Dzielmy się naszymi muzycznymi umiejętnościami

Porady z zakresu emisji głosu i technik wokalnych

Started by Mimi 24 posts last post 5 years ago Page 1 of 2

#1

Transcription

Przycisk. Witajcie, mały Falstart. Nie nagrał mi się wpis, ale spróbuję nagrać go jeszcze raz. Założyłam ten wątek licząc na pewną współpracę nas, eltenowiczów. Zaraz wytłumaczę o co chodzi. Przede wszystkim na jednym z blogów zrodziła się taka dyskusja na temat właśnie porad wokalnych. Ja już dawno się nosiłam z myślą stworzenia takiego albo wątku na forum, a właściwie tak naprawdę to myślałam o kategorii na swoim blogu właśnie z poradami emisyjnymi. No ale właśnie, co przemawiało przeciwko kategorii na blogu? Tutaj można tylko dać komentarz tekstowy, a jednak wiecie, emisja głosu nie jest rzeczą, którą można na przykład tylko tekstem opisać. Coś tak, ale coś trzeba głosem przećwiczyć, zobaczyć. Nawet jak jest jakieś pytanie, to czasami trzeba zobrazować pewne zjawisko paszczowo, nazwijmy to szczerze. I myślałam też o założeniu wątku na forum, ale wiecie, każdy tutaj śpiewa. Jeden jest bardziej zaawansowany, drugi mniej. No ja jestem po wokalu, ale nie czuję się jedyną osobą, która się zna na śpiewie, bo to byłoby absolutnie jakieś megalomańskie, no i nieprawdziwe. Tu jest wiele osób śpiewających bardzo dobrze. Także... Pomyślałam, niech by to były takie porady wokalne, nazwijmy to dwustronne. Czyli ktoś nam na przykład, ktoś coś radzi, ktoś o coś może zapytać i właśnie to forum głosowe jest takim dobrym miejscem na tą dwustronność. Można zadać pytanie, można coś skonsultować, kogoś poprawić, coś wytłumaczyć i pokazać swoim głosem. Może jakieś fajne ćwiczenia podpowiedzieć emisyjne. Zobaczymy, jak się ten wątek rozwinie. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. I właśnie to, że wielu z nas się tym interesuje, możemy się uczyć od siebie po prostu i to jest świetna sprawa. Dlatego mam nadzieję, że ten wątek wzbudzi zainteresowanie i będzie jak najwięcej wpisów. Także zapraszam do wpisów głosowych na temat emisji i wokalu. Do pytań, odpowiedzi, porad. I mam nadzieję, że to wyjdzie nam wszystkim. I wyjdzie nam wszystkim na wokalne zdrowie.


Ziarnko złota znaleźć można, ale ziarnka czasu - nigdy.LINE Przysłowie chińskie.LINE

#2

Transcription

Hej Emilka! Fajnie, że nowy wątek stworzyłaś. Myślę, że warto by tutaj było się podzielić takimi poradami na temat wokalu i emisji głosu. Na pewno komuś to się przyda.


#3

Transcription

przycisk. No cześć Aniu, cześć wszystkim, którzy tego słuchają. No tak, trzeba będzie jakoś zacząć, ale no nie ja zacznę. Poczekajmy, aż ktoś jakieś, czy pytanie, czy jakąś sugestię umieści, żeby to nie było, że to jest wątek mój i tylko mój, bo absolutnie nie o to chodzi. Tutaj właśnie chodzi o wspólną zabawę, wspólne konsultacje, takie zbiorowe konsultacje nazwijmy to i zobaczymy jak to się po prostu potoczy. Także na razie ja czekam i obserwuję. A w razie czego oczywiście, że się wpiszę, ale może nie na początku. Mam nadzieję, że ktoś się ośmieli i coś fajnego wrzuci. Jakąś poradę, jakieś pytanie, jakieś sugestie właśnie. Zobaczymy kto, co będzie chciał wrzucić.


Ziarnko złota znaleźć można, ale ziarnka czasu - nigdy.LINE Przysłowie chińskie.LINE

#4

Transcription

Dzień dobry, ja też nie zacznę, żeby nie było, ale jako że wątek widzę, no to po prostu stwierdziłam, że się nagram i powiem, że widziałam. Wątek moim zdaniem bardzo przydatny, tylko trzeba poczekać aż ktoś zacznie. Pozdrawiam.


Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.

#5

Transcription

przycisk, no witaj zauważyłam, że zareagowałaś na wątek no cóż, na razie sobie pogadamy, popozdrawiamy się, również pozdrawiam oczywiście, no zobaczymy jak on się rozwinie, mam nadzieję, że ktoś z jakimś pojawi się pytaniem, z jakimiś wątpliwościami aby to się po prostu mogło rozwinąć no na razie sobie jest ten wątek mam nadzieję, że się trochę ożywi cóż, miłego wieczoru dobranoc


Ziarnko złota znaleźć można, ale ziarnka czasu - nigdy.LINE Przysłowie chińskie.LINE

#6

Transcription

Cześć wszystkim! Fajnie Mimirze stworzyłaś akurat taki wątek Zwłaszcza, że ja zawsze mam problem, żeby znaleźć coś takiego nietypowego Jest tutaj sporo jakby takiej tematyki dość zbliżonej No a wreszcie trafiłam na coś oryginalnego I tak jak mówisz, super, że właśnie wątek na forum, ponieważ głosowe porady w kwestii w sferze wydobywania głosu, no jednak chyba są najbardziej praktyczne Skoro nie ma chętnych, żeby zacząć to może ja zarzucę taki temat Jestem aktualnie przed koncertem Znaczy nie, że dzisiaj, absolutnie, ale zaraz po świętach Póki co jestem na razie wypompowana próbami I przyznam szczerze, że problem mój polega aktualnie na tym. Oczywiście przede wszystkim zaniedbanie przez to, że nie ćwiczyłam dość długo ostatnio. Taki mało muzyczny był rok i chyba dlatego też mnie to nie motywowało No i trochę właśnie jest teraz kłopot, że się zaciskam, że się spinam za bardzo, a mamy bardzo wysoko grane utworki, ponieważ śpiewam ja z koleżanką gościnnie z zespołem jazzowym Ale ponieważ w sekcji są dęte instrumenty, no to wiadomo zmiana tonacji nie bardzo wchodzi w rachubę A przynajmniej taka, która by odpowiadała i nam, i im Więc musimy zostać w takiej, jaki ono nam proponują czyli giedur Mówię akurat o tym konkretnym utworku, z którym kiedyś mamy najbardziej problem śpiewamy po prostu Gdyś liczna panna w giedurze Jest to tak na pół rockowo, pół jazzowo. Nie wiem jak to będzie, jak będziemy mieć wreszcie próbę na pełnej sali, znaczy tam, gdzie będzie koncert, przy pełnym, porządnym nagłośnieniu. W każdym razie próby jak dotąd mieliśmy w malusieńkiej, ciasnej salce, gdzie jak te wszystkie instrumenty, a skład jest siedmioosobowy, ryknęły, huknęły, to my autentycznie, żeby śpiewać i się słyszeć, musimy krzyczeć, nie da się śpiewać tego ładnie, delikatnie. Fakt, że też piosenka trochę może tego wymaga, ponieważ właśnie jest dość ciężko grana. Natomiast mamy problem, żeby wyśpiewać te najwyższe tony po prostu, żeby wyszło nam to czysto, żeby się ładnie zgrać i żeby się przede wszystkim mógł słyszeć, żeby się przebić nad nich. I tutaj właśnie moja propozycja, moje pytanie właśnie, czy znacie jakieś sposoby na to, żeby się dobrze, porządnie rozluźnić i dodusić ten dźwięk i żeby właśnie on poszedł nam czysto, a nie, że nagle zaczyna nam się głos łamać i gdzieś tam zaczynamy się mijać z tym dźwiękiem, jeśli trzeba go pociągnąć. I to naprawdę solidnie i to wysoko. Także taka moja propozycja, a przy okazji na pewno skorzystam, jeżeli... Jakieś tutaj porady fajne padną. Pozdrawiam.


Zginęły wczoraj, pomiędzy wschodem i zachodem słońca, dwie złote godziny, każda wysadzana sześćdziesięcioma
brylantowymi minutami. Nie oferuje się żadnej nagrody, albowiem przepadły na zawsze.
Horace Mann

#7

Transcription

No cześć kochana, no to ja się pojawiam, założycielka tego wątku. No tak wyszło, akurat byłam zalogowana. Tak w ogóle to dzięki, że wzięłaś udział w tym wątku, że tak interesująco rozpoczęłaś. Tak w ogóle to ci się kochana wpis zdublował, no ale to szczegół, tak jakoś wyszło. No co do śpiewania wysokich dźwięków, kurczę co innego gdybym miała radzić w emisji chóralnej czy klasycznej, a trochę co innego w rockowej. Ale, bo na przykład w chóralnej czy w klasycznej możesz sobie powiedzieć, pomóc otwarciem ust, wydłużeniem tego dźwięku i po prostu takim odpowiednim ułożeniem, takim podłużnym ust. A w górze oczywiście się rozkłada ta nasza buźka, robi się bardziej okrągła, wyżej wargę, to też można, bo właściwie to są takie klasyczne, ale można to i tak delikatnie, oczywiście według łaski. Zastosować także w jazzówce czy w rockowej. Ale przede wszystkim, żeby zaśpiewać mocno i wysoki dźwięk, to jest taka kwestia, dobrze jest na przykład na początku się poprzeciągać, poziewać w górę, w dół i tak pojedzieć po skali głosowej od góry do dołu i odwrotnie, żebyś po prostu sama usłyszała te swoje dźwięki. Oczywiście nie w trakcie próby, broń Boże, tylko jako rozgrzewka. To mogłyby się ludzie wymocnęć. To by mnie zdziwili, jaka to ciekawa wersja kolędy, gdy śliczna panna czy tam jakiejś innej. No co przede wszystkim, jeśli bierzemy się za wysokie dźwięki i wiemy, że jest wysoko i nam niewygodnie, to trzeba mocno podeprzeć przeponą, czy jest to emisja huralna, czy zwykła, czy rockowa. Musimy mocno na tej przeponie wziąć dźwięk, czyli przede wszystkim, żeby nam oddech nie szedł w raniona, że raniona podnosimy do góry, jesteśmy spięte, no to wtedy nasz rezonator, czyli krtań i przepona, to jest wszystko tak spięte, taki bytonik się robi i dźwięk nam nie dociera. Jesteśmy ściśnięci. Uuu, no tak to nie, nie pójdzie. Bo my owszem wydamy ten dźwięk, ale sobie zrobimy krzywdę z głosem. No, w każdym razie ważne, żeby tak czystać, czy siedzieć w miarę luźno i żeby nasze mięśnie były takie w miarę rozluźnione, czyli wcześniej jakieś tam drobne ćwiczenia, jakieś tam wymachy, jakieś tam przedmioty. Można sobie tam trochę posyczać, czyli powydmuchiwać powietrze z samogłoską sy, albo takie pt, pt, pt. To niby nie jest na barwę, niby nie jest na wysokość dźwięku, ale rozruszasz wtedy wargi. I do wyższych dźwięków jesteś w stanie te wargi rozciągnąć. No i kwestia postawy. Musimy stać prosto, ale nie w jakimś takim wściekłym przeproście, bo znowu, znowu nasza klata, znowu nasza przepona. Znowu nasza klata, znowu nasza przepona. Jest zblokowana, no i krtań. I kiedy bierzemy niskie czy bardzo wysokie dźwięki, bo tutaj rejestry piersiowe, głowowe, nie chcę tu wchodzić w jakieś strasznie takie formalne słownictwo, ale w każdym razie, kiedy bierzemy te ekstremalne dla nas dźwięki, dla kogoś to będzie D, dla kogoś to będzie G, albo jeszcze wyżej, lub niżej. Przede wszystkim musimy opuścić krtań, ale nie to, że głowa przy mostku, bo wtedy jesteśmy ścichnięci i pośpiewamy sobie, i jasne. I barwa, i wszystko leci. Nie, nie. Czyli głowa dosyć swobodnie, niestrożnie do góry, nie w ramionach, nie nisko, tylko tak, jak to mówię, naturalnie. Osoby z dysfunkcją wzroku, to jest naturalne, że mają tendencję, że albo za wysoko trzymają głowę, albo nisko. A tu, kurczę, trzeba tak, jakby się patrzyło. Ktoś to więcej wykorzysta, ktoś mniej. No, ale dobra. I jeśli chcemy zaatakować ten dźwięk wysoki, to musimy go tak traktować, jakbyśmy gorący. Z jednego kartofla zjedli, czyli takie łyknięcie, krtań idzie, hop, momentalnie do dołu. Jak tam pójdzie do góry, to będzie słynny kogutek. Tak jak się czasami tenorom zdarza, każdemu się zdarza, ale to jest tak właśnie określane jako kogutek tenorowy. No, a my tego nie chcemy. W każdym razie krtań nisko, żeby sobie objęła ten dźwięk, żeby ona go udźwięczniła, żeby strunki zareagowały. O, mam wysoko. I żeby jeszcze zeszły do tej średnicy, no bo przecież na tym jednym dźwięku wysokim nie kończymy. Czyli usta wargi, czyli tak bardziej okrągło, jakbyśmy chciały utknąć kartofelka gorącego. No przecież kartofla gorącego od razu nie przełkniemy. Czyli całe otwarcie ust i nie wolno, właśnie przy otwarciu nie wolno zaciskać krtani. Czyli ziewamy. Czy jest to huralna, no bo wtedy inny układ ust. Czy jest to zwyczajna emisja. Czy rockowa, czy jazzowa. No według mnie to jednak powinno pomóc. W każdym razie kochana powodzenia. Ja też zaraz wychodzę na chór.


Ziarnko złota znaleźć można, ale ziarnka czasu - nigdy.LINE Przysłowie chińskie.LINE

#8

Transcription

Dobry wieczór, to znowu ja. Powiem Wam na temat mutacji głosu u dziewczyn. Kilka osób pytało mnie na brief, także myślę, że na tym forum warto poruszyć taki temat. W tym wątku właściwie, no ale na forum też. Jak najbardziej jest coś takiego jak mutacja głosu u dziewczyn. Wszyscy wiedzą, że u chłopaków, ale dziewczyny też ją przechodzą. Może mniej inwazyjnie, ale w podobnym wieku. Około tak 13, 14 do 16, czasem 18 roku życia. Ale tak średnio to jest 14, 16 rok życia. No i cóż to takiego się wtedy dzieje? To nie jest tak, że mówimy sobie cieniutkim sopranikiem i nagle ryczym basem. No nie. Nie ma tych takich zmian, przeskoków dźwiękowych, jak często u chłopaków. Chociaż u jednych też łagodniej, u drugich mniej. U dziewczyn to może być obniżenie skali o tercję, o kwartę. Jeszcze dobrze, kiedy jest to obniżenie takie harmonijne. Kiedy nie ma właśnie załamań głosu. Może być to także związane z takim ściemnieniem barwy. Czasem tak, czasem nie. Na przykład u chłopców często jest tak, że jako dziecko na przykład śpiewał pięknym sopranem chłopięcym. Tak, tak, jest coś takiego jak dyszkant, czyli sopran chłopięcy. A potem dziwią się ludzie, o matko, jaki z niego bas albo baryton. Tak jak najbardziej struny głosowe na to pozwalają. Trzymałeś nową wiadomość. Nie będę od nowa nagrywać, sorry. W każdym razie, bo nie to, że mi się wątek urwie, ale wiecie, trzeba wracać do produkcji ciasta przyziemne. W każdym razie, a jeśli na przykład chłopak ma niski taki alt chłopięcy lub nawet kontralt chłopięcy, to jest zupełnie co innego niż damski. No ale dobrze, w każdym razie skalowo mniej więcej odpowiada. I potem po mutacji okazuje się, że jest tenorem. Ojej. No struny są niesamowite. Już ten temat poruszałam gdzieś na innym wątku. No właśnie, a u dziewczyn to nie zawsze jest tak, że miała wysoki głos i nagle się robi jej niski. Chociaż może tak być. Często jest tak, że jest sopranem i będzie sopranem. Jest altem i może być tym bardziej głębszym altem. Co wtedy robić podczas mutacji? Część w ogóle pedagogów wokalnych nie chce uczyć poniżej 16-17 roku życia. To nie jest tak, że nie ma wątku. To nie jest tak, że jakieś widzimy się. No dobra, są przepisy. Szczególnie nie chodzi o śpiew klasyczny. Ale w innych technikach też to się zdarza. Ponieważ struny są wtedy bardziej narażone na jakieś różne takie inwazje. Już nie mówię o polipach czy guzkach, no bo to już takie ekstrema. Ale ta mutacja powinna przebiegać harmonijnie. To nie jest tak, że dziewczyna w ogóle nie powinna w górze śpiewać czy nigdzie. Ale nie powinna w tym czasie aż tak mocno forsować głosu. No niby nigdy nie powinna. Teoria trochę. Ale to tak jest, że w czasie tym takim mutacyjnym trzeba temu gardłu, temu głosowi zapewnić trochę komfortu. Komfortu dojrzewania po prostu, bo cały organizm dojrzewa. Robi się dorosły. To nie jest tak, że na przykład komuś po 30 albo po 40 się głos nie zmieni. Ale już w mniejszym stopniu. Także pozdrawiam wszystkie dziewczyny, które mają mutacje. Wszystkich chłopaków i te osoby, które... Dawno przeszły mutacje, mniej dawno. Ale powiem Wam tak. Mutacja to nie jest mit. To jest prawda. Hej!


Ziarnko złota znaleźć można, ale ziarnka czasu - nigdy.LINE Przysłowie chińskie.LINE

#9

Transcription

Dobra, no to teraz przyszedł czas na mnie Ze mną to jest ogólnie tak ciężko, że tak Nie wiem właśnie co z tym za bardzo zrobić Bo ja ogólnie jak śpiewam No to może tutaj będzie słychać Mam dość mało przestrzeni Akustyka tu jest taka jaka jest Wiadomo jestem w bloku, w którym się bardzo wszystko niesie Więc no notabene już sama z siebie się blokuje Żeby się za bardzo nie drzeć Żeby sąsiedzi nie opouciekali Więc sama sobie już się spinam A jak przyjdzie do czegoś, żeby zaśpiewać coś pełniej, mocniej To ja właśnie tak jak ty tu mówiłaś, Emilka Do przesady, albo tak, takie coś mi się robi Albo powiedziałabym, śpiewam tak, żeby mnie nie słychać A jak sobie prześpiewam tak z dwie, trzy piosenki To zaraz mi się jakieś tam załamania pojawiają Jakieś chrypki, jakieś inne cudawianki I teraz jest pytanie takie Co z tym robić? Jak sobie na przykład właśnie ćwiczyć ten głos Żebym ja się sama w sobie nie blokowała Jak mam coś zaśpiewać Do tego oczywiście dochodzi niekiedy jakaś trzęsawka Bo wiadomo cała latam Tutaj dochodzi jeszcze problem radzenia sobie ze stresem Czy właśnie jakieś takie Już mówiłaś co prawda o ćwiczeniach rozluźniających Typowo krtań i tak dalej Ale wydaje mi się, że tu jest kwestia też rozluźnienia ogólnie całego ciała No bo wiadomo, zaczną się nam trząść ręce I to już nas samych w sobie spina, tak? No a że ja niestety nie jestem Po żadnej edukacji muzycznej Poza trochę szkołą muzyczną Gdzie miałam jakąś tam emisję głosu Ale niestety pani z emisji głosu Kazała nam śpiewać typowo operowo Czyli usta ułożone w Oooo i tak śpiewamy Co mi nie do końca się podobało Bo Właśnie tu jest też kwestia dopasowania Mojego jakby głosu Bo bardziej mi się śpiewa Lepiej mi się śpiewa niżej Więc jestem w stanie Jestem raczej altem Jak mam coś wysoko wyciągnąć To już gdzieś ten głos się tak od razu urywa No więc problem właśnie jest z tym stresem I w tym jak sobie radzić właśnie Ćwicząc głos W warunkach, w których Nie możemy go w pełni ćwiczyć tak jakbyśmy chcieli Bo nie mamy dostępu do żadnej salki Ani nic z tych rzeczy Tylko mieszkamy po prostu w zwykłym bloku Czy jest na to jakiś patent? No i to tyle ode mnie Tak w ogóle dzięki za stworzenie tego wątku Będę śledzić


May the force be with you.

#10

Transcription

No cześć kochana, właśnie wróciłam ze mszy, gdzie współtworzyłam oprawę muzyczną, także wokal, plus organy, takie tam różne historie, także rozśpiewana to ja jestem. Co do techniki operowej, no ja rozumiem, że nie każdy się w niej musi czuć dobrze, no akurat dla mnie to jest, no moja bajka, kurczę, moja bajka. Też mieszkam w bloku i też nie mam gdzie za bardzo tam huknąć tym głosiskiem, no bo jak nawet coś nagrywam na bloga, no to tak dosyć łagodnie jak na mnie, naprawdę mogę mocniej, także rozumiem Cię. No właśnie, tutaj jest taki kłopot, tak jak mówisz, ćwiczenia rozluźniające krtań, no tak, ale to jest kolejny etap. Jeśli czujesz się spięta, to Twoje ciało jest spięte, Twoje mięśnie są spięte, no i głos też będzie taki ściśnięty. Czy chcesz, czy nie, i wtedy ta barwa, no, nie wyjdzie ładna, wyjdzie taka jakaś przydłoszona, jakby ktoś Cię usiadł na piersi i nie chciał zejść. Znowu, na przykład, krzyczenie i zaciskanie się, to też jest błąd taki, trudno to nazwać kardynalnym, ale tak można byłoby, jakiś wykładowca mógłby tak powiedzieć. Przede wszystkim on bardzo ściska struny, a struna to jest mięsień, i jak uderzysz się mocno w jakiś mięsień, w nogę, czy coś tam, czy w rękę, no to on boli, i jeszcze może być siniak. A na strunie siniaków, czyli polipów i wózków nie widać, ale nam bardzo skutecznie odbierają głos. Ty jesteś młoda i to jest też tak, że ten głos cały czas dojrzewa. Tak jak mówiłam, do 35-40 roku życia ten głos dojrzewa, no potem też tam, nazwijmy, nie powiedzmy tego przejrzewa absolutnie, bo to można mieć 80 i mieć piękny głos, tylko potem już dochodzą też zmiany takie związane z wiekiem. Też wiotczeją mięśnie strun głosowych. Niestety. Niestety, to tak jest, no po prostu cały człowiek się zużywa i nasz instrument jeden, jedyny, w swoim rodzaju pod tytułem głos też się zużywa. Ćwiczenia rozluźniające, przede wszystkim, to tego nie słychać, to możesz spokojnie wykonywać. Krążenia ramion, no bo niby po co, nie? Na WF-ie, tak jakby człowiek był. Krążenia ramion po prostu rozluźniają Ci obręcz barkową i kręgosłup szyny, tutaj kark. On niby nie ma nic wspólnego ze śpiewaniem. A no dobra, ale jest rezonatorem, całe nasze ciało rezonuje, bo jak się wydaje jakiś dźwięk, krótki czy dłuższy, to jednak to nasze ciało po prostu jest dla niego taką płytą rezonansową, a że wydaje krtań i cały ten aparat mowno-wokalny, także krążenia, na przykład dużo dmuchania takiego, jakbyś chciała świeczki zdmuchnąć na torcie, albo taki sapiący pies. To wtedy tak śmiesznie brzmi, tylko nie na dźwięku, żeby nie było jakiegoś takiego przydechu, no bo to łatwo potem w coś takiego wpaść w taką manierę, no i tak śpiewasz. Nie mówię, że Ty, ale niektórzy artyści. Ojejku, jak długo biegł, jak się zmęczył. No nie, na tego nie chcemy. W każdym razie takie sapanie z jajnego pieska, nie musimy języka wywieszać, w każdym razie sapanie z jajnego pieska jest fajne, ponieważ masz krtań opuszczoną. Wargi i wszystko, i to jest takie, wiesz, tak miękko i tak sobie naturalnie to, czyli długość oddechu dowolna. Można też na przykład regulować sobie oddech na takim słowie z damku, czarna wrona bez ogona, czarna wrona bez ogona. No nie będę teraz mówić tyle, ile potrafię na raz, bo to nie ma sensu. W każdym razie bierze się oddech i wypuszczamy powietrze, mówiąc miarowo, tą czarną wronę bez ogona, albo czarna krowa w kropki bordo, co tam sobie kto chce, albo o szosie i saszy. Wszystko jedno, w każdym razie, żeby to nam spółgłoski wybrzmiały i jak najwięcej razy to powiedzieć na jednym oddechu, żeby nie robiło się tak czarna wrona bez ogona. No nie, nie, nie, nie, staramy się jak najwięcej szybciutko na jednym oddechu, ale kontrolujemy oddech, bo wtedy nie dobieramy i wtedy jest równiutko, równiutko płynie nam ta fraza oddechowa, mimo, że jeszcze nie mamy dźwięku. Co jeszcze? Mruczenie, murmuranda po różnych dźwiękach, nie musi być głośno, ale to wtedy się rozluźnia krtani. No i co? No i co? Wtedy wcale sąsiedzi tego za bardzo nie słyszą. Skoro ty śpiewasz dosyć nisko, fajną masz barwę, obstawiam, że my co sopran, nie musisz być sopranem, nie każdy musi być i nie zmuszaj się do śpiewania wysoko. Jeśli ty się źle czujesz w tych rejestrach, absolutnie tego nie rób. Może skala ci się poszerzyć, ale to musiałabyś jednak pod kontrolą specjalisty. I samemu sobie można schrzanić skalę, zwyczajnie w świecie. Nawet nieumiejętnie, zupełnie niechcący, ale to jest naprawdę, wbrew pozorom, tak sobie każdy się nie zna. No i dla naszych strunek głosowych, wielkich, gigantycznych mięśni, takie fasolki malutkie, dwie na całe życie. W każdym razie tak. I to śpiewanie musi być takie, przede wszystkim w głowie. Co my chcemy zaśpiewać? I wiedzieć, gdzie się mogę zacisnąć. Typu na przykład jak wyższe dźwięki i jest i. To niektórzy robią, hmm, spróbuję to zrobić w sposób kontrolowany. O, poszła krtani w górę. U, no zacisnęło się. Fuuu. Nie. I niedobrze dla strun, i dla barwy, i my słyszymy, że coś, o kurczę. To jest takie podświadome, ojej, dochodzę do wyższych dźwięków. Nie musi być bardzo wysoko, ale już takie, musimy podświadomość tą naszą, hmm, rozluźnić. Jakieś tam treningi, szulce, jak ktoś chce, to proszę bardzo, ale nie będę tu się wypowiadać, bo to nie jest gałąź emisji. W każdym razie, pierwsza sprawa, rozluźniamy nasz umysł. Staramy się nie myśleć, że tu jest wysoko. O, tu się na pewno zepnę. Jak myślisz, że się zepniesz, to się pewnie, że się zepniesz. Albo jeszcze gorzej. Zabraknie oddechu, no, takie drobiazgi. W każdym razie, samo śpiewanie jest ogromnym procesem. Musi być w psychice, w sercu, w duszy, zanim w ogóle otworzymy mordkę i wydamy z siebie jakikolwiek dźwięk. Musimy wiedzieć, co śpiewamy, świadomie, każdą literkę prawie. Jak czasami tak tłumaczę różnym znajomym, pracuję z ludźmi nad emisją głosu, to tak słyszę, słuchaj, ale, no, ale co to ma do rzeczy? Czy tam jest my, czy tam jest sy? No, kurczę, ma, ogromnie ma znaczenie. Bo, na przykład, wiemy, do jakich zaciskających, na przykład, głosek trzeba się przygotować odpowiednio. I kiedy nam, na przykład, jest niewygodnie, czasem potrzeba nam zmiany tonacji. Także to jest cały świadomy proces śpiewania. Ło, matko! No, w każdym razie, czyli tak, staramy się, ćwiczenia rozluźniające, typu jakieś tam pojacyki, jakieś tam skłony, czyli żeby rozruszać nasze ciało. No, i oczywiście postawa prawidłowa, zacieśniemy się, my często mamy, z dysfunkcją wzroku, taką tendencję, że albo ramiona podsuwamy do góry i już jesteśmy ściśnięci. Klatka piersiowa jest ściśnięta i taki się kukucik robi, łach. Czasem jest tak wygodniej, bo to byś tak chciała, jakby podeprzeć ten dźwięk, ale, no, nie, to jest nieprawidłowe. Czyli naturalna postawa, no, niestety wyprostowana, nie każdy z nas to lubi. Głowa nie może być za wysoko, ale też nie może być za nisko. Jak podniesiemy głowę do góry, uu, krtań się. Sama ścisnęła. Ja zrobiłam to teraz w sposób kontrolowany. No, ale, jak ją spuścimy, to barwa nam też się tutaj, krtań nam opadła i o, taki dźwięk, taki, zdechłały. W każdym razie, tak, odpowiednie ułożenie ust. Nie musi być operowe, ale jak to śpiewa, zależy, jaka tam emisja. W każdym razie, musi być odpowiednie ułożenie ust, czyli tam, no. Czy śpiewamy operowo, czy zwyczajnie górna warga nam pracuje. Dolna, delikatnie. Tak jak dolne podniebienie jest nieruchome, nie? A górne, twarde sobie siedzi, ale miękkie się rusza. Czyli jak dotkniemy twardego, no to tam nic się nie zmienia. Ale jak głębiej językiem, miękkiego, to jest taka galaretka, nie? I jak tam się ruszamy, ruszamy się, ruszamy. I to też jest mięsień, to też może się, może samo się nie zaciśnie, ale coś może tam zatrzeć i wtedy jest kijowy dźwięk, po prostu. Bardzo to powiedziałam profesjonalnie, ale przynajmniej jasno. No i w każdym razie, czyli staramy się rozluźnić, no przede wszystkim ziewanie, takie suche. Prowokuję oczywiście, udaję. Nie zasypiam wam przy komputerze. Można też na dźwiękach. Sąsiedzi nam nie pouciekają. Takiego lwa robimy, na wyżej, niżej oczywiście. I wtedy tak czujemy, gdzie nam się wygodniej rozciągać dźwiękowo. Także przede wszystkim rozluźniamy, tak jak powiedziałam wcześniej, krtań, mięśnie. I pracujemy nad umysłem, po prostu żebyśmy wiedzieli, żebyśmy byli świadomi, co my chcemy zaśpiewać, jak chcemy zaśpiewać. A stres, normalna sprawa, też mam stres. Chociaż dużo osób mówi, nie, to chyba się ty w ogóle nie stresujesz przed koncertami, a jakże nie. Wiecie, ile rzeczy może pójść nie tak na koncercie? Ło matko. No w każdym razie, to jest najważniejsze, żeby poszło tak i żeby każdy myślał, że się nikt nie stresuje i w ogóle jest rewelacja. Ale to jest sztuka pana, właśnie też nad tremą. Wiecie, zawsze można coś schrzanić, jakiś dźwięk. Śpiewając po tysiące razy, po dwa tysiące razy, zawsze. Także, ale jakbyśmy tylko myśleli, co my schrzanimy, to o, byśmy w ogóle, no, nie zaśpiewali nic. Bo byłaby taka spinka. Także, praca nad takim rozluźnieniem. A można na przykład, tak jak powiedziałam, takie dmuchanie, jeszcze tego nie powiedziałam, takie otrząsanie, jak tam jest na przykład taki mokry. Albo jak jest taka Czordonald, albo na przykład to kląskanie, takie konikowe. Rozluźniamy mięśnie języka, rozluźniamy, rozluźniamy. I warki też mam. Różne na przykład pary spółgłosek. Pyby, pyby, pyby. No to na warki rozluźniamy. Ał, ał, ał. Ił, ił, ił. Nie udaje pogotowia. Przy ił, ił, ił krtanie się porusza w górę i w dół. I to też jest takie kontrolowanie naszych mięśni. Większość z nas nie może korzystać z lustra. I to jest też taka kwestia, aby samemu w sobie poczuć to lustro. Żeby siebie obserwować, pracę swoich mięśni słuchać, dotknąć. Czasem czyjeś, po prostu drugiej osoby, nie? Żeby wiedzieć, że my co robimy. Całym ciałem śpiewamy. Każdym mięśniem tak naprawdę. I ta świadomość też nam pomoże się rozluźnić. Powodzenia kochana. I dzięki za wysłuchanie tego długiego wpisu. Mam nadzieję, że się zamieści.


Ziarnko złota znaleźć można, ale ziarnka czasu - nigdy.LINE Przysłowie chińskie.LINE

#11

Transcription

Oj, oj, oj, oj. Tyle czasu mnie tu nie było, a wątek zdechł. Co to się stało? Przede wszystkim, kochana, dzięki za te porady. Wysłuchałam całości. Trudno mi się było nie śmiać w pewnych momentach, a no, ale... Okej. Bo właśnie tu chodzi o to, że jest ten stres, że my mamy coś zaśpiewać. O rany boskie, a co jak nie trafimy w dźwięk, a co jak coś tam... Tak samo jak ja czasami mam takie tendencje, że nie umiem tego dźwięku zaatakować bezpośrednio, tylko muszę na niego wjechać i to jest wtedy... Boże, żeby teraz tu nikogo nie obrazić. Ja to nazywam taki syndrom kościelnej babci, że się śpiewa i tak się wjeżdża na ten dźwięk. I to jest takie też niefajne. A na przykład powiedz mi jedną rzecz, jak mi widzący swego czasu opisywali, że ktoś śpiewa i na przykład śpiewając, stojąc, trzyma sobie ręką przeponę. I powiedz mi, czy to jest dobre, czy to jest niedobre. No bo jak teraz tak sobie mówimy na ten temat, że nie wolno sobie podpierać tego, tego dźwięku, bo się zaciskamy. No a jednak, nie oszukujmy się, jednak ta przepona, jak ją sobie tutaj oprzemy rękę, to już czuję, że jestem automatycznie ściśnięta. Więc ja już sama nie wiem, czy to jest dobre, czy to nie jest dobre.


May the force be with you.

#12

Transcription

No hej, no, faktycznie, dawno żeśmy rozmawiały na ten temat, tutaj na forum z tym wątkiem jest tak, że często udzielam porad emisyjnych na priv, tak jakoś wyszło, no i dobra, każdy kanał jest dobry. Co do tej przepony, tak, tak, szczególnie jak na przykład śpiewaczki operowe, to tak często robią właśnie, wiesz, to nie chodzi o wduszenie tej przepony, tylko właśnie przez to się człowiek pionizuje. Co do podpierania dźwięków, tak, my go podpieramy przeponą właśnie, o to chodzi, a na przykład ja też tak czasami robię, oczywiście z tą przeponą i na przykład kiedy nie trzymam nut w rękach, no bo przecież ich nie trzymam, skoro śpiewam z pamięci, no to żeby to nie wyglądało, że człowiek stoi ze zwieszonymi rękami, bo na przykład czasami tak opierasz rękę na fortepianie, bo i tak też czasami robią ludzie, no ale nie masz fortepianu akurat, no oczywiście chyba, że przy nim siedzisz i na nim grasz, no to inaczej, to wtedy nic nie podpierasz, bo masz zajęte ręce, ale właśnie, dźwięk podpieramy przeponą i nie musisz jej absolutnie wduszać, nie trzeba tak się strasznie mocno napinać, bo wtedy nie pozwalasz temu dźwiękowi wypadać. Nie musisz jej wypłynąć, zwyczajnie w świecie, nie mówię, że akurat ty, tylko tak w ogóle, a że nie chcę mówić bezosobowo, no to tak to jest, w każdym razie co do takiego podjazdu na dźwięk, no właśnie, musimy mieć w głowie taki schemat, co my chcemy zaśpiewać i w jaki sposób uderzyć ten dźwięk, a nie na przykład śpiewamy, o, o, o, zaraz, który to ja dźwięk, o matko, o matko, co ja tam i szukam, no nie, takie coś to możemy sobie na przykład, oczywiście we własnym zakresie, ale nie podczas już śpiewania, czy tam jakiejś próby, dlatego musimy sobie to w głowie ułożyć i taką pamięć słuchowo-mózgową nazwijmy, chyba zaraz jakieś nowe połączenia powstaną wyrazów, ale co tam, ale to właśnie o to chodzi, czyli po prostu mam w mózgu, który dźwięk chcę zaśpiewać, tak jakbym sobie to grała i wtedy sobie ćwiczymy i wiemy, co chcemy zaśpiewać, że tu jest kwarta, tu jest tercja, ale jak nie ma takiej odległości muzycznych, to się to po prostu tak czuje, słyszy, to jest oczywiście praca, której nie wykona się w 10 sekund albo w 15 minut, tylko to za każdym razem, za każdym śpiewaniem. Na śledzonym blogu pojawił się nowy wpis. No nie, pod koniec nagrywania, pod koniec notatki. Dobra, zostawiam, niech się pojawia na śledzonym blogu nowy wpis, a ja pozdrawiam.


Ziarnko złota znaleźć można, ale ziarnka czasu - nigdy.LINE Przysłowie chińskie.LINE

#13

Transcription

Aha, to tak jest z tą przeponą. Nie, mi się to zawsze wyobrażało, że właśnie nie, że się tak lekko rękę trzyma, tylko że się jakoś to tak dociska. No to w takim razie źle, źle, źle, źle, źle. Tak samo, nie wiem, nie wiem czy ktoś jeszcze inny tak ma, ale ja na przykład mam tak, że właśnie wydaje mi się, że jak ktoś ma słuch absolutny, no to jemu już jest w ogóle łatwiej, bo on zna poszczególne dźwięki, zna poszczególne tonacje, wie w jakiej tonacji konkretnie chce zaśpiewać, że to ma być tam na przykład C-dur czy F-dur, ale no jak ktoś nie ma tego słuchu absolutnego, to jak na przykład ja, co z jednej strony się cieszę i się nie cieszę, bo uważam, że ułatwiłoby mi to chyba sprawę, bo nie ma tego słuchu absolutnego. Nie musiałabym się grając czy śpiewając, znaczy ze śpiewaniem jest co innego zupełnie, ale grając uczyć po prostu poszczególnych nutek, grając sobie z czymś tam albo sobie nucąc do odpowiedniej tonacji, która jednak gdzieś tam właśnie, i tu chyba dochodzimy do tego, bo ta tonacja oryginalna jednak gdzieś się tam w głowie zapamiętuje, a to też chyba zależy od piosenki, bo raz się zapamięta. A raz wystarczy, że zjedziemy tym dźwiękiem minimalnie trochę wyżej czy niżej i to już jest nie wiadomo, czy to już jest E, czy to jest F, czy to jest tam FIS. Więc to jest chyba tak, że te osoby, które mają ten słuch absolutny, wydaje mi się, że mają prościej z tym trafieniem w ten dźwięk i nie wiem, może się nie boją. Mówię, to jest chyba bardziej kwestia psychologiczna, że trzeba się nauczyć najpierw... wyzbyć się tych wszystkich stresów, lęków, ojeju, nie trafię w dźwięk, ojej, będzie klapa, zjadę, tu coś tam, tu nie wyciągnę, a tu mi oddechu zabraknie, coś tam. I oddychanie. Dzięki właśnie, że powiedziałaś z tym oddychaniem, muszę sobie częściej na melodyce grać. Tylko, że to jest niestety też głośne, sąsiedzi mnie wyniosą. Ale to tam nic. No. To trzymaj się, pozdrawiam.


May the force be with you.

#14

Transcription

no hej, to znowu ja, jak się zresztą domyślasz no tak, tej przepony nie możemy tak bardzo dociskać bo to wtedy ręką sobie ją blokujemy jej ruch, ona musi sobie plastycznie się ruszać no bo to jest mięsień, jak ją tak ściśniemy no to taki dźwięk będzie bardzo piękny wiesz, ja teraz to zrobiłam w sposób kontrolowany ale nie chciałabym, żeby mi coś takiego na występie wyskoczyło uj nie, dziękuję, szczególnie przy jakichś wysokich albo mocnych dźwiękach także, no, dziękuję bardzo co do tego słuchu a no właśnie, wiesz, ja na przykład jutro będę prowadziła próbę chóru no dobra, tak, dokładnie tak tam potem dyrygentka dojedzie ale będę prowadziła jej rozśpiewkę plus próbę będzie bez instrumentu, będzie na korytarzu prawdopodobnie albo w sali, albo gdzieś tam się ukaże no to będę podawała dźwięki oczywiście z pamięci no i tam trzeba będzie jej głosom pomóc pokazać wejście oni są wszyscy widzący, także no, udźwignę, spoko, dam radę chyba w razie czego napiszę na brief czy będzie dobrze, czy nie to tak a propos emisji, bo właśnie jutro emisyjnie sobie poszaleję bo jutro też występ mam no i na twoim blogu pojawił się nowy komentarz nie będę drugi raz nagrywać wróciłam teraz na bloga właśnie no, nagranie, audio po prostu także też opowiem wam o tym, że a propos emisji, wszystko rozmawiamy dobra, ale co do tego słuchu wiesz co, no ja mam dobry słuch i zawsze wiem co F-dur, co C-dur umiem sobie transponować melodię czy jako akompaniator, czy jako wokalistka także nie jest to dla mnie problem ale słuchaj, każdy fałsz wysłyszę czy chcę, czy nie chcę nawet w chórze czasami wiem, kiedy konkretny głos w chórze spadnie i to nie jest takie fajne naprawdę, w ogóle albo na przykład wiem, kiedy ktoś nie dociągnie emisyjnie no, wiesz no w każdym razie co do takiego trafiania co do psychologicznego podejścia myślę, że nie da się, aby muzyk całkiem się pozbył lęków typu, a co, mi tam wszystko jedno jestem na luzaka, sobie śpiewam zawsze jest ten stres, zawsze coś tam nie dociśniesz krtanią, chociaż jesteś dobra w emisji ale coś tam nie dociśniesz coś tam, czy stres, czy nie tak powietrze się czasami złapie czy nie tak powietrze się czasami złapie no i każdemu się może dźwięk wywalić czy emocje to jest tyle czynników, które mogą nam schrzanić dźwięk żeby się nad tym nie zastanawiać oczywiście warto wiedzieć, co to są za czynniki ale jakbyśmy tak się nad każdym dźwiękiem zaczęli rozkminiać co to będzie w ogóle ojejku to byśmy w ogóle sobie mogli gamę zaśpiewać co najwyżej i to w czterech ścianach albo do lustra nam to nawet i lustro niepotrzebne, no ale dobra w każdym razie ja tak tłumaczę widzącą osobę no w każdym razie to też jest tak że psychologiczne podejście tak, tak, tak ale myślę, że nigdy się nie wyrasta z tremy chociaż możesz być świetnym muzykiem świetnym śpiewakiem czasem nawet tak zwany amator chociaż amator to jest ktoś, kto to ślubi także nie bardzo lubię to słowo ale nazwijmy osoba nieprofesjonalnie śpiewająca i tu nawet nie chodzi o papier, tylko w ogóle sam fakt, czasem jest bardziej wyluzowana bo nie zdaje sobie sprawy, co może jeszcze schrzanić a każdemu się to może przecież zdarzyć no także powodzenia, powodzenia w ćwiczeniach oddechowych także w graniu na melodyce również no ja też mam tak, że na przykład nie mogę śpiewać pełną parą, bo jakbym tak huknęła godzina dwudziesta druga to nie ja, to tylko zegar to kukułka, taki mam temat dźwiękowy w każdym razie jakbym tak huknęła w bloku no to wiesz, to byłaby nieźle także ja Cię bardzo dobrze rozumiem całuski, pozdrawiamka i powodzenia


Ziarnko złota znaleźć można, ale ziarnka czasu - nigdy.LINE Przysłowie chińskie.LINE

#15

Transcription

Witam wszystkich bardzo serdecznie. Ja mam wrażenie, że mi się głos nie zmienił za dużo, no ale to oceniam i mi. Pozdrawiam.

#16

Transcription

Proponuję takie ćwiczenko, zwane dodo. I to jest mniej więcej co trzeciego. Do, re, do, mi, do, fa, do, sol, do, la, do, si, do, do. Do, si, do, la, sol, do, fa, do, sol, do, mi, da, re, do, do. Zakończ nagrywanie.

Marek organista

#17

Transcription

Cześć, witam, fajny wątek, tutaj do Marka, chłopie wolniej, nie nadążam, ale generalnie tak, jeżeli na przykład o mnie chodzi, to ja jestem laik w temacie, w zeszłym roku próbowałem sobie sam trochę ruszyć te moje struny głosowe, z youtuberami tam gosie całe, sprawdzałem Marcina ze śpiewa i świadomia i tak jakoś szału nie ma, w sensie, to są lata, tak po prawdzie, naście lat od kiedy tak sam dla siebie sobie podśpiewywałem, i przez ten ubiegły rok stwierdziłem, że za dużo błędnych nawyków nabrałem, jeżeli chodzi o użytkowanie głosu, w sensie, pewnym jest, że napinam gardło i bardzo trudno jest mi się rozluźnić, nie wiem jak w ogóle przekształcić te napisy, w sensie, to są takie nawyki, ze złych w dobre, i to jest taki mój na przykład kluczowy problem, z którym tutaj mogę zwrócić się o pomoc, nie wiem też jak to zrobić z nauczyciela, bo tak myślę o nauczycielu, że to chyba byłaby najlepsza droga, ale może tutaj właśnie będziecie w stanie mi pomóc, jak to może ogarnąć na ten moment, bez angażowania nauczyciela, ale może tutaj właśnie będziecie w stanie mi pomóc, jak to może ogarnąć na ten moment, bez angażowania nauczyciela, do tej pracy, jeżeli chodzi o po pierwsze i rozluźnienie głosu, wprowadzenie tych poprawnych nawyków przy śpiewaniu, no i tak naprawdę jak w ogóle zacząć śpiew, ćwiczenia i tak dalej, no bo nie ukrywam, ja siebie nie uważam tutaj za średnio zaawansowanego, także byłbym wdzięczny za wszelkie porady, no ale byłbym wdzięczny za wszelkie porady, odnośnie rozpoczęcia tutaj przygody z wokalem i w takim ocenieniu podsunięcia kolejności, co ja bym mógł zrobić, żeby jak najlepiej poprowadzić cały proces.

#18

Transcription

Hej, witaj. Myślę, że w twoim przypadku, czyli nazwijmy to na początku drogi, przydało ci się jednak ogarnięty tutor, który opracowałby z tobą nad tymi złymi nawykami, dobrymi nawykami. Co u ciebie słyszę? Pewną nosowość, ciekawą męską barwę, dosyć głęboką, czyli coś może by z tego było. Co do melodyki, głosu, to nie mogę za wiele powiedzieć, bo nie słyszałam jak śpiewasz. Ale myślę, że pewną muzykalność posiadasz ze sposobu po prostu jak mówisz to wynika. Spięty, no tak, myślę, że trochę masz spięte strony głosowe. Pewnie niemowolnie zaciskasz mięśnie podczas mówienia, śpiewania. Pocieszę cię, że tak mniej więcej 80% wokalistów to ma i całe życie z tym walczy. Świetnie, pocieszyłam, co? W każdym razie ci youtuberzy, o których wspominasz, to są naprawdę specjalistki. I jestem pełna podziwu dla ich kunsztu wokalnego, obserwacyjnego, życiowego. Ale polecam właściwie takie osoby ludziom, którzy już mają do czynienia ze śpiewania i po prostu już to robili. Nie mówię, że oglądanie ich filmów nie jest dobre na początek, ale to tak najlepiej, żeby się po prostu sprawdzić. Czyli tutor plus to i będzie okej. W każdym razie życzę powodzenia i cóż, trzymaj się.

Ziarnko złota znaleźć można, ale ziarnka czasu - nigdy.LINE Przysłowie chińskie.LINE

#19

Transcription

Cześć, no dzięki za odpowiedź, tak podejrzewałem właśnie, że tą drogą będę musiał bardziej pójść, no tylko w sumie nie wiem czy da radę w dobie pandemii załatwić takie rzeczy na odległość, bo nie wiem na ile nauczycielowi śpiewu byłoby przydatnym widzieć gdzie konkretnie, jak napina się gardło, znaczy w trakcie mówienia to chyba z tym problemu nie mam, ale załącza mi się coś takiego w momencie kiedy mam śpiewać i to na pewno są złe nawyki, bo kiedyś to wyciskałem. Naprawdę, no na chama, kontrtenor, jakieś tam metalowe ryki, td i tp i bardzo przy okazji napinałem gardło właśnie, na tyle podejrzewam się tutaj organizm przyzwyczaił, że teraz to robi bezbiednie i tutaj czy śpiewaj świadomie, czy gosia sa cała, ich ćwiczenia działacie, działają, tylko W momencie kiedy ja mam właśnie dużo takich negatywnych nawyków, to więcej w moim przypadku jest, no właśnie, przypadków niż jakby tego świadomego śpiewania tak naprawdę i takiego luzu w tym, nie? I tutaj tkwi problem, jak ja nie wiem do końca, nie mam takiej świadomości siebie tutaj, tego panowania nad strunami głosowymi, nad mięśniami gardła itd., no to trochę jestem No w takim martwym punkcie tak naprawdę, takiej patowej sytuacji, więc nie wiem, jak tutaj ta kwestia widzenia ucznia w nauce wokalu się prezentuje, czy to trzeba widzieć, czy internet wystarczy z kamerką, czy lepiej bezpośrednie spotkania, nie? Wchodzą tylko w grę.

#20

Transcription

No hej, kwestia jest taka, że wiadomo, preferowane są spotkania na żywo, ponieważ jeśli nauczyciel widzi co robisz, wiadomo, że dużo spraw może ogarnąć słuchowo, jeśli sam jest ogarnięty. Dobra, paradoks, oki. W każdym razie nie zawsze musi wszystko widzieć, bo słyszy co robisz na przykład, kiedy zaciskasz krtań, kiedy na przykład blokujesz oddech albo mówisz na nos, no u Ciebie akurat tę nosowość słyszę po prostu mega, mega. No bardzo możliwe, że to są jakieś kwestie laryngologiczne, to ani źle, ani dobrze, ale to też może utrudniać śpiewanie. Jak ja słyszę to w mowie, no to wiesz, taka Twoja specyfika. To już jest kwestia tego, czy to jest, nazwijmy, wada konstrukcyjna człowieka. Nie, no wiesz, nie zrozum mnie źle, że to jest od razu fatalnie i w ogóle, no ale może trochę utrudniać. Mam kolegę, który bardzo nosowo śpiewa, no po prostu ma wszystko zdrowe, a tak śpiewa nosowo, no prawie tekstu nie zrozumiesz, co on wyrabia, chociaż się bardzo stara. No ale cóż, w każdym razie, no lepiej byłoby na żywo pracować z nauczycielem, ale przez internet też się pewne sprawy da ogarnąć na pewno. Jeszcze kwestia. Kwestia jest taka, ile Ty skapujesz ze wskazówek nauczyciela, no bo jednak jak wstanie, pokaże Ci pewne ruchy, czy przeponął, czy gardłem, chyba, że umie bardzo plastycznie opowiadać i wszystko bez problemu skapujesz. To naprawdę wszystko zależy od tego, jak dany stwór nauczycielski funkcjonuje. Jest sporo na różnych grupach wokalnych ogłoszeń, ogłaszają się najczęściej jakieś tam studia takie. Dla nauczycieli śpiewu, to znaczy, no dla nauczycieli, dla uczniów, nie? Ale różne osoby się ogłaszają. No jednak weryfikacja nie jest taka oczywista. I też uczulam delikatnie, wiesz, nie wiem w jakim stopniu widzisz lub nie widzisz, ale czasami nauczyciele robią wątki, bo nie chcą pracować z osobami niepełnosprawnymi. Co ja o tym akurat sądzę, to można się domyśleć. Też przez pewne historie przechodziłam, ale cóż, dało się. Dziękuję. Także, no wiadomo, kontakt na żywo jest dużo lepszy. No ale wiemy, tak jak powiedziałeś, jest pandemia i myślę, że niektórzy nauczyciele daliby rady spotykać się na żywo, jakbyś na przykład ty chciał, czy oni. No to wszystko zależy od dogadania. Naprawdę nie ma recepty, nie powiem, a, ten to zrobi tak, a ten nie zrobi tak. No bo skąd mam to wiedzieć? Także kwestia jest otwarta. Myślę, że próbuj, szukaj. A, jeśli kogoś dorwiesz, to przede wszystkim posłuchaj, jak on śpiewa. Dlaczego? Przede wszystkim to też zwraca uwagę, jak funkcjonuje wokalnie, czy się tobie to podoba, czy nie, czy akceptujesz. No bo na przykład ktoś, kto bardzo zaciska, no może cię nie nauczyć po prostu rozluźnienia głosu. Więc to też jest taka kwestia, że to ty masz wybór i to ty się możesz dogadać. Wiesz, posłuchać, posprawdzać można. Jaki będzie efekt? No to ja tego nie przewidzę. Próżnie. Kolejnym krokiem nie jestem, niestety. W każdym razie powodzenia.

Ziarnko złota znaleźć można, ale ziarnka czasu - nigdy.LINE Przysłowie chińskie.LINE