Łowco, myślę, że się nie zrozumieliśmy. Konstrukcja kawiarki jest mi znana, sam używam tego wynalazku od lat, lecz od zawsze mam związaną z tym jedną, kluczową wątpliwość. Każda kawa, w zależności od tego gdzie była uprawiana, ma swój własny profil, bukiet smakowy i wiem, że nie jest to tylko pitolenie snobów. Na prawidłowe zaparzenie ziaren, to znaczy przeprowadzone tak aby te wszystkie smaki z niej wydobyć, składają się: 1. Stopień zmielenia ziaren, grubsze lub mocniejsze. 2. Czas wstępnego nasączania ziaren wodą, w celu ich otwarcia. Im dłużej to trwa tym więcej kawy w finalnym napoju, 3. Właściwe parzenie, ekstrakcja, gdzie to, co jest w kawie, przechodzi do wody i tu jest kluczowy efekt. Obserwuję bowiem, że kawa z mojej kawiarki jest praktycznie zawsze gorzka w smaku, podczas gdy ta sama kawa parzona w ekspresie czy po turecku (nie zalewana, to błędne określenie), potrafi smakować naprawdę zupełnie inaczej. W związku z tym doszedłem do wniosku, że przyczyną może być zbyt długi czas ekstrakcji, gdyż właściwie jest to jeden z dwóch parametrów na który mamy wpływ. Zmielenie celowo puki co wykluczam. I chyba utrafiłem, ponieważ większość rzetelnych źródeł wiedzy o kawie, włączając w to instrukcję obsługi kawiarek dołączaną przez producenta, podaje, że kawa jest gotowa wtedy, gdy zaczną się pojawiać bąbelki, przy czym instrukcje wymieniają ich dwa rodzaje. Obecnie chcę ustalić, czy można to jakoś skorelować z dźwiękiem. Są bowiem źródła które każą np., zdejmować dzbanuszek z ognia gdy pojawi się syczenie, inni twierdzą, że to za późno.
____________Panu się zdaje, że życie polega na tym, żeby dorosnąć. Co? Być dorosłym; zdać egzamin; zadośćuczynić normom. A co to jest norma? Czy pan, jako psychiatra może mi odpowiedzieć? Co to jest norma? Nie może pan, bo to jest g**no.
Do kawiarki należy stosować kawę do niej przystosowaną - włoska kawa i ta też ie każda się nadaje. Za wcześnie nie dasz rady zdjąć bo po prostu nie wyrzuci jej do góry. No i dodam, żę w kawiarce na gaz czy elektrycznej smakuje tak samo więc nie ma tu mowy o zbyt dł€gim parzeniu
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie wspierali i pomagali, wszystkim tym, z którymi miło się gawędziło i spędzało czas. Ostatnie zdarzenia przyspieszyły moją decyzję, odchodzę. Na koniec chciałem pogratulować moderatorom grupy o telefonach, Samodzielność oraz Polskie społeczeństwo działań skutkujących tym, że nie chce się tutaj zaglądać Mają wyłączność na słuszność, user nie ma prawa mieć innego zdania, a jeśli takowy broni swoich racji spuszczają ze smyczy swoją obronną maskotkę. Działania władzy pokazują jedynie, że wspomniana moderacja ma w głębokim poważaniu to co miśli zwykły user bez uprawnień moderatorskich, bo kimże taki user jest.. Brak wyjaśnień, merytorycznych, podpartych choćby regulaminem, to brak szacunku. Jak to nawet namiastka władzy potrafi uderzyć do głowy... Aha, kroplę czary przelał ban otrzymany za to, że napisałem do maskotki moderatorek, że się podlizuje, żałuję jedynie, że nie napisałem kulturalnie, a nie zgodnie z moimi zasadami, że zawsze piszę to co myślę, czyli, że liże dupę.
Od niedawna jesteśmy właścicielami kawiarki i taką kawę serwujemy. Ja niestety nie piję, ale próbowałam - całkiem ok. A taka kawiarka to świetna alternatywa dla ekspresu, bo mniejsza i zgrabniejsza. A spieniaczyk do mleka zawsze można sobie dokupić za 15 zł w dyskoncie. No i zamawiamy kawę z palarni.
Iwkam, ale o co Ci chodzi? Smakowo praktycznie żadna, zależnie od zastosowanej kawy, a jeśli chodzi o wygląd, to kawiarka to małe urządzenie w zależności od pojemności, jest to dzbanek nakręcany na pojemnik na wodę, jest to mniejsze od czajnika na wodę. Są nagaz i elektryczne, elektryczne mają taką samą podstawkę jak czajnik na wodę. Do pojemniczka nalewamy wodę, wsadzamy sitko oi odlewamy nadmiar wody, tak żeby w sitku nie stała, do sitka wsypujemy kawę, jeśli chcemy mocniejszą to ugniatamy kawę i dosypujemy, nie ubijać zbyt mocno bo nam powygina sitko, jak już kawę nasypiesz to zakręcasz dzbanuszek na ten pojemnik z wodą i kawą, włączasz i czekasz, różnica ciśnień spowoduje, że jak woda się zagotuje to ją wypchnie do dzbanuszka, ściągasz z podstawki i wlewasz do filiżanki, kubka. Te lepsze elektryczne po zaparzeniu kawy jeszcze przez około 30 minut trzymają temperaturę, kiedy czajniczek zdejmiesz wyłącza się automatycznie.
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie wspierali i pomagali, wszystkim tym, z którymi miło się gawędziło i spędzało czas. Ostatnie zdarzenia przyspieszyły moją decyzję, odchodzę. Na koniec chciałem pogratulować moderatorom grupy o telefonach, Samodzielność oraz Polskie społeczeństwo działań skutkujących tym, że nie chce się tutaj zaglądać Mają wyłączność na słuszność, user nie ma prawa mieć innego zdania, a jeśli takowy broni swoich racji spuszczają ze smyczy swoją obronną maskotkę. Działania władzy pokazują jedynie, że wspomniana moderacja ma w głębokim poważaniu to co miśli zwykły user bez uprawnień moderatorskich, bo kimże taki user jest.. Brak wyjaśnień, merytorycznych, podpartych choćby regulaminem, to brak szacunku. Jak to nawet namiastka władzy potrafi uderzyć do głowy... Aha, kroplę czary przelał ban otrzymany za to, że napisałem do maskotki moderatorek, że się podlizuje, żałuję jedynie, że nie napisałem kulturalnie, a nie zgodnie z moimi zasadami, że zawsze piszę to co myślę, czyli, że liże dupę.
Dzięki @Łowca. :) Nie wiem, czy nasza umie trzymać, ale raczej nie wyłącza się automatycznie. Chyba. W każdym razie ma guziczek. -- (Lowca_Androidow): Iwkam, ale o co Ci chodzi? Smakowo praktycznie żadna, zależnie od zastosowanej kawy, a jeśli chodzi o wygląd, to kawiarka to małe urządzenie w zależności od pojemności, jest to dzbanek nakręcany na pojemnik na wodę, jest to mniejsze od czajnika na wodę. Są nagaz i elektryczne, elektryczne mają taką samą podstawkę jak czajnik na wodę. Do pojemniczka nalewamy wodę, wsadzamy sitko oi odlewamy nadmiar wody, tak żeby w sitku nie stała, do sitka wsypujemy kawę, jeśli chcemy mocniejszą to ugniatamy kawę i dosypujemy, nie ubijać zbyt mocno bo nam powygina sitko, jak już kawę nasypiesz to zakręcasz dzbanuszek na ten pojemnik z wodą i kawą, włączasz i czekasz, różnica ciśnień spowoduje, że jak woda się zagotuje to ją wypchnie do dzbanuszka, ściągasz z podstawki i wlewasz do filiżanki, kubka. Te lepsze elektryczne po zaparzeniu kawy jeszcze przez około 30 minut trzymają temperaturę, kiedy czajniczek zdejmiesz wyłącza się automatycznie.
Uwielbiam kawę sypaną, jak to ja mawiam, z gruntem. :) Ale mam też patent na mrożoną. W kawiarce przygotowuję około 100 ml mocnej kawy, którą wlewam do wysokiej szklanki, następnie dolewam mleka, ile? Jak kto lubi, kolejny składnik to kostki lodu i na wierzch może być bita śmietana.
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
Wszystko spoko, tylko nie kawa z bitą śmietaną, ale szarlotka już jak najbardziej tak. -- (Krzysztof): A co powiecie na kawę z bitą śmietaną, do tego serce z piernika, ewentualnie szarlotka z lodami?
--
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Zapodajcie se porządną sypaną albo rozpuszczalną z ajerkoniakiem albo cukrem waniliowym. Dla mnie fajny pomysł. Kawiarek ani ekspresów u nas niet, ale z czasem może i taką zrobię w ten sposób.