Witajcie! Jak w temacie, a temat szeroki. :) Jaki rodzaj narracji lubicie najbardziej; zarówno czytając, jak i pisząc? Jakiego nie lubicie? Co, Waszym zdaniem przesądza o tym, że narracja jest dobra, bądź odwrotnie? Mnie wyjątkowo drażni ostatnio modna narracja w pierwszej osobie, w czasie teraźniejszym.
Ja lubie trzecioosobową, ale pierwsza też może być.
Sygnatura – Uczcij poległych i cierpiących ocalałych ciężką pracą, ponieważ porażka zawsze może się zdarzyć, jednak nigdy nie staraj się udawać, że jesteś doskonały, ponieważ prowadzi to do gorszego końca niż porażka, wiedzie na ścieżkę hańby i nikczemności.
Narracja pierwszoosobowa w czasie teraźniejszym jest popularna w typowych młodzieżówkach, choć w innych też ją widziałam, ale jednak w młodzieżówkach najczęściej. Osobiście nie przepadam za nią, ponieważ często niektóre zdania brzmią po prostu śmiesznie, zwłaszcza takie, które składają się tylko z orzeczenia, np. "Potykam się. Odzyzkuję równowagę..." Nie wiem, jakoś mnie to drażni. Chociaż najbardziej nie lubię narracji w trzeciej osobie w czasie teraźniejszym.
O tak Moniu, o tym zapomniałam. Irytują mnie też te wszelkie eksperymenty typu, druga osoba, czas teraźniejszy, choć sama kilka takich rzeczy popełniłam. Można, ale bez przesady.
naracja w drugiej osobie to tak naprawdę wciąż narracja w pierwszej osobie, ponieważ domyśłnie wiemy, że ktoś musi do kogoś mówić. :) Np. "Wstajesz i uśmiechasz się lekko..."
No dobra, uśmiechasz się, ale ktoś musi Ci to mówić, prawda? Jakiś "ja".
Tego typu narracji szczerze nie polecam, gdyż może zniechęcić czytelnika. Autor pisze np. "Drżysz z zimna...", a czytelnik siedzi sobie pod kocykiem... Nie lubię :D
Moja mama opowiadała kiedyś o takich książkach, przypomnę sobie czyich, to napiszę, które podobno były pisane tak dobrze, że jak się działy na Alasce, to mama musiała wziąć sobie kocyk i herbatkę, żeby jej zimno nie było.
Co do narracji, to nigdy się nad tym jakoś długo nie zastanawiałam. Chyba taką najbardziej logiczną narracją jest dla mnie ta zwykła, trzecioosobowa w przeszłym, ale inne mi wybitnie nie przeszkadzają. Z czasem teraźniejszym zetknęłam się pierwszy raz w cylku "century", przynajmniej tak mi się wydaje, więc mam z nim dość dobre skojarzenia. Co do pierwszoosobowej narracji, ja w ogóle myślę, że to zależy od typu książki. Nie wiem, jakby na przykład wyglądały "igrzyska śmierci" w trzeciej osobie, coś mi się to nie wydaje fajne. ALe już książka wielowątkowa, taka, w której jest wielu bohaterów i różnych spojrzeń na akcję, raczej, jak dla mnie, powinna być w trzeciej osobie, no bo niby skąd ten jeden ma wiedzieć, co inni myślą, to się po prostu łatwiej czyta. Z kolei np. w książkach Chmielewskiej mi pierwszoosobowa narracja pasowała, bo to zwykle jest w zamierzeniu komediowy kryminał, a jak kryminał, to i bardzo dużo wewnętrznych przemyśleń tam nie wciskała, a jeśli wciskała, to potrafiłą się streszczać, dlatego mi to w ogóle nie robiło.
Co do samodzielnego pisania, nie mam pojęcia, ale chyba jednak trzecioosobową wolę. Ja chyba jednak lubię wepchnąć do tego tekstu wszystko, co sama o tej akcji wiem, a gdybym to pisała z perspektywy bohatera, nie mogłabym tego zrobić.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
Też średnio lubię takie wymysły, ale gdyby się to przyjęło przebolałbym. Znam jedną książkę, a w zasadzie opowiadanie gdzie narracja w drugiej osobie była uzasadniona, ale to tyle.
Lubię pisać w 3 osobie, l. pojedyńczej, w czasie przeszłym. ciężej mi się piszę w osobie pierwszej, w czasie przeszłym, ale jakoś jeszcze mogę. też nie lubię, tak, jak elanor, w czasie teraźniejszym.
Witajcie, ja piszę w trzeciej osobie liczby pojedyńczej w czasie przeszłym oczywiście, choć z pisaniem w pierwszej osobie liczby pojedyńczej też nie mam większych problemów. Z narracją w czasie teraźniejszym spotkałam się tylko raz: "Niezgodna". Trochę dziwnie się to czytało, ale dało się przebrnąć. :) Pozdrawiam
Ja zaś, lubię narrację albo w pierwszej albo w drógiej osobie, albo tak jak w książkach. Np. Wyspa skarbów. Co do creepy past zgadzam się z przedmówczynią. Lubię też jak narracja jest niby w trzeciej osobie, a nagle na końcu w pierwszej.
W trzeciej i pierwszej osobie są ok, zależy od tego jaka to książka i jak autor to rozegra, chyba trzecio-osobowa prostrza do napisania jeśli piszemy sporo bohaterów i jakieś np. fantasy.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
Dla mnie drugoosobowa jest jakaś od czapy. Mam wrażenie, czytając takie "dzieła", że autor specjalnie próbuje być oryginalny na siłę. Poza tym to sprawia wrażenie, jakbym czytała instrukcję obsługi.
This site uses cookies to enhance your experience.