Moim zdaniem problem leży głębiej, mianowicie w postrzeganiu w naszej kulturze kobiet i mężczyzn jako takich. Kobieta ma być tą wierną, siedzącą w domu, sprzątającą, gotującą etc, a facet to facet, więcej może. Okazuje się teraz, że wiele empirycznie potwierdzalnych faktów na temat kobiet wcale faktami być nie musi, są to zwyczajnie samopotwierdzające się prawdy, na zasadzie "skoro tak jest to i ja muszę taka być". Badania są np. na temat wyższości facetów nad kobietami w przedmiotach ścisłych czy gorszego poczucia kierunku u kobiet. Im bardziej rozwinięta i tolerancyjna kultura, tym te różnice są mniejsze. Kto wie, czy w kwestiach związanych z seksem też tak nie jest? Moim zdaniem linia między rzeczami wynikającymi faktycznie z biologii a tymi, które podświadomie przyjmujemy z naszej kultury jest bardzo cienka i trudno ją wyznaczyć. Wiadomo, to się wszystko zmienia i dobrze, ale jeszcze daleko, bardzo daleko nam do takiego stanu, jaki być powinien. Nie mówmy tu o równości, ale o pozbyciu się wszelkich nie wynikających z biologii stereotypów i uprzedzeń.
w związku z przesiadką na Maca, prawie mnie tutaj nie ma. Inne sposoby kontaktu w wizytówce.
No właśnie nierówne, bo jak coś, to zawsze kobieta będzie tą puszczalską, to, która się nie zabezpiecza, próbuje złapać na dziecko, zaliczyła wpadkę. A mężczyzna? Na pewno tyle się o nim złego nie powie chyba, że np oczywiste byłoby, że uwiódł, zgwałcił, wykorzystał, ale tak naprawdę i tak bardziej na sucho mu to ujdzie.
Ewentualnie może usunąć ciąrzę, co znowuż rodzi wątpliwości etyczne, ale taka opcja też jest choć w polsce oczywiście nielegalna.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
This site uses cookies to enhance your experience.