Ja zdecydowanie też, ale to jest wątek dla kociarzy, więc jeśli chcesz pogadać o tym jakie zwierzaki lubisz, a za jakimi nie przepadasz czy ogólnie o zwierzakach to zapraszam do wątku im poświęconego.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
ja powiem wam tak: Doskonale rozumiem ludzi, którzy nie lubią kotów. Kocham Auxa jak by był moim dzieciakiem, dbam o niego bardziej nisz o siebie. Wydaję na karmyczy witaminy bardzo dużo, czasmem mniej ale genralnie skoro wet powiedział, że kota tak zdrowego w tak dobrzej wadze i zadbanej sierści przy wykastrowaniu dawno nie widział. Powiedział, że tak zadbane zęby u kota to też dawno nie widział z czego ten o zębach to był inny wet, więc dwie niezależne opinie.
Jest tylko jedna sprawa.
Przed decyzją o auxie jak tylko ktoś dodawał posty na facebooka o kotach, gdzieś widziałem wzmian,ki o kotach od razu szlak mnie trafiał i mówiłem:
łooh te śmierdzące drapiące koty.
niby lubiłem pogłaskać jak ktoś miauuuuuu ale co do adopcji kota nigdy!
przed decyzją, poczytałem, popytałem, i są dwie ważne sprawy.
gdy adoptuje się kota z odpowiedniej fundacji, jeśli jest możliwość, dostaniecie kota w miarę dobranego do waszego sposobu bycia. ktoś np energiczny, też dostanie kociaka ruchliwego, aktywnego, ktoś kto jest leniem i uwielbia leżeć i pić piwo, dostanie kociaka który nie będzie mu przeszkadzać i będzie leżał za kaloryferem mrucząc spokojnie. Oczywiście, jeśli się tak da.
druga sprawa Kota trza brać od młodego. Tyko wtedy wiele możemy go nauczyć, tylko wtedy kot ma mało swoich przyzwyczajeń i tylko wtedy np zrozumie, że nie widzimy i patrząc na nas to lipa, miaucząc to kontakt. zrozumie to oczywiście po kociemu .
Kot kojarzy się z drapiącym warcząco miauczącym robiącym kupe na polu i przynoszącym do pięknego domu mysze z kanału czy szczura. my coś robimy na kompie a kot wchodzi nam na kolana i przeszkadza. miauczy i skrzeczy, nie mruczy na zawołanie, nie przyjdzie z miłym szczekaniem psa i nie pomacha ogonem. łree tam koty psy są lepsze, bo wierne.
z kotami jest tak, że również te uwielbiane u psa cechy, kociak może nam okazać. Po prostu w przypadku kota jest tak, że kot jest bardziej wymagającym zwierzakiem, i przy kocie musimy być bardzo konsekwetni czasem nawet zrobić coś co nam się nie podoba, co nie koniecznie jest piękne i moralne. Ważne są jednak efekty późniejsze, dobro nasze i kota.
Teraz jestem taki mądraliński ale wcześniej to kot ić precz.
Nie chce nikogoo do kota przekonywać bo nie o przekonania tu chodzi. Raczej zwyczajnie ot tak napisać skąd bierze się nie chęć do kotów z poziomu kociarza niegdyś też z niechęcią. podsumowując: jak z dzieciakiem jak se wychowasz taki kot będzie.
z kobietą też hehehehe.
śpiewasz, chcesz nagrać swoje demo, zapraszam do mojego studia nagrań, pisz priv, mój blog marchewkowe studio, zapraszam!LINE
Ja, gdyby nie to, że mieszkam w bloku i że dużo zachodu jest, jak się gdzieś jedzie, z takim kociakiem, czy to jak się gdzieś jedzie, czy przy przeprowadzce, to chciałabym takiego mruczka, uwierzcie, koty to moje ulubione zwierzęta i jakby trza było, to bym się za nie pokroić dała, zwłaszcza jeśli są dobrze wychowane, przyjdą, pomruczą, połaszą się, dadzą się wziąć na kolana, pogłaskać i nie uciekną zaraz.
"Trzeba być wielkim przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę."
No dokładnie. :) Kto wie, może kiedyś... Może kiedyś i ja będę mieć takiego mruczka.
"Trzeba być wielkim przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę."
Ale w puciongu to biedny taki purer jest. Kiedyś widziałem jak darła się pewna kotka od mniej więcej Kutna do Wrześni. Także tego. Oczywiście są te rozmaite spreje z feromonami, to prawda ale nie zawsze to działa. Ps. Tak miałczała, że w pierwszej chwili sądziłem, że to maskotka. Taka wiecie: co się naciska i to wydaje dźwięki.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
I tu się muszę zgodzić z tym, kto powiedział, że jak sobie wychowasz kota, takiego będziesz go mieć. A dodatkowo chciałam jeszcze powiedzieć, że dachowiec to jest również rasa, więc proszę mi tu nie przyrónywać do kundla. Ja mieszkam z dwoma kotami. Łaciatek jest mój. Jest dość przerażający dla obcych ludzi, wystarczy, że popatrzy, a jakoś tak im odchodzi ochota na roztwieranie się nad nim. Choć też zależy, niektórych ludzi po prostu akceptuje i daje się im bez żadnych podchodów pogłaskać. Moja teoria jest taka, że jak ktoś ma do niego pozytywne podejście, jak się go nie boi tylko próbuje się zaprzyjaźnić, to Łaciatek też ma lepsze podejście. Obok nas mieszka jedna taka sąsiadka. Co koty zobaczy, to albo roztwiera się i ciucia jak nad małymi dziećmi, wiecie, taki typ przesłodzonej do obrzydliwości babusi, albo na nie krzyczy i każe złazić ze stołu. Ale Łaciatka się boi. I on też nie ma dla niej ciepłych uczuć. Kiedyś, gdy się tak nim zachwycała i przybliżyła się za bardzo, dał jej z liścia np
A dla mnie?... Dla mnie Łaciatuś jest jak miodek. Przychodzi z własnej woli, kładzie się na mnie, podobno bardzo przeżywa kiedy wyjadę na dłużej. I do nikogo nie jest tak przywiązany. Lubi mojego brata, nie przeszkadza mu nasza matka, do babci przychodzi tylko kiedy czegoś chce. Drugi kot, z którym mieszkam jest cały czarny, od a do z i nosi bardzo oryginalne imię: Czarny. Ten to by się przylepił do każdego. Kiedyś przyszedł do nas policjant, a Czarny oczywiście musiał nawet jemu na kolana wleść. Wojowniczy to ten stwór nie jest w żadnym razie. Taka czarna baryła, najchętniej śpiąca na stole, a wstająca do kuwety i do miski z żarciem. Nosić się go nie da za bardzo, nikt go tego nie nauczył. A Łaciatka można jak zabawkę, nosić na rękach, przerzucać przez ramię. Swoich to on pazurami nie tknie, najwyżej trochę podgryzie
No, jak Czarny czegoś chce, w domyśle albo jedzenie, albo nie wiadomo czego, to nawet się uaktywnia na tyle, żeby za mną połazić, poocierać się, powłazić mi na kolana, a nawet do łóżka, czego zwykle nie robi, ale jak już raz zacznie, to często robi to dalej dopóki nie spędzę nocy poza domem
A Łaciatek... Mam wrażenie, że ten to by sobie poradził że tak się wyrażę na wolności, choć nigdy z domu nie wyszedł. Ptaszka zza okna w każdym razie potrafi sobie upolować
OK, przepraszam. Stwierdzenie, że dachowiec to taki kundel ma jednak sens. Istnieje coś takiego jak kot europejski krótkowłosy bodajże, ale nie jest łatwo go wypatrzyć wśród dachowców, czyli faktycznie kocich mieszańców. Pomyliłam się i niniejszym odwołuję swe słowa. I dodam, że wolę dachowca niż rasowego, bo czemu mam płacić za jakiegoś kota, który różni się od innych tym, że wiadomo kim byli jego przodkowie, skoro po śmietnikach, podwórkach i schroniskach szwęda się tyle bezpańskich, które można przygarnąć i zapewnić im lepsze życie
This site uses cookies to enhance your experience.