Przyznam, że dla mnie kwestia fetyszy jest fascynująca. Głównie dziwi mnie i jednocześnie nawet zachwyca, że w tej materii panuje taka różnorodność, bo nawet jeśli dwie osoby uwielbiają nie wiem... dłonie, to i tak natężenie czy rodzaj ulubionych dłoni będzie różne. Będzie mi miło i napewno interesująco, jeśli zechcielibyście się podzielić tym, co was kręci najbardziej i zechcieli kilka słów więcej o tym powiedzieć. Zdaję sobie jednak sprawę, że temat często uważany jest za kłopotliwy, choć osobiście nie wiem dlaczego no i jest też dosyć prywatny. Nie zdziwię się więc zatem, jeśli mój wpis będzie jedynym w tym wątku. Chętnie zaczęłabym jako pierwsza, ale niestety nie mam żadnego fetysza. Na pewno, z rzeczy, które na mnie oddziałują najsilniej, mogę wymienić zapach - perfumy, jakiekolwiek to u mnie 20% sukcesu gratis na starcie, a perfumy, które mi się podobają mogą osiągnąć nawet 50%. Bardzo też dobrze na mnie działają mocno chłodne dłonie.
Szanuję zdanie innych, co nie oznacza, że nie mogę mieć własnego.
Jestem chyba sapioseksualny, czy jak to się nazywa, no wiesz o co chodzi. Poza tym mam kilka preferencji co do idealnej kobiety (chyba), ale o tym ciężko mowić publicznie.
- "Intelligence and wisdom is like jam. The less you have, the harder you're trying to spread it arround." - French proverb
to ciekawe, co piszecie, bo już któryś niewidomy facet deklaruje, że stopy. Dłonie rozumiem, bo to się często dotyka chociażby przy witaniu. Piersi też, bo jednak to jakoś generalnie często również u widzących jest ważne więc pewnie jakoś tam się przeniosło, ale stopy? Czemu akurat one? co w tym jest?
Tomecki, fetysz to fetysz. Ja też przykładowo nie rozumiem co inni widzą w niewypranej eliźnie kobiecej i dla mnie to jest nie do przyjęcia i w ręcz mnie odrzuca. Co do stóp Kamila tutaj dobrze powiedziała, a jak faktycznie widzisz takie mega zadbane, delikatne i tak je masujesz, dotykasz, bawisz się nimi. I to jest kurde właśnie to.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Niby masz rację, ale w szczerych rozmowach z niewidomymi temat stóp pada zastanawiająco często, w dodatku wygląda na to, że dysproporcja w tym zakresie między płciami jest dość wyraźna. Dlaczego? Czemu faceci lubią damskie stópki, przy najmniej dużo bardziej niż kobiety te nasze? Co w tym takiego jest? przecież męższyźni również mogą mieć je zadbane, a dodając do tego fakt, że dłonie wydają się być chyba równie ważne dla obu płci jest to tym bardziej ciekawe.
Nie wiem jak inni, ja mówię tylko na swoim przykładzie. Są kobiety, które lubią męskie stopy o ile o nie odpowiednio zadbasz, ale z drugiej strony też w grę wchodzą skojarzenia i stereotypy przemaglowane w innych wątkach. Generalnie, że męskie nogi śmierdzą, że niezadbane wytarte bla bla bla.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
-- (tomecki): Bo to dość częsty fetysz, nie tylko zresztą u niewidomych. to ciekawe, co piszecie, bo już któryś niewidomy facet deklaruje, że stopy. Dłonie rozumiem, bo to się często dotyka chociażby przy witaniu. Piersi też, bo jednak to jakoś generalnie często również u widzących jest ważne więc pewnie jakoś tam się przeniosło, ale stopy? Czemu akurat one? co w tym jest?
To chyba chodzi o inteligencję potencjalnego partnera. :) To nie fetysz, bo trzeba rozgraniczyć to co się po prostu lubi w kimś od fetyszu, lub cechy, które nam się podobają, ale szorstkie, żylaste rączki to jest to. Szłam ostatnio z kumplem pod rekę i natrafiłam na perełkę pod palcem przez przypadek, że możnaby igłą jak rzutką do tarczy trafić. Kolega odpowiedział: "Mama chciała bym został pianistą, a ja zostać heroinistą. Jedno i drugie nie wyszło". :D
fetysz to chyba bardzo mocne ukierunkowanie na dany bodziec, bez którego nie możliwe, albo prawie nie możliwe jest osiągnięcie spełnienia. Prawie wszyscy faceci lubią piersi, ale nie tak znowu chyba wielu aż tak obsesyjnie, żeby nazywać to fetyszem i pewnie o to tu chodzi.
Kurczę, jak tak poczytałem Wasze wypowiedzi, to chyba muszę zweryfikować swoje przekonanie i uznać, że nie mam fetyszy. Do tej pory myślałem inaczej, ale nie ma takiej rzeczy bez której nie mógłbym się obejść w seksie. Uff, ulżyło mi chyba :D
Bo w pytaniu tytułowym chodziło może raczej o takie potoczne rozumienie fetyszu. Nie coś, bez czego niemożliwe jest osiągnięcie podniecenia seksualnego, ale raczej o jakąś silną preferencję, która sprawia przyjemność, ułatwia, ale bez której również możliwe jest osiągnięcie spełnienia. Jeżeli jest tak jak myślę to raczej każdy ma takie preferencje. Bardziej lub mniej typowe.
This site uses cookies to enhance your experience.