Ja od klasy 0 do 3 słuchałem Kelly Family, Anny Jantar i braci Golec. Od czwartej klasy wpadła mi w ucho Abba i już tak zostało. -- (Mimi): Jakżeż mogłam nie wspomnieć o The Kelly Family?! To była suupermodna irlandzka muzyczna rodzina, gdy miałam kilka lat. Mnóstwo dziewczyn młodszych i starszych kochało się w Angelo. :)
Zanim świadomie zacząłem słuchać to najpierw jakieś bajki moja ulubiona Pszczółka Maja, potem troche bajek z radio dzieciom, wówczas olbrzymie wrażenie zrobiły na mnie dwie bajki Historia żółtej ciżemki oraz Bracia Lwie serce, obie rzeczy w formie słuchowiskowej. Słuchałem też Supełka czy Zielonej Półnutki. Swego czasu nagrywałem bajki z radia i telewizji, Rumcajsa Pszczółke maje, i słuchowiska z radia dzieciom dwa zapadły mi szczególnie w pamięć, Roczniak o takim jelonku i Tajemnica granatowego zaółka troche współczesne o robotach, to było chyba tylko raz emitowane nigdy nie powtarzane. Potem znudziły mi się bajki i zacząłem jedynki radiowej słuchać piosenek tygodnia, w wieku 10 lat przyszedł czas na listę przebojów trujki, to kształtowało mój gust. A moim ulubionym polskim zespołem był Papadance, do dziś mam sentyment, jak wyszedł remastering płyt to mogłem się sprawdzić w tekstach, pamiętałem większość. Im starszy byłem zacząłem poznawać płyty różnych wykonawców, potem był bum na Depeche Mode do dziś są ze mną. A potem przyszedł czas na audycje Tomka Beksińskiego i bj mroczną muzykę, niekoniecznie łatwą w odbiorze. Do lat 80 mam dziś sentyment.
o! to podobnie jak Ja witamy w klubie -- (Lipad): Zanim świadomie zacząłem słuchać to najpierw jakieś bajki moja ulubiona Pszczółka Maja, potem troche bajek z radio dzieciom, wówczas olbrzymie wrażenie zrobiły na mnie dwie bajki Historia żółtej ciżemki oraz Bracia Lwie serce, obie rzeczy w formie słuchowiskowej. Słuchałem też Supełka czy Zielonej Półnutki. Swego czasu nagrywałem bajki z radia i telewizji, Rumcajsa Pszczółke maje, i słuchowiska z radia dzieciom dwa zapadły mi szczególnie w pamięć, Roczniak o takim jelonku i Tajemnica granatowego zaółka troche współczesne o robotach, to było chyba tylko raz emitowane nigdy nie powtarzane. Potem znudziły mi się bajki i zacząłem jedynki radiowej słuchać piosenek tygodnia, w wieku 10 lat przyszedł czas na listę przebojów trujki, to kształtowało mój gust. A moim ulubionym polskim zespołem był Papadance, do dziś mam sentyment, jak wyszedł remastering płyt to mogłem się sprawdzić w tekstach, pamiętałem większość. Im starszy byłem zacząłem poznawać płyty różnych wykonawców, potem był bum na Depeche Mode do dziś są ze mną. A potem przyszedł czas na audycje Tomka Beksińskiego i bj mroczną muzykę, niekoniecznie łatwą w odbiorze. Do lat 80 mam dziś sentyment.
--
Orkiestra gra jeszcze tańczą,i drzwi są otwarte dzień warty dnia a to życie zachodu jest warte.
Mając kilka lat słuchałam różnych tam pioseneczek dla dzieci, których wykonawców, poza niejaką bodajże Beatą Wróbel, nie pamiętam, ale nigdy nie miałam ochoty ich słuchać tak dla siebie. Leciały - dobrze, niech sobie matka puszcza, nie leciały - też dobrze, a może i lepiej, bo w sporej części ich albo tych konkretnych wykonać po prostu nie lubiłam, tylko nie chciało mi się wyrażać tego w jakiś zdecydowany sposób. Jedyna natomiast kaseta (no, tak, to był jedyny dostępny wtedy bez większego zachodu nośnik, który na dłuższą metę wytrzymałby starcie z moimi łapami :D), którą włączałam sobie sama, niczym nie przymuszona i w ogóle trzymałam, w przeciwieństwie do wszystkich innych muzyczek, w siatce na kasety z bajkami, to była taka składanka z kilkunastoma piosenkami Fasolek. Nie mam pojęcia, dlaczego mi się podobały. :D Ponadto mimowolnie słuchałam, acz też bez jakiegoś przejęcia, rockowych z przechyłami na hardrockowe utworów, którymi mój brat katował cały dom. Potem zaczęłam jeździć do szkoły z przewoźnikiem, który non stop czegoś słuchał, przez co, ze sporą zresztą dawką niechęci, musiałam przyzwyczaić się do repertuaru Zetki, RMF i Eski od roku 2005 mniej więcej. A ile debat i innych paskudztw na Tok FM i w Trójce się nasłuchałam... Brrr. A że już nie wspomnę, że czasem się kierowcy radio nudziło i włączał jakąś płytę z "Barką", "Abba ojcze" i "Chwalcie łąki umajone", względnie drugą, z której pamiętam jedynie utwór "Windą do nieba". Jakoś tak wyszło przy okazji, że się tej "Barki" i "Windą do nieba" nauczyłam na pamięć. :D
No to tak, ja na początku muzyka dziecięca, najbardziej moją ulubioną to była jedna piosenka, od zespołu który się nazywało, bebe Lille, to była jakaś Halo dziadku, i jeszcze jakieś Połknęłam czekolady dwie, a teraz to po, sanach, bryzka, tylko to.