Transcription
No i gitara, kurde. I teraz panie, panie Boczek, proszę panie bardzo. A teraz po raz ostatni panie powtarzam, wol z tego domu, bo po policję panie zadzwonię.
No i gitara, kurde. I teraz panie, panie Boczek, proszę panie bardzo. A teraz po raz ostatni panie powtarzam, wol z tego domu, bo po policję panie zadzwonię.
Po policję to ja zaraz zadzwonię, pan tutaj libację nocami urządzasz. Wszyscy się skarżą, spać normalnie nie można. No, idę, do widzenia, panie Fertku-Piertku.
Nareszcie kurde, nie będzie mi świnia żarłoczna gruba z jeden, mówił mi co mam robić kurde, patałach jeden kurde, na górze mieszka chorera będzie się rządził, świnia jedna przebrzydła zakamuflowana, gruba z jeden.
Boczek z boczek. Nie no, teraz to było dobre. Najlepsze to twoje, to twój, ten, z tych wszystkich twoich wpisów to był ten najlepszy. Myślę, że tak śmiać chciało. Boczek z boczek. Jak mówiłem swoją rolę, znaczy to udawałem, to miałem ochotę się roześmiać, ale się jakoś powstrzymałem.
Ja mówiłem, że mój głos raczej nie nadaje się do naśladowania czegokolwiek. Chociaż jak byłem kiedyś troszkę mniejszy to coś tam mi się udawało naśladować, ale teraz jak to słychać tutaj, co miałem okazję przedstawić, że tak powiem, to nie za bardzo mi to wychodzi. Ja nie mam chyba takiej odpowiedniej barwy głosu, żeby móc naśladować tak jak mówię kogokolwiek.
No ja, to wiesz, od kiedyś nie umiałem, a teraz umiem, to odwrotnie trochę, nie? Także, świat według kiepskich i inne też rzeczy, tylko tych innych rzeczy tutaj nie pokażę, to nie wiem gdzie, gdzieś, gdzie indziej to pokażę, jeszcze.
No tak to jest, założyłem, że na początku jak coś umiesz, to potem się to wypala i masz już z tym duży problem. Jak czegoś na początku nie umiesz i za wszelką cenę chcesz umieć kogoś na siebie dawać, to po jakimś czasie Ci to coraz lepiej wychodzi. No ja kiedyś próbowałem boczka i fartka naśladować, jakoś mi to wychodziło, tak teraz no nie ma opcji prawdopodobnie.
No bo wie pan, panie Ferczku, albo się pan z tym urodziłeś, albo... albo się nie urodziłeś, wie pan, no.
O kurde, Kmicic, całkiem dobry paździer, całkiem dobry paździer, no, dobre, dobre, dobre, idź w tę stronę.
Panie Paździerze, ja żem się z tym nie urodził. Ja najwidoczniej, panie, taki jestem, panie, no, co dużo panu tutaj powiedzieć, no. Ja żem kiedyś wyciągał, pamiętam, interesa z saturatora, a żona się mnie bez serwiu trzepia, że ja pracy nie mam. Ja mówię do niej tak. Halincia, ile razy żem ci mówił, że w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z wykształceniem. Ale panie, tłumacz babo mam i swoje, panie. No, to hopsiu, cztery, cztery, osiem, cztery baby, osiem dup.
Panie Ferdku, ja panu powiem, pan, że jest pijak, bezrobotna świnia i alkoholik. I proszę pana, pan, byłeś, będziesz i jesteś wrzodem na zdrowym organizmie narodu. Proszę pana.
Panie, a pan jesteś męda, świnia i złodziej.
A pan żeś znowu po spożyciu w piaskownicę zanieczyszczał, panie, pan żeś jest, był, jesteś bezrobotna świnia.
Panie, to pan żeś zanieczyszczał ludzkimi odchodami piaskownicę panie i ja jak w tej chwili stoję, ja zaraz idę do administracji panie i pana za to za dupę chwycą!
A w ogóle to z Ryszardem Kotysem, grającym Paździocha, to ostatnio nie jest dobrze. Podobno Alzheimera ma, nie może sobie trafić do mieszkania, tylko sobie na przykład ostatnio powędrował do piwnicy. Ja bym się nie zdziwił, jakby to było przez to, że on tam ciągle w tych kiepskich siedzieli w piwnicy i mu się pomyliło z to, co na filmie z rzeczywistością. Szkoda, bo bez niego to już mogliby sobie dać spokój z kręceniem tego.
Ano tak, stan Ryszarda Kotysa niestety jest w nie najlepszej formie.
Tatuaż, ale o jakich normalnie tak milionach on mówi? Chyba to mu się podpierdniczyło w tym łapetynie, nie? Kurwa, nie wyszło chyba trochę.