni. Ogólnie, polecam.
-- (JM):
i jak?
-- (Kat):
Moja naleśnikarka już przyjechała, zamówiłam przed świętami i po powrocie do domu, zamierzam przetestować.
--
--
-- (JM):
i jak?
-- (Kat):
Moja naleśnikarka już przyjechała, zamówiłam przed świętami i po powrocie do domu, zamierzam przetestować.
--
--
Edited
zależy od przypadku, ale zawijanie z reguły nie jest dla mnie problemem, czasem poprostu łapę w palce i odwijam jak wyczuję łopatką gdzie to się zrobiło. no chyba, że już tak bardziej się pokiełbasi no to przy próbach naprawienia sytuacji łatwo placek porwać
witajcie ja sobie rozwiązałem problem smażenia placków do naleśnikuw w ten sposub że nie bawie się w smażenie plackuw tylko kupuje gotowe placki do tortilli i tylko robie farsz zawijam ten placek i daje na pięć min do frytkownicy beztłuszczowej i mam gotowe naleśniki na ciepło a placki do tortilli są grupsze i sie nie rozwalają
To nie to samo co samodzielnie zrobione w domu naleśniki.
Ciasto na tortillę jest zupełnie inne niż ciasto naleśnikowe.
Ciasto na tortillę jest zupełnie inne niż ciasto naleśnikowe.